Reprezentacja Polski niedługo rozegra pierwszy mecz pod wodzą Michała Probierza. Nowy selekcjoner wysłał już powołania do zawodników, do publicznej wiadomości przekaże je 5 października, po Rakowa Częstochowa i Legii Warszawa w europejskich pucharach. Być może na liście znajdzie się Paweł Dawidowicz z Hellasu Verona.
Niedługo po nominacji Probierz udał się do Włoch, tam obserwował Dawidowicza w spotkaniu z Milanem (0:1). Obaj znają się całkiem nieźle, 51-letni trener na stałe wprowadził środkowego obrońcę do pierwszego zespołu Lechii Gdańsk (debiut zaliczył nieco wcześniej u Bogusława Kaczmarka). Tam współpracowali przez dziewięć miesięcy.
W rozmowie z Kanałem Sportowym 28-latek został zapytany o Probierza. Nie ukrywał, że to ważna postać w jego karierze. - Trenerowi Probierzowi zawdzięczam dużo, bo to on mi dał szansę w ekstraklasie - stwierdził.
Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
Jednocześnie Dawidowicz nie ukrywał, że gdyby teraz trafił do reprezentacji, to czułby większą odpowiedzialność. - Nie tyle drżę, tylko gdyby mnie powołał inny trener, to wiadomo, że chciałbym wypaść jak najlepiej. A jeżeli powoła mnie trener, któremu zawdzięczam dużo, to czuję, że nie wypada mi zawieść - podkreślił.
Być może dobre relacje z Probierzem sprawią, nie dojdzie do powtórki z ostatniego zgrupowania, w trakcie którego obrońca chciał wyjechać. To dlatego, że nie znalazł się w kadrze na spotkanie z Wyspami Owczymi (2:0), co było dla niego niezrozumiałe. Decyzję zmienił dopiero po rozmowie z Robertem Lewandowskim. Miał porozmawiać na ten temat również z Fernando Santosem, ale nic z tego nie wyszło.
Pod koniec pierwszej połowy poniedziałkowego spotkania Hellasu z Torino (0:0) Dawidowicz doznał kontuzji. Wyszedł na drugą połowę, ale po czterech minutach został zmieniony. To może oznaczać, że w ostatniej chwili wypadnie z najbliższego zgrupowania reprezentacji Polski i Michał Probierz będzie musiał powołać za niego innego piłkarza.