Oto cichy bohater reprezentacji Polski. "Jeden z niewielu"

Karol Świderski w spotkaniu z Mołdawią uratował reprezentację Polski, zdobywając bramkę na wagę remisu 1:1. Za ten występ był bardzo chwalony przez ekspertów. "W wielu zagraniach widać taki podwórkowy spryt, którego nie uczą w akademiach" - czytamy. W drużynie narodowej napastnik gra od ponad dwóch lat i nie raz pokazał się z dobrej strony, strzelając kluczowe gole. Wydaje się, że niedługo może stać się jej główną postacią.

Reprezentacja Polski po raz kolejny w ostatnim czasie rozczarowała, remisując 1:1 z Mołdawią. Od 25. minuty przegrywała, ale w 53. minucie efektowną akcją popisał się Karol Świderski, który zdobył bramkę na wagę punktu i podtrzymania nadziei na bezpośredni awans na Euro 2024.

Zobacz wideo Świderski: To się wydarzyło nie pierwszy raz w tych eliminacjach

Karol Świderski dał nadzieję reprezentacji Polski w meczu z Mołdawią. "Magiczny dotyk"

26-letni napastnik jako jeden z niewielu zawodników był chwalony po niedzielnym meczu. "Fantastycznie zrobił to Karol Świderski. Lewonożni mają ten magiczny dotyk" - docenił jego zachowanie przy bramce Andrzej Twarowski z Viaplay. "Karol Świderski to jest taki pozytywnie rozumiany uliczny grajek, w wielu zagraniach widać taki podwórkowy spryt, którego nie uczą w akademiach. Lubię" - ocenił Michał Trela z Canal+Sport.

"Karol Świderski - jeden z nielicznych kadrowiczów, co do których wciąż mam pozytywne odczucia. Świetny zmiennik za Sousy, teraz materiał na podstawowego napastnika. Słowem, sto razy bardziej użyteczny od Milika" - podkreślił Maciej Szełęga z portalu Weszło. "Karol Świderski - kawał napastnika. Jeden z niewielu, którzy w kadrze nie wyglądają gorzej niż w wydaniu klubowym" - podsumował Marcin Gazda z Eleven Sports.

Karol Świderski uratował reprezentację Polski. Nie pierwszy raz

Zawodnik Charlotte FC znów pokazał, że w drużynie narodowej nie zawodzi. Po raz pierwszy zagrał w niej 31 marca 2021 r. za kadencji Paulo Sousy w meczu z Andorą w eliminacjach mistrzostw świata 2022. Wszedł na boisko w 63. minucie, zastępując kontuzjowanego Roberta Lewandowskiego, a 25 minut później ustalił wynik na 3:0.

W tych samych kwalifikacjach Świderski zdobył zwycięską bramkę w starciu z Albanią (1:0) w Tiranie, która pozwoliła awansować na drugie miejsce w tabeli i w zasadzie zapewniła udział w barażach o MŚ. Na koniec tamtych eliminacji trafił także w ważnym spotkaniu z Węgrami (decydowało o tym, czy Polska będzie rozstawiona w barażach), choć ostatecznie nie udało się nawet zremisować (porażka 1:2).

W zeszłym roku napastnik strzelił dwa kluczowe gole w Lidze Narodów, które zapewniły dwie wygrane z Walijczykami (2:1 i 1:0). W znacznym stopniu dzięki nim Polska utrzymała się w najwyższej dywizji A, znalazła się w pierwszym koszyku eliminacji Euro 2024, a teraz mimo fatalnych wyników ma bardzo duże szanse na grę w barażach.

Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Zresztą w kwalifikacjach ME Świderski również trafia w ważnych momentach. To jego bramka dała pierwsze punkty za zwycięstwo 1:0 w domowym spotkaniu z Albanią. Natomiast wyrównujący gol z Mołdawią rozbudził nadzieje, że Polacy podniosą się i wygrają, a co za tym idzie, kwestię awansu na Euro 2024 nadal będą mieli w swoich rękach. Tak się ostatecznie nie stało, choć remis sprawia, że bezpośredni awans z grupy nadal jest możliwy.

Bramka z Mołdawią była tym istotniejsza, że w tym spotkaniu drużyna narodowa nie mogła liczyć na kontuzjowanego Roberta Lewandowskiego. Ten niedługo najprawdopodobniej pożegna się z reprezentacją, w związku z czym potrzebny będzie nowy lider ataku. Na głównego kandydata do tej roli wyrasta Świderski, który trafieniami w ważnych momentach pokazuje, że można na niego liczyć. W 26 meczach w reprezentacji strzelił 10 goli, co jest bardzo solidnym wynikiem.

Dla porównania Arkadiusz Milik w 72 spotkaniach trafił 17 razy. Bardzo podobne liczby co Świderski ma Krzysztof Piątek (27 meczów, 11 goli), ale od dłuższego czasu gra dużo poniżej oczekiwań i nie jest powoływany do kadry. W niej dobrze spisuje się Adam Buksa (11 spotkań, sześć bramek), lecz jego trafienia nie miały aż takiej wagi (cztery z nich zanotował z San Marino, jedno z Wyspami Owczymi, a jedno w wygranym 4:1 starciu z Albanią) jak te Świderskiego.

Pozycja 26-latka może jeszcze wzrosnąć po zmianie klubu. W bardzo przeciętnym jak na realia MLS Charlotte FC również imponuje skutecznością (25 bramek w 67 meczach) i tej zimy może przenieść się do Europy. Gra w mocniejszej lidze z pewnością pozwoliłaby mu jeszcze się rozwinąć, na czym powinna zyskać także reprezentacja Polski.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.