Reprezentacja Polski jest w fatalnej sytuacji. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że bezpośredni awans z pozornie łatwej grupy E do przyszłorocznych mistrzostw Europy jest obowiązkiem. Obecnie jednak nasza kadra z 10. punktami na koncie zajmuje dopiero trzecie miejsce, a jej przyszłość zależy od wyników rywali. W październiku reprezentacja rozegrała dwa mecze pod wodzą Michała Probierza, jednak nie ma po nich zbyt wielu powodów do radości.
Na liście powołanych piłkarzy przez Probierza znalazł się Patryk Dziczek, który na co dzień występuje w Piaście Gliwice na pozycji środkowego pomocnika. 25-latek najpierw pojawił się w pierwszym składzie na starcie z Wyspami Owczymi (2:0), a trzy dni później na Stadionie Narodowym przeciwko Mołdawii (1:1). W drugim meczu Dziczek rozegrał fatalną pierwszą połowę, przez co trener zmienił go od razu po przerwie.
Dlaczego piłkarz Piasta wystąpił w tych meczach w wyjściowej jedenastce? Na to pytanie w programie "Cafe Futbol" odpowiedział Michał Probierz. - Jest duża krytyka wobec Patryka Dziczka, ale on grał, ponieważ Piast traci bardzo mało bramek - rozpoczął selekcjoner naszej kadry.
Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
- Generalnie często się śmieję, bo nie chowam się za plecami, a trenerzy zagraniczni mają lepiej, bo po meczach wyjeżdżają, z nikim nie rozmawiają, mają święty spokój, a my, polscy trenerzy, staramy się wyjaśnić, pomóc innym zrozumieć i czasami jest to łapanie za słowo - dodał.
Następnie Probierz stwierdził, że potrzebował defensywnego pomocnika, aby uzupełnić ofensywny środek pola, który tworzyli Piotr Zieliński i Sebastian Szymański. - Dziczek tak gra w klubie, że jest w defensywie i to był nasz cel, żeby trzymał środek, a Bartek Slisz, który wcześniej zagrał dobre spotkanie, jest bardziej rozbieganym zawodnikiem - wyjaśnił.
- Zależało nam na kimś, kto odbierze piłkę, będzie trzymał pozycję i będzie zagrywał do Piotrka Zielińskiego lub Sebastiana Szymańskiego. Tak były jasno określone role. Szukaliśmy dopasowania do konkretnych pozycji i rozumiem, że to może budzić kontrowersje, ale taki mieliśmy plan i postawiliśmy na zawodnika, który regularnie w klubie trzyma pozycję - podsumował selekcjoner.
W piątek 17 listopada reprezentacja Polski rozegra ostatni mecz eliminacji do mistrzostw Europy. Naszym rywali będą Czesi.