O meczu Polska - Mołdawia powiedziano już wiele. Sprawił on, że reprezentacja Polski ma już tylko matematyczne szanse na wyjście z grupy w el. do Euro 2024. Musi pokonać w listopadzie Czechy i liczyć na korzystne wyniki dwóch innych spotkań. Abstrahując od tego, remis 1:1 na Stadionie Narodowym w Warszawie z jedną z najgorszych drużyn w Europie chluby nie przynosi. Tym bardziej dziwą słowa Zbigniewa Bońka, który jako jeden z nielicznych postanowił drużynę Michała Probierza... pochwalić.
Były prezes PZPN wystąpił na kanale Meczyki w serwisie YouTube, gdzie podsumował ostatnie wydarzenia wokół reprezentacji Polski. Wyszedł od tego, że zadowolony jest z zatrudnienia Michała Probierza na selekcjonera. - Twierdzę, że to jest dobry, inteligentny wybór - przynał, po czym zaczął głosić dość szokujące tezy. - Michał już na początku tej pracy pokazał, że wie, o co chodzi. I ten moment zmiany takiej całkowitej tej reprezentacji nastąpił po strzeleniu bramki z Mołdawią na 1:1. Wtedy było widać, że to jest drużyna - dodał.
Aż trudno w to uwierzyć, ale pod adresem reprezentacji padły wręcz słowa pochwały. - Ten mecz w pewnym sensie nie wyszedł, bo zabrakło zwycięstwa, ale to był jeden z najlepszych występów reprezentacji w ostatnich dwóch latach. To był jeden mecz, w którym drużyna najbardziej chciała i szukała zwycięstwa. Wiadomo, była to drużyna młoda. Tam, gdzie jest młodość, to często myślenie idzie z tyłu. Najpierw jest bieganie, gorąca atmosfera, szukanie rozwiązań w szybki sposób, a zabrakło spokoju, ciszy, mądrości, policzenia do trzech w pewnych akcjach - ocenił Boniek.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
Nastroje wokół kadry są teraz fatalne. Nie chodzi tylko o ostatnie wyniki i fatalną sytuację w grupie, ale też wcześniejsze skandale. Zdaniem Bońka wystarczyłaby jedna bramka, a wszystko byłoby w porządku. - Gdyby Polska wygrała 2:1, to dziś narracja byłaby taka: trener buduje zespół, jest dobrze, gramy mecz o wszystko z Czechami, a bilety byłyby już wykupione - podsumował.
Ostatni mecz eliminacyjny gramy 17 listopada z Czechami również na Stadionie Narodowym. Początek o godz. 20:45. Nawet zwycięstwo może nie dać nam awansu.