Kowalczyk zobaczył, co zrobił reprezentant Polski przy golu dla Mołdawii. Nokaut

W przedostatnim meczu eliminacji do Euro 2024 w Niemczech reprezentacja Polski zremisowała na u siebie z Mołdawią 1:1. A to oznacza, że awans na ten turniej nie zależy już tylko i wyłącznie od nich. To spotkanie na antenie "Kanału Sportowego" podsumował Wojciech Kowalczyk. Były reprezentant Polski powiedział, co według niego, zaważyło na podziale punktów i wypowiedział się o listopadowej potyczce z Czechami.

Po zwycięskim debiucie Michała Probierza z Wyspami Owczymi (2:0), reprezentacja Polski przystąpiła do niedzielnego starcia z Mołdawią w roli faworyta. Ze swojej roli Biało-Czerwoni się jednak nie wywiązali. Po pierwszej połowie goście schodzili do szatni z jednobramkową przewagą po golu Ilona Nicolaescu. W drugiej odsłonie Polacy przejęli inicjatywę, ale do siatki trafili tylko raz po strzale Karola Świderskiego z 53. minuty.

Zobacz wideo Selekcjoner broni krytykowanego piłkarza. "Czasami potrzebuje wsparcia"

Wojciech Kowalczyk nie wytrzymał. "Wielkie kłopocisko"

Tym samym Polacy mają już iluzoryczne szanse na bezpośredni awans na przyszłoroczne mistrzostwa Europy z eliminacji. To spotkania na antenie Kanału Sportowego komentował na żywo Wojciech Kowalczyk w duecie z Edwardem Durdą. Były reprezentant Polski dość emocjonalnie przeżywał wydarzenia na boisku. Tuż po ostatnim gwizdku udał się do studia pomeczowego i podzielił się z pozostałymi dziennikarzami swoimi spostrzeżeniami. 51-latek miał dużo zarzutów do przeprowadzonych zmian w drugiej połowie przez nowego selekcjonera, Michała Probierza.

- Jak za dużo wpuścisz ofensywnych piłkarzy, nagle coś się kończy. W pewnym momencie wchodzi Buksa, Kamiński i Marchwiński. Wtedy zaczęło się jedno, wielkie kłopocisko. Kto ma za co być odpowiedzialny na boisku? Dlaczego my pierwsze 20 minut drugiej połowy gramy tak, jak chciałem, żeby to było pierwsze 20 minut, czyli zniszczyć rywala, zachować czyste konto i zdobyć bramkę. A później nagle "stop". Trener dokonał trzech zmian, które nie wprowadziły zbyt wiele. W listopadzie nie wygramy tego meczu z Czechami, nie ma takiej opcji - powiedział na antenie Kanału Sportowego.

Kowalczyk nie zostawił suchej nitki na Tomaszu Kędziorze. - Co robił Kędziora przy straconym golu? Zagapił się, bo sobie bilety na wczasy kupował? Ile razy Kędziora jeszcze będzie grał w tej kadrze, żeby powiedzieć "dziękujemy"? - wypalił.

Kowalczyk nie wierzy w zwycięstwo Polski z Czechami

Reprezentacja Polski w ostatnim meczu eliminacji zmierzy się u siebie z Czechami (17 października, godzina 20:45), którzy awans do Euro 2024 mają w swoich rękach.

- My dzisiaj musieliśmy wygrać z Mołdawią. Tu nie chodzi o zwycięstwo z Czechami. Czesi jak będą inteligentni, to przyjadą na stadion Narodowy w rezerwowym składzie, a pierwszą jedenastkę wystawią na mecz z Mołdawią, bo trzy punkty wystarczą im do awansu na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. To jest najprostsza rzecz, jaką mogą zrobić Czesi. My będziemy się wtedy fascynować zwycięstwem nad Czechami, którzy przyjadą do nas w rezerwowym składzie, a trzy dni później będą decydowali o tym, czy my zagramy w barażach, czy nie - zakończył Kowalczyk.

Wynik reprezentacji Polski w eliminacyjnym dwumeczu z Mołdawią jest kompromitujący. Biało-Czerwoni spadli na trzecią pozycję i ma na koncie 20 punktów.  

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.