Ekspert TVP jednym słowem podsumował kadencję Santosa. Niestety

- Szkoda tego projektu, bo przy podpisywaniu umowy z Portugalczykiem jego wybór wydawał się zasadny. Niestety, wykonaną przez niego pracę trzeba ocenić gorzej niż słabo - tak kadencję Fernando Santosa podsumował Robert Podoliński. Ekspert TVP nie ukrywał w rozmowie z WP SportoweFakty, że zawiódł się na Santosie.

Reprezentacja Polski znów musi szukać selekcjonera. W środę 13 września PZPN poinformował o przedwczesnym zakończeniu współpracy z Fernando Santosem. Powodów jego zwolnienia było wiele, ale głównym zarzutem były katastrofalne wyniki w eliminacjach do Euro 2024. Biało-Czerwoni mieli bez problemu awansować na turniej w Niemczech, ale ich plan legł w gruzach. Nic więc dziwnego, że na 68-latka spadła fala krytyki.

Zobacz wideo PZPN zwolnił Santosa. Znamy szczegóły i konkretne daty. "Priorytet"

Robert Podoliński zaskoczony kadencją Fernando Santosa. "Wyniki są po prostu przerażające"

Wielu ekspertów i kibiców podsumowało okres kadencji Portugalczyka. I to dosadnie. "Jedynym, co zostawia w Polsce, będzie bałagan w kadrze i dobre memy. Do śmiechu przestaje być jednak wtedy, gdy okazuje się, że po ośmiomiesięcznej kadencji Portugalczyka memem została też cała reprezentacja Polski" - pisał na X (dawniej Twitter) Jakub Seweryn ze Sport.pl

Głos w sprawie zabrał też Robert Podoliński. Były trener Cracovii, a obecnie ekspert TVP Sport przyznał, że zawiódł się na pracy Santosa. Nie spełnił on praktycznie żadnej z obietnic, które deklarował w dniu prezentacji.

- Miał być polski asystent, pojawiały się zapewnienia, że selekcjoner będzie śledził piłkę młodzieżową, choć tego wymagania akurat nie rozumiałem. To my musimy wziąć odpowiedzialność za rozwój naszego futbolu, nie Fernando Santos. On miał dać swój autorytet i wielkie doświadczenie. Wydawało się, że spełniał te warunki, jednak wyniki są po prostu przerażające - ocenił Podoliński w rozmowie z WP SportoweFakty

Ekspert miał też zastrzeżenia do decyzji podejmowanych przez Santosa. Wprost stwierdził, że były one nielogiczne i podał kilka przykładów, m.in. brak powołania dla Kamila Grosickiego, gdy ten znajdował się w doskonałej formie.

Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

- W ostatnich meczach wszystko można było odgadnąć, ale nie to, w jaki sposób ta drużyna chce grać. Ciężko było doszukać się jakiegokolwiek klucza - kontynuował.

Podoliński nie gryzł się w język. "Gorzej niż słabo"

Ostatecznie Santos zakończył przygodę z reprezentacją Polski na sześciu spotkaniach - trzy z nich wygrał, a trzy zakończyły się porażką. - Liczyłem, że misja Fernando Santosa trochę potrwa i zakończy się już po Euro 2024. Szkoda tego projektu, bo przy podpisywaniu umowy z Portugalczykiem jego wybór wydawał się zasadny. Niestety, wykonaną przez niego pracę trzeba ocenić gorzej niż słabo - zakończył Podoliński.

Teraz przed PZPN burzliwy czas. Ma zaledwie kilka dni na znalezienie nowego selekcjonera, ponieważ do 24 września trener będzie musiał wysłać powołania na październikowe zgrupowanie. W jego trakcie Polacy zmierzą się z Wyspami Owczymi i Mołdawią. Jak na razie zajmują czwarte miejsce w tabeli grupy E z zaledwie sześcioma punktami na koncie. Bezpośredni awans na Euro wywalczą tylko dwie najlepsze drużyny. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA