Fernando Santos objął reprezentację Polski po Czesławie Michniewiczu w drugiej połowie stycznia tego roku. Portugalczyk podpisał z federacją umowę zawartą na dwa najbliższe cykle eliminacji, czyli do Euro 2024 i mistrzostw świata 2026. PZPN rozbił bank, czyniąc Santosa najlepiej opłacanym selekcjonerem w historii - mowa tu o kwocie 2,5 mln euro brutto za rok pracy. Do tej pory Santos poprowadził kadrę w czterech meczach. Czy pojawi się na ławce biało-czerwonych przy kolejnych spotkaniach?
Użytkownik Saeed Al-Rubaie na Twitterze, którego obserwuje sam Grzegorz Krychowiak, informuje, że Fernando Santos ma opuścić reprezentację Polski, mimo ważnego kontraktu z PZPN. Portugalczyk ma zostać nowym szkoleniowcem Al-Shabab, trzeciej drużyny poprzedniego sezonu ligi saudyjskiej. Według tego źródła została formalizacja kontraktów, a także ogłoszenie nowej współpracy może się pojawić w niedzielę lub poniedziałek.
W poprzednim sezonie piłkarzem Al-Shabab był Grzegorz Krychowiak, wypożyczony z Krasnodaru. Polak starał się o powrót po rozwiązaniu umowy z Rosjanami, ale finalnie to się nie udało. Krychowiak przyjął więc ofertę Abha Club, czyli zespołu prowadzonego przez Czesława Michniewicza. W poprzednich rozgrywkach trenerem Al-Shabab był Hiszpan Vicente Moreno, który prowadził drużynę w 37 meczach i uzyskał średnią 1,81 pkt na spotkanie.
Jeśli Santos faktycznie rozpocznie pracę w Al-Shabab, to PZPN będzie musiał się zmagać z dosyć podobną sytuacją po kilkunastu miesiącach. Na przełomie 2021 i 2022 roku Paulo Sousa rozstał się z reprezentacją Polski i poszedł do Flamengo. Ale czy te sytuacje są bliźniaczo podobne? "Z całym szacunkiem do Flamengo, mówimy o zupełnie innej półce finansowej. Tutaj nawet jakby miał Santos wpisaną większą klauzulę, to Arabowie na luzie by to zapłacili. A i sama pensja dla Santosa pewnie i kilkakrotnie większa" - uważa Jakub Seweryn, dziennikarz Sport.pl.
Na razie PZPN nie ustosunkował się do medialnych doniesień ws. przyszłości Santosa.