W Benevento Kamil Glik grał od 2020 roku, gdy przeniósł się tam z AS Monaco. We włoskiej drużynie Polak był liderem bloku defensywnego oraz kapitanem zespołu, jednak po zakończonej umowie nie zdecydował się na jej przedłużenie.
Wraz z zakończeniem pracy w Benevento pojawiły się plotki, że Kamil Glik na ostatnie lata kariery zdecyduje się na powrót do Polski. Doniesienia te podsycił ostatnio przyjaciel Glika, Kamil Grosicki. Piłkarz Pogoni Szczecin na Instagramie zwrócił się do obrońcy, z przymrużeniem oka namawiając go na przenosiny do zachodniopomorskiego. " Come to Pogoń" - napisał podczas interakcji z Glikiem pod jednym ze swoich postów.
Jak się jednak okazuje, na razie Ekstraklasa nie wchodzi w grę. Jarosław Kołakowski, menadżer Kamila Glika w rozmowie z Polsatem Sport wyznał, że obrońcę najbardziej interesuje pozostanie na Półwyspie Apenińskim i odrzucił dotychczasowe oferty z innych państw.
- Pomimo tego, co się stało z Benevento, Kamil cały czas ma dobrą renomę we Włoszech. Włoski kierunek jest dla niego najbardziej pożądany. Pojawiały się oferty z innych państw, ale nie decydowaliśmy się na nie - powiedział agent 102-krotnego reprezentanta Polski. Następnie Kołakowski odniósł się także do formy swojego zawodnika oraz tego, jak przekładała się ona na grę spadkowicza Serie B. - Dziś wszyscy akcentują fakt, że Benevento spadło do trzeciej ligi, ale nikt nie zauważa tego, że z Kamilem w składzie zespół punktował na poziomie uczestnika barażów, a nie spadkowicza - przyznał.
Więcej podobnych treści przeczytasz na stronie Gazeta.pl
Kamil Glik należy do grupy piłkarzy, których odsunięto z reprezentacji Polski po przyjściu do niej nowego selekcjonera, Fernando Santosa. Obrońca, który przez lata był kluczowym zawodnikiem naszej drużyny narodowej, a na ostatnich mistrzostwach świata rozegrał trzy z czterech spotkań, dotychczas za kadencji Portugalczyka ani razu nie znalazł się jeszcze wśród powołanych. Innym takim przykładem jest Grzegorz Krychowiak, od roku grający w Arabii Saudyjskiej.