Maik Nawrocki od jakiegoś czasu rozpatrywany jest pod kątem gry na środku obrony reprezentacji Polski. Jeszcze w czasie gry w barwach Legii Warszawa pojawiały się głosy, że młody stoper powinien dostać szansę debiutu. Tego jednak się nie doczekał ani za kadencji Czesława Michniewicza ani Fernando Santosa. Wydawało się, że po dobrym wejściu do drużyny Celtiku Glasgow szansa w drużynie narodowej jest tylko kwestią czasu. Niestety plany te pokrzyżowała kontuzja.
Celtic pod koniec lipca wyłożył za Nawrockiego pięć milionów euro i od razu zaczął na niego stawiać. Polak błyskawicznie przebił się do pierwszego składu i notował obiecujące występy. Niestety już w czwartym meczu (przeciwko Kilmarnock 20 sierpnia) doznał kontuzji uda. Wygląda jednak na to, że okres rekonwalescencji ma już za sobą.
Obiecujące wieści w tej sprawie przekazał trener Celtiku Glasgow Brendan Rodgers. - Nawrocki radzi sobie bardzo dobrze. Trenował przez mniej więcej cały ostatni tydzień - poinformował na konferencji prasowej, cytowany przez "Dailyrecord". - Tak więc nie mamy jeszcze praktycznie tylko Stephena Welsha i Liela Abady, którzy, miejmy nadzieję, powrócą w grudniu. Na szczęście ta zła sytuacja zaczyna ustępować i zaczynamy odzyskiwać siły przed tą pracowitą częścią sezonu - dodał.
Na powrót Nawrockiego do pierwszego składu prawdopodobnie będzie trzeba jeszcze trochę poczekać, ale i tak nie można wykluczyć, że obrońca znajdzie się wśród powołanych na listopadowe mecze z Czechami (17 listopada, godz. 20:45) i z Łotwą (21 listopada, godz. 20:45). Selekcjoner Michał Probierz już pokazał, że nie boi się odważnych decyzji w zestawieniu defensywy, stawiając na młodego Patryka Pedę i pomijając Jana Bednarka. Ostatnie mecze kadry pokazały także, że nasza defensywa nie jest szczelna. Słabo przeciwko Mołdawii zagrał chociażby Tomasz Kędziora.
W najbliższy weekend Celtic Glasgow zmierzy się w ligowym meczu z Hearts (22 października, godz. 15:15), a w środę podejmie w Lidze Mistrzów Atletico Madryt (25 października, godz. 21:00).