Frankowski zdradził, co działo się w szatni w przerwie. Probierz dał pokaz

Remis Polski z Mołdawią to wynik dość nieoczekiwany. Biało-Czerwoni przegrywali już po 25 minutach spotkania. Do przerwy nie udało się wyrównać, więc schodzili do szatni jako przegrani. Jak się okazuje, tam było gorąco, o czym powiedzieli w pomeczowych wywiadach Bartosz Bereszyński i Przemysław Frankowski. A osiem minut po zmianie stron Polacy wyrównali i niewykluczone, że właśnie zdarzenia z szatni się do tego przyczyniły.

Ten wieczór miał potoczyć się zupełnie inaczej. Polacy tylko zremisowali z Mołdawią 1:1, a kibice odwdzięczyli się za ten wynik głośnymi gwizdami. W kontekście awansu na Euro niż już nie zależy od naszych piłkarzy - muszą oni oglądać się na grupowych rywali. "Stadion znów wypełniał się wstydem, zażenowaniem i smutkiem" - pisał po meczu Dawid Szymczak ze Sport.pl.

Zobacz wideo Grosicki o gwizdach kibiców po remisie z Mołdawią: To są bardzo smutne chwile

Mołdawia pierwsza strzeliła bramkę. Reprezentanci ujawnili, co działo się w przerwie

Już w 25. minucie meczu Polacy przegrywali 0:1. Wojciecha Szczęsnego pokonał Ion Nicolaescu, który na listę strzelców wpisał się też w czerwcowym starciu. Do przerwy Biało-Czerwoni nie zdołali doprowadzić do wyrównania. - W przerwie w szatni była wiara. Padły jasne instrukcje trenera. Była analiza, już oglądaliśmy urywki pierwszej połowy i to, co powinniśmy zdecydowanie poprawić. Trener powiedział, że musimy dążyć do tego, by szybko strzelić gola, a potem uda się ten mecz odwrócić - wyjawił Bartosz Bereszyński cytowany przez Interię.

- Pierwszy plan wykonaliśmy, zdobyliśmy szybko bramkę. Niestety zabrakło potem wykończenia, chłodniejszej głowy. Bo sytuacje były, żeby ten mecz odwrócić na naszą korzyść - dodał boczny obrońca.

Więcej artykułów o podobnej treści znajdziesz na portalu Gazeta.pl.

A co dokładnie wydarzyło się w szatni? O tym nieco więcej powiedział Przemysław Frankowski. - Było... było gorąco. Wiadomo, trener Probierz chciał nas pobudzić i to mu się udało. Pierwsze 15 minut drugiej połowy było naprawdę dobre. Strzeliliśmy gola. Myślałem, że zaraz uda się strzelić drugiego. Niestety tu się nie udało - wyjawił.

Polakom udało się doprowadzić do wyrównania za sprawą Karola Świderskiego. Ten wynik sprawia jednak, że w listopadzie Biało-Czerwoni nie tylko muszą wygrać z Czechami, ale też liczyć na ich wpadkę z Mołdawią. Mecz z naszymi południowymi sąsiadami zaplanowano na 17 listopada.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.