Szokujący powrót do reprezentacji Polski? Cezary Kulesza dla Sport.pl: Wszystko trzeba brać pod uwagę

Jakub Seweryn
- Cała Polska żyła tym wyborem. Kadra nigdy nie miała selekcjonera z tak dużym nazwiskiem i takimi osiągnięciami. Teraz mogę jedynie podsumować to cytatem z Kazimierza Górskiego: "Trener dobry, tylko wyników nie ma". Santos dotychczas wszędzie te wyniki miał, a u nas mu się nie udało - mówi Sport.pl prezes PZPN Cezary Kulesza.

To koniec Fernando Santosa w roli selekcjonera reprezentacji Polski. Po zaledwie sześciu meczach, z których Polska przegrała trzy, i to w eliminacjach Euro 2024, Portugalczyk w środę został zwolniony przez PZPN. W rozmowie ze Sport.pl prezes Cezary Kulesza mówi o powodach decyzji, rozpoczęciu poszukiwań nowego selekcjonera oraz odpowiada na pytanie, czy fatalną kadencję Santosa uznaje za własną porażkę. 

Zobacz wideo PZPN zwolnił Santosa. Znamy szczegóły i konkretne daty. "Priorytet"

Jakub Seweryn: Ulga? Rozczarowanie?

Cezary Kulesza: Podszedłem do tego bez emocji. Rozstaliśmy się w normalnych, cywilizowanych stosunkach. Porozmawialiśmy i ustaliliśmy warunki rozwiązania umowy. Podpisaliśmy klauzulę poufności, która zakłada, że nie będziemy wypowiadać się publicznie na temat szczegółów.

Czego dotyczy ta klauzula?

Chodzi o warunki rozstania oraz szczegóły naszej współpracy. Daliśmy sobie słowo, przenieśliśmy je na papier i będziemy się tego trzymać. Szanuję dorobek trenera Santosa, który ma 37-letnie doświadczenie w zawodzie. Ja w zawodowej piłce nożnej pracuję kilkanaście lat i wiem, że publiczne komentowanie takich spraw jest po prostu bez sensu.  

Dlaczego PZPN zdecydował się na rozstanie z Fernando Santosem?

Oczekiwaliśmy lepszych wyników i lepszej postawy naszej drużyny. Czekaliśmy na rewanż z Albanią, mieliśmy nadzieję na to, że ten mecz będzie wyglądał inaczej. Wszystko potoczyło się niestety inaczej. Owszem, gdybyśmy wygrali z Mołdawią, to nawet porażka z Albanią nie komplikowałaby naszej sytuacji w grupie. Niestety przegraliśmy trzy mecze eliminacyjne na pięć rozegranych. Musieliśmy zareagować stanowczo.  

Gdy hiszpański sędzia w meczu z Albanią zagwizdał po raz ostatni i schodził pan do szatni zespołu, to już wtedy wiedział pan, że trzeba zmienić selekcjonera?

Nie. Wtedy jeszcze żyłem emocjami tego meczu. I wiedziałem, że naszej drużynie także zależało na tym meczu. Starali się, wyszło jak wyszło. Gdyby nie minimalny spalony przy bramce Kiwiora, mogło wyglądać to zupełnie inaczej. A tak niedługo później Albańczykowi wyszedł strzał życia. Ta bramka kompletnie nas rozbiła. Piłka jest nieprzewidywalna i uczy pokory.

Wierzy pan jeszcze w bezpośredni awans na Euro 2024?

Dopóki mamy na to szansę, musimy w to wierzyć. Już w szatni po meczu z Albanią przekazałem chłopakom, że ja w to wciąż wierzę i musimy grać do końca. Nie wszystko mamy w swoich rękach, wiele będzie zależało już od najbliższego meczu Albanii z Czechami, ale trzeba walczyć i wierzyć!

Brał pan pod uwagę możliwość pozostawienia Santosa do końca eliminacji, choćby ze względów finansowych?

Różne scenariusze były brane pod uwagę, ale podjęliśmy decyzję o zmianie. Chcemy, żeby nowy selekcjoner miał więcej czasu na przygotowanie drużyny do ewentualnych marcowych baraży. Wówczas te cztery mecze, które nam pozostały w tym roku – trzy eliminacyjne i towarzyski z Łotwą, będą okazją do lepszego przygotowania zespołu do decydującej walki o Euro 2024. Jeśli nie uda się awansować bezpośrednio, trzeba być gotowym właśnie na baraże.

Mimo wszystko trudno uwierzyć, że mogliście rozważać pozostawienie Portugalczyka. Co miałoby to przynieść?

Panie redaktorze, nie chcę do tego już wracać. Uznaliśmy, że trzeba się rozstać i rozpocząć budowę drużyny z nowym trenerem.

A ile to rozstanie będzie kosztowało PZPN?

Podpisaliśmy klauzulę poufności w tym temacie. Zamierzam się trzymać naszych ustaleń i jestem przekonany, że w przypadku trenera będzie tak samo.

To proszę powiedzieć – czy PZPN został puszczony z torbami przez Portugalczyka, czego obawia się wielu kibiców?

Nic takiego się nie wydarzyło! To niczym niepotwierdzone spekulacje dziennikarzy.

Uznaje pan tę kadencję Fernando Santosa za własną porażkę?

