- Chcemy zagrać dobre spotkanie, powalczyć o bezpośredni awans. Sami nie wykorzystaliśmy dobrego momentu, bo miesiąc temu nie wygraliśmy z Mołdawią, ale najbliższe dwa mecze traktujemy bardzo poważnie - powiedział Michał Probierz, selekcjoner reprezentacji Polski, która w piątek zagra ostatni mecz w eliminacjach do przyszłorocznego Euro. Na Stadionie Narodowym, gdzie o 20.45 podejmie Czechy, a we wtorek zagra tutaj jeszcze towarzysko z Łotwą.
- Jeśli nie uda nam się awansować bezpośrednio, powalczymy w barażach. Ale spróbujemy, damy z siebie wszystko - mówił Karol Świderski, który dzień przed meczem z Czechami pojawił się razem z Michałem Probierzem na oficjalnej konferencji prasowej.
Probierz: Wiemy, jak grają Czesi
Selekcjoner najpierw przysłuchiwał się słowom Świderskiego, a później sam zabrał głos. - Czy obecność Karola tutaj świadczy o tym, że zagra w meczu z Czechami? Przede wszystkim, odkąd na stałe nie ma go w Polsce, nie było jeszcze okazji, by pojawił się na konferencji prasowej, więc chciałem, żeby z wami porozmawiał i też podzielił się swoimi refleksjami na tematy gry w Stanach Zjednoczonych - uciekł od odpowiedzi Probierz.
A później już więcej mówił o piątkowym rywalu. - Byłem na meczu Slavia - Roma, gdzie zobaczyłem wielu czeskich piłkarzy. To na pewno mi pomogło. Wiemy, że Czesi grają bardzo bezpośrednio, agresywnie. Od początku narzucają taki styl i musimy być na niego przygotowani. Przede wszystkim płynnie przechodzić do ataku po odbiorze piłki, nie pozwalać rywalom na jej odbiór na naszej połowie - analizował w czwartek Probierz.
Probierz: To jest właśnie problem naszej piłki
Probierz w czwartek unikał nazwisk. Nie chciał powiedzieć, na kogo postawi w meczu z Czechami. Dużo za to mówił o wierze. A raczej: o braku wiary, której szczególnie brakuje młodym piłkarzom. - To jest właśnie problem naszej piłki. Dawid Drachal kiedyś powiedział, że chciał być najlepszy na świecie i został wyśmiany. Dlatego życzę tym młodym chłopakom więcej odwagi. By nie kryli się ze swoimi marzeniami i podążali za nimi. Także Drachalowi, by został najlepszy na świecie - powiedział Probierz.
I w kontekście wiary odniósł się po chwili także do meczu z Czechami. - Przede wszystkim nie możemy obawiać się tego, by posiadać piłkę. Musimy w każdej sytuacji pokazywać się do gry, dawać możliwości kolegom z boiska. To jest właśnie ta wiara, o której mówię zawodnikom, by swoją formę z klubów przenieśli na reprezentację. By nikt nie bał się cofnąć nogi, bo pojedynki fizyczne też będą decydujące - podkreślił.
El. ME 2024. Polska już nie zależy tylko od siebie
Polska musi walczyć, ale prawda jest taka, że ma niewielkie szanse na bezpośredni awans na mistrzostwa Europy. Nie jest już zależna tylko od siebie, ale od siebie na pewno musi wymagać zwycięstwa z Czechami. Choć nawet jeśli wygra, szanse na bezpośredni awans piłkarze Probierza mogą stracić, zanim jeszcze wybiegną na boisko. Stanie się tak, jeśli Mołdawia, która swój mecz zacznie o 18, pokona w Kiszyniowie pierwszą w tabeli grupy E Albanię. Przy takim scenariuszu wynik naszego spotkania nie będzie miał już znaczenia - o awans na przyszłoroczne Euro będziemy musieli walczyć w marcowych barażach.
- Wynik pewnie będę znał, ale na pewno nie będę oglądał meczu Mołdawii z Albanią. Wcześniej zobaczę mecz młodzieżówki, która zagra z Izraelem. A później na boisko wybiegniemy my. Chcemy zagrać dobre spotkanie, powalczyć o bezpośredni awans. Sami nie wykorzystaliśmy dobrego momentu, bo miesiąc temu nie wygraliśmy z Mołdawią, ale te dwa mecze, bo również ten wtorkowy z Łotwą, traktujemy bardzo poważnie - zakończył Probierz. Początek meczu Polska - Czechy w piątek o 20.45.
Co musi się stać, żeby Polska awansowała na Euro 2024?
Wariant 1:
- Polska wygra z Czechami
- Czechy przegrają z Mołdawią
- Mołdawia przegra z Albanią
Wariant 2:
- Polska wygra z Czechami
- Czechy zremisują z Mołdawią
- Mołdawia przegra lub zremisuje z Albanią