Burza w reprezentacji Polski. Wojciech Szczęsny reaguje: Kto to jest?

- Kto to jest Mirosław Stasiak? - zapytał Wojciech Szczęsny, gdy w TVP Sport zapytany został o ostatnią aferę wokół reprezentacji Polski.

Wyprawa do Kiszyniowa jeszcze długo będzie ciągnąć się za PZPN. Nie tylko dlatego, że piłkarze Fernando Santosa w kompromitującym stylu przegrali z Mołdawią (2:3), ale też dlatego, co działo się wokół tego meczu. Kilka tygodni po blamażu z Mołdawią portal WP SportoweFakty ustalił, że na pokładzie samolotu reprezentacji Polski pojawił się Mirosław Stasiak - prawomocnie skazany za korupcję były działacz piłkarski.

Zobacz wideo Lewandowski: Ciężko coś powiedzieć, bo to jest niewiarygodne

Stasiak wraz z działaczami PZPN biesiadował podczas zgrupowania kadry. Śpiewy, obejmowanie się i klasyczne "napijmy się" - tak wyglądały kulisy wyjazdu na mecz z Mołdawią. Kanał Sportowy kilka tygodni temu opublikował nagranie, na którym widać, jak skazany za korupcję działacz robi za wodzireja pośród entuzjastycznie nastawionych gości, w tym prezesa PZPN Cezarego Kuleszy.

Szczęsny komentuje aferę ze Stasiakiem. "Trochę mi głupio"

- Nie chciałbym wyjść na aroganckiego, ale kto to jest Mirosław Stasiak? Trochę mi głupio - odpowiedział Wojciech Szczęsny, gdy zapytany został o wspomnianą aferę. Gdy dziennikarz TVP Sport po chwili przybliżył mu postać Stasiaka i dodał, że skazany za korupcję działacz leciał razem z nim i jego kolegami z kadry jednym samolotem, Szczęsny sprytnie uciął dalszą dyskusję. - Chyba nie miałem przyjemności go poznać, ciężko mi cokolwiek powiedzieć - odparł.

Kiedy afera ze Stasiakiem wyszła na jaw, PZPN zrzucił odpowiedzialność na sponsorów. I tylko dolał tym oliwy do ognia, bo nie wskazał, który konkretnie sponsor zaprosił skazanego za korupcję działacza na spotkanie w Mołdawii. Ostatecznie winę na siebie wzięła firma Inszury.pl. - To było tak, że ktoś - ja wiem, kto, ale proszę mi wybaczyć, że nie będę ujawniał personaliów tej osoby - dostał od nas dwa bilety. I to właśnie ta osoba zaprosiła pana Stasiaka na wyjazd i mecz do Mołdawii. Dlaczego akurat jego? Nie wiem. Ja nie znałem pana Stasiaka. Nawet gdybym go poznał, to i tak pewnie nie skojarzyłbym, że miał on wcześniej jakieś problemy z prawem i korupcyjne zarzuty - tłumaczył Grzegorz Krupa, prezes i współwłaściciel spółki Polskie Media Ubezpieczeniowe, wydawcy serwisu Inszury.pl.

Afera ze Stasiakiem przykryła fatalny występ drużyny Santosa w Kiszyniowie. - W naszym zawodzie trzeba się przyzwyczaić do szybkiej regeneracji po pięknych zwycięstwach i bardzo nieprzyjemnych porażkach. Na pewno był to przykry moment, troszkę taki niewytłumaczalny i niewybaczalny, ale parę dni później miałem już ten mecz za sobą - przyznał Szczęsny, który najprawdopodobniej za kilka tygodni znowu pojawi się na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Przed wrześniowymi meczami z Wyspami Owczymi i Albanią.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.