W ostatnich miesiącach na Jana Bednarka spadła fala krytyki. Obrońca nie radził sobie najlepiej na boisku i zawodził w defensywie, a na dodatek zaliczał wpadki w pomeczowych wypowiedziach. Doszło nawet do tego, że Michał Probierz odstawił go na boczny tor i nie powołał na październikowe spotkania, w których reprezentacja Polski wygrała 2:0 z Wyspami Owczymi i zremisowała 1:1 z Mołdawią. Jednak już w listopadzie selekcjoner ponownie sięgnął po zawodnika Southampton, po tym jak ten zaczął nieco lepiej grać w klubie.
Z takiego obrotu spraw nie był zadowolony m.in. Łukasz Gikiewicz. - Bednarka nie było na ostatnim zgrupowaniu i każdy mówił, że dobrze, bo nie zasługiwał. Nagle zagrał parę spotkań i teraz mówimy, że znowu będzie liderem obrony - ironizował. Nieco inne zdanie w tej sprawie wyraził Marek Wasiluk.
Zdaniem byłego piłkarza Bednarek rzeczywiście może być w przyszłości kluczową postacią dla Biało-Czerwonych, mimo że wcześniej nie poradził sobie w roli przywódcy.
- Mam wrażenie, że Janek bardziej aspirował słowami, wywiadami niż postawą na boisku. On był taki, że chciał być liderem, ale nie do końca miał do tego kompetencje. Jeszcze tak czuję, że duch Kamila Glika nad nim się unosił i moim zdaniem nie wszedł w te buty. Widać było to w momentach kryzysowych jak porażka z Mołdawią. Chciał się uderzać w pierś. Nie było to naturalne - podkreślał w "Studio Meczowym".
Zdaniem eksperta, po zebraniu cennego doświadczenia Bednarek może w końcu stać się przywódcą drużyny. Takiej właśnie osoby brakuje w kadrze Michała Probierza. Choć jest w niej Robert Lewandowski, to napastnikowi zarzuca się brak zdecydowania i charakteru w kryzysowych sytuacjach. - Myślę, że poprzez spokojną pracę w klubie, dorósł do takiego momentu, że jest po prostu gotowy do bycia liderem i nie trzeba używać słów, tylko zobaczyć, jak będzie rzeczywiście wyglądał na boisku - zakończył.
Niewykluczone, że Bednarek będzie kluczową postacią podczas marcowych baraży. To one zadecydują o ewentualnym wyjeździe Polski na Euro 2024. Biało-Czerwoni fatalnie zaprezentowali się w eliminacjach i po ośmiu spotkaniach zgromadzili zaledwie 11 punktów. Tak więc stracili szanse na bezpośredni awans, a w barażach mogą trafić na silnych rywali. Mowa m.in. o Chorwacji czy Holandii.
Mimo wszystko Bednarek wierzy w sukces zespołu. - Myślę, że od meczu z Czechami będziemy rosnąć jako grupa. Będziemy lepsi. Miejmy nadzieję, że małymi kroczkami będziemy szli do przodu. Wiemy, że nie jest idealnie, ale wierzymy głęboko. Miejmy nadzieję, że zobaczymy naszą reprezentację na mistrzostwach Europy - podkreślał w pomeczowych wywiadzie.