Probierz kontra Santos. Bolesne słowa po wygranej w debiucie

- Jeśli doceniamy takie kwestie, to oznacza, że nasze oczekiwania upadły bardzo nisko - mówił po meczu z Wyspami Owczymi Dariusz Dobek. Dziennikarz "Przeglądu Sportowego" wskazał, na czym polega podstawowa różnica między selekcjonerem Fernando Santosem a Michałem Probierzem. Kwestia, na którą zwrócił uwagę, fatalnie świadczy o portugalskim szkoleniowcu.
Fernando Santos / Michał Probierz
AG

Reprezentacja Polski pokonała w czwartkowy wieczór Wyspy Owcze 2:0 po golach Sebastiana Szymańskiego i Adama Buksy. Był to zarazem zwycięski debiut Michała Probierza w roli selekcjonera drużyny narodowej. Tym samym 51-latek po 26 latach przerwał klątwę ciążącą na selekcjonerskich debiutach. Ostatni raz pierwsze spotkanie z nowym trenerem na ławce wygraliśmy w roku 1997, gdy stery przejmował Janusz Wójcik. Probierz już w tej chwili zbiera lepsze recenzje od swojego poprzednika Fernando Santosa.

Zobacz wideo

Tym różni się praca z reprezentacją w wykonaniu Santosa i Probierza. "Podstawowa zmiana"

Na temat debiutu nowego szkoleniowca w studiu "Przeglądu Sportowego" wypowiedział się obecny na meczu w Torshavn dziennikarz Dariusz Dobek. Prowokacyjnie został zapytany, czy skoro za kadencji Fernando Santosa z Wyspami Owczymi wygraliśmy 2:0 i teraz też 2:0, to warto było zmieniać selekcjonera.

- Warto było zmienić selekcjonera, chociażby dlatego, żeby zobaczyć naszych kadrowiczów z jakimś zaangażowaniem, werwą i którzy chcą pokazać swoje umiejętności. Trudno było od kadry Probierza oczekiwać jakichś zmian taktycznych po tych niespełna trzech treningach, ale samymi cechami wolicjonalnymi i pokazaniem indywidualnych umiejętności, tego spotkanie nie mogliśmy nie wygrać - stwierdził Dobek.

Dziennikarz wskazał również główną różnicę w podejściu obu trenerów. Wydaje się ona banalna, ale kompletnie obnaża Portugalczyka. - Pozytywne jest to, że widać zaangażowanie Michała Probierza. Od razu po nominacji ruszył w Europę, żeby doglądać swoich przyszłych podopiecznych. Z drugiej strony, jeśli doceniamy takie kwestie, to oznacza, że nasze oczekiwania upadły bardzo nisko po tym, jak zachowywał się Fernando Santos. Przecież to jest coś nieodzownego, że trener ogląda swoich piłkarzy z trybun. To wywiera pozytywną motywację dla tych piłkarzy. I to jest podstawowa zmiana - podsumował.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.

Kadra Michała Probierza nie ma wiele czasu na odpoczynek. Już w niedzielę 15 października rozegra w Warszawie przedostatni mecz w tych eliminacjach. Jej rywalem będzie reprezentacja Mołdawii. Początek o godz. 20:45.

Więcej o: