Reprezentacja Polski w piątek w towarzyskim meczu w Warszawie pokonała Niemców 1:0. Spotkanie bacznie obserwowano także w Hiszpanii. Tamtejsze media były szczególnie ciekawe, jak zaprezentują się gwiazdy FC Barcelony - Robert Lewandowski i Marc-Andre ter Stegen. Obaj ich rozczarowali.
"Pichichi Lewandowski wygrywa pojedynek z Zamorą ter Stegenem" - takim tytułem tekst o meczu Polska - Niemcy opatrzyło "Mundo Deportivo". Nawiązało w ten sposób do nagród, jakie za poprzedni sezon La Liga otrzymali obaj piłkarze FC Barcelony. Lewandowski jako król strzelców zgarnął trofeum Pichichi, a uznany za najlepszego bramkarza Marc-Andre ter Stegen - Zamory. "Polska objęła prowadzenie po pół godziny po rzucie rożnym dzięki główce Kiwiora, przy której ter Stegen mógł zachować się lepiej. Gol Kiwiora padł po jedynej klarownej okazji dla Polski i nie zmienił scenariusza gry. Niemcy dalej nie potrafili pokonać natchnionego Szczęsnego. Lewandowski, który nie wyróżniał się zbytnio, został w przerwie zastąpiony przez Milika i nie mógł pokazać swojego instynktu strzeleckiego" - podsumowano.
Na pojedynku Lewandowski - ter Stegen skupił się także kataloński "Sport". Dziennik przyznał, że to Polak wyszedł z niego zwycięsko. