Niewiarygodne, co zrobili Polacy. Santos aż chwycił się za głowę

To po prostu musi wpaść! W 75. minucie powinno być już 3:1 dla reprezentacji Polski, jednak koszmarnym pudłem popisał się Sebastian Szymański. A jako że niewykorzystane okazje lubią się mścić, to Mołdawia kilka minut później trafiła najpierw na 2:2, a później 3:2.

Druga połowa wymknęła się spod kontroli reprezentacji Polski, mimo że do przerwy prowadziła 2:0. Biało-Czerwoni konstruowali mało akcji ofensywnych, a jak już je stworzyli, to... nie potrafili wykorzystać. A to się na nich niezwykle boleśnie zemściło.

Zobacz wideo Szczęsny: Męczy mnie już to pytanie

Sebastian Szymański musi to trafić. Koszmarne pudło pomocnika

Była 75. minuta meczu, kiedy najlepszą okazję bramkową w całym meczu skonstruowali Robert Lewandowski z Jakubem Kamińskim. Kapitan reprezentacji Polski pomknął lewą stroną boiska i napędził tamtędy akcję. Zgrał do Jakuba Kamińskiego, a ten znalazł niepilnowanego Sebastiana Szymańskiego. I wtedy stało się to...

Pomocnik holenderskiego Feyenoordu miał przed sobą pustą bramkę, ale i tak... nie strzelił na 3:1. Choć błąd w tej akcji popełnił także Kamiński, który podał mu nieco za plecy. Szymański po przejęciu podania nie zdecydował się jednak od razu na strzał i to była fatalna decyzja. Po przyjęciu piłki ta trafiła w mołdawskiego defensora i ostatecznie wyszła na rzut rożny. 

Po tej sytuacji za głowę złapał się najpierw Robert Lewandowski i Jakub Szymański, a potem sam Fernando Santos. Niewykorzystane okazje zemściły się już kilka minut później. Najpierw Polska straciła bramkę na 2:2, a chwilę później na 3:2.

Polska ostatecznie przegrała w Kiszyniowie 2:3 i po trzech meczach eliminacji do Euro 2024 ma na koncie tylko trzy punkty.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.