Fernando Santos odkrył karty i się zaczęło. Część kibiców jest zadowolona, bo wróciły znane im nazwiska w postaci Grosickiego i Krychowiaka. Inni natomiast zupełnie nie rozumieją idei powoływania piłkarzy, którzy szczyt formy mają za sobą. Jednakże selekcjoner powiedział na konferencji prasowej, że po wypróbowaniu tzw. młodej krwi na poprzednich zgrupowaniach, nadszedł czas, by wymieszać ją nieco z doświadczeniem innych piłkarzy.
- Zawsze mówiłem, że nie zamykam przed nikim drzwi do reprezentacji. Powołania są realizowane w zależności od tego, co się wydarzy - określił sytuację wprost Santos. Grosicki ostatni występ w kadrze, a właściwie cztery minuty, zanotował na mundialu. Podobnie Krychowiak, choć zebrał ich za czasów Czesława Michniewicza zdecydowanie więcej.
Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
Podzielone środowisko otwarcie komentuje wybory selekcjonera. W tym gronie znalazł się Radosław Kałużny, były piłkarz i 41-krotny reprezentant Polski, który choć w "Grosika" zdaje się wierzyć, to burzy się na myśl o Krychowiaku.
- Chociaż "Grosik" gra swoje w Ekstraklasie, w europejskich pucharach też trochę "mielił", jak ja to mówię. Myślę, że jego wpuścić nie będzie wstydu, zrobi swoje na skrzydle i da młodym przykład na boisku - powiedział w rozmowie z "Przeglądem Sportowym". Zdecydowanie częściej odnosił się do drugiego wyboru Santosa.
- Naprawdę, mam bardzo mieszane uczucia, mimo że gra na mojej pozycji. Nie oglądam arabskiej ligi, ale do tej pory Fernando Santos omijał go przy powołaniach za każdym razem, a teraz nagle go potrzebuje? Co on może zmienić? Nie wiem, czy selekcjoner właśnie sam sobie tym powołaniem nie zaprzeczył. Chciał odmłodzić reprezentację, a teraz wraca do starszych chłopaków. Uważam, że jest kim wypełnić lukę po Krychowiaku. Kolejne zgrupowania, cztery mecze bez niego i nagle jest. To, czemu i Kamila Glika nie powołał? - grzmiał Kałużny.
Krychowiak w sezonie 2023/24 występuje w arabskim Abha, którego trenerem jest Michniewicz. Rozegrał dotychczas cztery mecze. Wszystkie od pierwszej do ostatniej minuty. W tym czasie zdobył jedną asystę. Wcześniej grał w Al-Shabab. W 30 meczach strzelił trzy gole i dwukrotnie asystował przy trafieniach kolegów. To jednak nie przekonuje Kałużnego.
- No muszę do tego wrócić, zdziwiły mnie te powołania. "Grosik" sam głośno mówił, że się już tego chyba nie spodziewa, a tu proszę. On miał jakoś urodziny niedawno, że go ściągają z powrotem? Ale OK – on się obroni. Zależy, w jakim będzie grał wymiarze, ale dwie–trzy akcje, z których możesz mieć bramkę, zapewni. Dorzuci do "Lewego" albo innego napastnika. Ale Krychowiak?! Co on dobrego zrobił dla kadry w swoich ostatnich występach? - mówił dalej.
I nagle wypalił: - Może niech Santos i mnie powoła, to też pogram to, co on. Ze dwa razy wywrócę się pod faul, a może więcej główek wygram, jeśli mnie jakimś dźwigiem podniosą. Uważam, że piłka poszła do przodu w takim stopniu, że wystarczy troszeczkę odstawać, by na boisku było to bardzo widoczne.
Reprezentacja Polski w czasie wrześniowego zgrupowania rozegra dwa spotkania el. Euro 2024. Pierwsze - 7 września - na Stadionie Narodowym z Wyspami Owczymi. Kolejne trzy dni później na wyjeździe z Albanią. Dotychczasowe wyniki naszej kadry są słabe. Wygrała tylko jeden mecz i dwa przegrała. Zajmuje przedostatnie miejsce w grupie.