Zatrudniałem trenera, bo byłem przekonany, że pomoże nam zbudować drużynę i osiągnąć sukces. Oczywiście, jeśli ktoś chce szukać winnych, to ja mogę nim być. Nie mam sobie jednak nic do zarzucenia.

Tym bardziej że gdy podpisywaliśmy umowę z Santosem, członkowie zarządu PZPN również uważali, że powinniśmy wziąć kogoś z nazwiskiem. Wszyscy byliśmy wówczas zgodni, że Fernando Santos kimś takim jest. Cała Polska żyła wówczas tym wyborem. Kadra nigdy nie miała selekcjonera z tak dużym nazwiskiem i takimi osiągnięciami.

Teraz mogę jedynie podsumować to cytatem z Kazimierza Górskiego: "Trener dobry, tylko wyników nie ma". Santos dotychczas wszędzie te wyniki miał, a u nas mu się nie udało.

Nie jest pan rozczarowany, że Fernando Santos nie spełnił praktycznie żadnej z obietnic, które tak chętnie wygłaszał na swojej prezentacji w styczniu? Zapowiedzi były imponujące.

Tutaj odniosę się do wywiadów dyrektora sportowego PZPN Marcina Dorny, który opowiedział naprawdę dużo o tym, jak wyglądała jego współpraca z Fernando Santosem. Nie wszystko było upubliczniane, ale nie można powiedzieć, że Fernando Santos tych obietnic nie spełniał.

(Marcin Dorna dla Polsatu Sport: - Współpraca z trenerem Santosem jest naprawdę znakomita, bardzo inspirująca. Na samym początku trener chciał poznać wszystkich trenerów reprezentacji młodzieżowych, zapoznać się z ich sposobem myślenia, harmonogramem akcji szkoleniowych. Niech przejawem tego zainteresowani będzie fakt, że zanim reprezentacja do lat 17 dotarła do półfinału ME na Węgrzech, to trener Santos oglądał ją w Siedlcach, w meczu kontrolnym przeciwko drugoligowej Pogoni. To przejaw zainteresowania nie tylko w blasku wielkiego turnieju, ale też w codziennej pracy. (…) Selekcjoner bardzo żywo interesuje się tym, co się dzieje w zespołach młodzieżowych i jakie są losy ich zawodników. Myślę, że będzie to bardzo ciekawy dla nas zbiór spostrzeżeń tak wybitnego trenera, który przyglądał się rozwojowi wielu młodych piłkarzy w federacji Portugalii i federacji Grecji).

Czyli odpiera pan zarzuty, że Fernando Santos się nie przykładał do swoich obowiązków?

Uważam, że trener był zaangażowany w pracę.

Kiedy poznamy następcę Fernando Santosa?

Od czwartku rozpoczynam rozmowy z kandydatami. Nie chciałem tego robić, dopóki nie miałem rozwiązanego kontraktu z dotychczasowym selekcjonerem.

No tak, ale z Michałem Probierzem mógł pan porozmawiać jako selekcjonerem reprezentacji U-21.

Owszem, ale nie miałem do tego okazji. Nie chciałem tego robić, gdy sprawa Fernando Santosa nie była jeszcze wyjaśniona. Teraz gdy jego umowa jest rozwiązana, z dużym zaangażowaniem zabieram się do rozmów z kandydatami, którzy mi chodzą po głowie.

Nowym selekcjonerem będzie Polak czy obcokrajowiec?

Myślę, że największe szanse mają dzisiaj polscy trenerzy.

Dlaczego?

Bo nie mamy czasu na wprowadzenie selekcjonera z zagranicy. Za kilkanaście dni trzeba rozesłać powołania na październikowe mecze z Wyspami Owczymi i Mołdawią. Potrzebna jest teraz szybka reakcja i trener, który dobrze zna to środowisko, piłkarzy i ma duży przegląd zawodników. To dlatego najbardziej prawdopodobne jest to, że będzie to polski szkoleniowiec.

Czy mocno się pomylę, gdy powiem, że to będzie ktoś z tercetu Marek Papszun – Michał Probierz – Maciej Skorża?

Sam tego jeszcze nie wiem! Są jeszcze inni trenerzy, np. Adam Nawałka, Jan Urban czy nawet wywołany do tablicy został Jerzy Brzęczek, jako że zdobył wiele punktów w eliminacjach do Euro 2020.

Bierze pan pod uwagę powrót Jerzego Brzęczka?

Wszystko trzeba brać pod uwagę! Nie można nikogo skreślać, tym bardziej gdy z nim jeszcze nie rozmawiałem. Pamiętajmy, że może zdarzyć się sytuacja, że wybrany przeze mnie trener powie, że chce kontrakt na cztery lata, wielkie pieniądze i piętnastu współpracowników, czyli postawi warunki, których jako PZPN nie będziemy mogli spełnić. Dlatego dobrze, jeśli miałbym na przykład sześć dobrych opcji do wyboru i miał z czego wybierać.

Zamierza pan konsultować swój wybór z zawodnikami? Bo myślę, że współpraca reprezentantów Polski z selekcjonerem to w ostatnich latach bardzo trudny temat, również w przypadku Fernando Santosa.

Na pewno porozmawiam z kapitanem Robertem Lewandowskim, którego poproszę o przekazanie decyzji drużynie.

Jaki będzie cel przed nowym selekcjonerem?

Cel mamy jeden i on się nie zmienia.

Awans na Euro 2024 za wszelką cenę?

Właśnie. Taki jest dzisiaj nasz cel.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.