Za Michałem Probierzem jest już pierwsze zgrupowanie reprezentacji Polski od objęcia roli selekcjonera. Kadra pod jego rządami wygrała 2:0 z Wyspami Owczymi, a także zremisowała 1:1 z Mołdawią. Te wyniki sprawiają, że szanse na bezpośredni awans na Euro 2024 są raczej iluzoryczne i biało-czerwonych będą najpewniej czekać dwa mecze w barażach. - Statystyki mieliśmy najlepsze od lat: akcje, okazje, szanse. A to świadczy, że było kilka niezłych momentów. W piłce liczą się jednak konkrety - mówił Sport.pl Probierz po pierwszym zgrupowaniu.
Zbigniew Boniek był gościem programu "Pogadajmy o piłce" na kanale "Meczyków". Były prezes PZPN otrzymał pytanie o Probierza, czy rozważał go pod kątem zatrudnienia w roli selekcjonera po Adamie Nawałce latem 2018 roku. Odpowiedź Bońka była jednoznaczna. - Probierz zajmował się wówczas bardzo poważnym projektem w Cracovii, był trenerem i wiceprezesem, nie brałem go wtedy pod uwagę - mówił. Wtedy ostateczny wybór padł na Jerzego Brzęczka, który poprowadził kadrę w 24 meczach i wywalczył z nią awans na Euro 2020.
- Co do Brzęczka, to byłem przekonany, że doskonale sobie poradzi w tej roli. I wyniki to potwierdziły. On bardzo dobrze prowadził Wisłę Płock, był to jego dobry moment, miał pewnego rodzaju doświadczenie, a ja zawsze lubiłem stawiać na młodych. Brzęczek nie zrobił nic dobrego, tylko coś bardzo dobrego. Straciliśmy bardzo mało bramek, potem wpadliśmy w problemy covidowe. Jak to się mówi, sukces czasami zmienia ludzi. Niestety Brzęczek potem rozpoczął tzw. okres dwuletni - brak gry, pisanie książki, spór z niektórymi zawodnikami - dodał Boniek.
- Ale ani Beenhakker, ani Nawałka, ani inny selekcjoner nie zrobił tyle punktów w eliminacjach, co Brzęczek - podsumował Boniek. Później następcą Brzęczka w reprezentacji Polski został Paulo Sousa, który nie przepracował z kadrą pełnego roku. Z kolei Brzęczek po rozstaniu z biało-czerwonymi objął Wisłę Kraków w lutym 2022 roku, z którą spadł z ekstraklasy. Wcześniej prowadził m.in. Raków Częstochowa, Lechię Gdańsk czy GKS Katowice.