Probierz wkroczył na murawę. I się zaczęło. Mocne obrazki po meczu Polska - Czechy

Bartłomiej Kubiak
Polska - Czechy
Bartłomiej Kubiak/Sport.pl

Gwizdy, spuszczone głowy piłkarzy, ale też nerwy selekcjonera Michała Probierza, który starał się od razu pocieszyć zawodników, ale na swojej drodze spotkał sędziego Daniele Orsato. Tak wyglądał krajobraz zaraz po piątkowym meczu Polska - Czechy na Stadionie Narodowym, gdzie remis 1:1 smakował jak porażka. Ten wynik oznacza bowiem, że o awans na przyszłoroczne mistrzostwa Europy już na pewno będziemy musieli bić się w marcowych barażach.

To już była sama końcówka spotkania, ostatni rzut rożny dla reprezentacji Polski wywalczony przez rezerwowego Kamila Grosickiego. Skrzydłowy Pogoni Szczecin, który pojawił się na boisku w 73. minucie za Damiana Szymańskiego, sam od razu podbiegł do narożnika. Zanim kopnął piłkę, spojrzał w stronę pola karnego. Byli tam wszyscy - włącznie z Wojciechem Szczęsnym, który przebiegł całe boisko i też próbował pomóc strzelić zwycięskiego gola. Nie udało się, choć wcale nie zabrakło aż tak wiele, bo po strzale głową Adama Buksy piłka przeleciała tuż nad poprzeczką.

Zobacz wideo Lewandowski: Potrzebna jest cierpliwość. Widać światełko w tunelu

Po tym strzale Michał Probierz aż przykucnął w swojej strefie. Po chwili sędzia Daniele Orasto zakończył spotkanie, a kibice wygwizdali piłkarzy. Ich reakcja nawet była zrozumiała, bo remis 1:1 w meczu z Czechami oznaczał, że kadra Probierza, by spróbować dostać się na przyszłoroczne mistrzostwa Europy, w marcu będzie musiała przebijać się przez baraże.

El. Euro 2024. Przykry obrazek po meczu Polska - Czechy

Grosicki od razu splunął i złapał się pod boki, Jakub Kiwior wycieńczony usiadł na murawie, Robert Lewandowski spojrzał w niebo i po chwili spuścił głowę. To był przykry obrazek, wszyscy byli załamani. Wtedy od razu na boisko wkroczył Probierz, który żwawym krokiem najpierw podszedł pocieszyć najbliżej stojącego Nicolę Zalewskiego, przybił piątkę z Grosickim, a po chwili na jego drodze stanął sędzia Orsato.

Probierz od razu zaczął z nim rozmawiać. A kiedy włoski arbiter szybko go minął, nadal krzyczał, machał rękami i szedł krok w krok za nim. Na boisku Probierza przyuważył wtedy selekcjoner gości Jaroslav Silhavy, który uścisnął mu dłoń, ale nasz selekcjoner i tak dalej podążał za Orsato, który po chwili zniknął w tunelu prowadzącym do szatni, gdzie wszedł także Probierz.

Polska - Czechy. Probierz wyjaśnił sytuację z Orsato

- Chciałem wejść na boisko, by podziękować chłopakom za walkę. Poprosiłem ich o to, by nie zwieszali głów, tylko je podnieśli - wyjaśnił na konferencji Probierz.

I po chwili zdradził, o czym zaraz po meczu chciał rozmawiać z Orsato: - Nie wiem, chyba muszę spytać się moich kolegów sędziów, bo po raz pierwszy spotkałem się z czymś takim, że zawodnik nie może stać na pozycji spalonej. Jeszcze nie zdarzyło mi się, by sędzia zwracał uwagę na to, że ktoś jest na spalonym i go z tego spalonego wyganiał. Dla mnie to niezrozumiałe. Po to trenujemy stałe fragmenty, by wiedzieć, jak zachować się w takich sytuacjach, a tutaj widzimy takie obrazki, w których arbiter swoim zachowaniem zbija nas wszystkich z tropu.

Probierz po meczu poszedł za Orsato w kierunku szatni, ale jego piłkarze zostali jeszcze przez kilka minut na murawie. Najpierw zebrali się w kole środkowym, gdzie przemawiali Grosicki, Szczęsny, Lewandowski. A po chwili próbowali jeszcze podejść pod niemal już puste trybuny. To był kolejny przykry obrazek, bo kibice nie mieli ochoty przyjmować podziękowań za wsparcie i doping. Wygwizdali reprezentantów Polski, którzy mają za sobą fatalne eliminacje do Euro 2024.

Rozczarowanie jest ogromne, ale mimo to Polska wciąż ma szanse awansować na turniej, który w przyszłym roku rozegrany zostanie w Niemczech. Przed kadrowiczami Probierza jednak niełatwe zadanie, bo pod koniec marca trzeba będzie walczyć o awans w dwustopniowych barażach. Rywali poznamy 24 listopada.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...