Reprezentacja Polski w selekcjonerskim debiucie Michała Probierza ograła Wyspy Owcze 2:0 po bramkach Sebastiana Szymańskiego i Adama Buksy. Przed spotkaniem sporo wątpliwości budziła prawa strona, na której rywalizowali Matty Cash oraz Paweł Wszołek. Ostatecznie wybór padł na zawodnika Aston Villi.
26-latek nie był wyróżniającą się postacią. W 16. minucie obejrzał żółtą kartkę, przez którą opuścił boisko po godzinie gry. "Niechlujny w przyjęciu piłki, ślizgający się na murawie" - tak jego występ zrecenzował Bartłomiej Kubiak z redakcji Sport.pl, przyznając mu notę "2". Niższą otrzymał jedynie Arkadiusz Milik.
Jeszcze mocniejsza krytyka prawego wahadłowego padła z ust Wojciecha Kowalczyka, który był ekspertem Kanału Sportowego w pomeczowym studiu. - Najsłabszy był Matty Cash. Z żółtą kartką, przewrócił się o własne nogi. Później przegrał pojedynek z... dowódcą okrętu. No bądźmy poważni - powiedział 39-krotny reprezentant Polski, nawiązując do faktu, że wielu zawodników reprezentujących Wyspy Owcze to amatorzy.
- Po co Cash został wystawiony? Dajmy [grać] temu Wszołkowi... A co, on się nadaje? Coś mi się wydaje, że się nadaje - powiedział. - Ja nie pamiętam Casha z dobrego albo świetnego meczu w tej reprezentacji. A to już jest duża rzecz - podsumował Wojciech Kowalczyk. Jego zdaniem to właśnie Paweł Wszołek powinien wystąpić w podstawowym składzie Biało-Czerwonych w niedzielnym spotkaniu z Mołdawią.
To nie pierwszy raz, gdy Matty Cash spotyka się z mocną krytyką. Debiut w reprezentacji Polski zaliczył w listopadzie 2021 r. w pojedynku z Andorą. Przez ten czas wystąpił w 14 spotkaniach. Strzelił jednego gola. Przez wielu kibiców i ekspertów jest oceniany negatywnie, gdyż nie przekłada dobrych występów w Aston Villi na poziom reprezentacyjny.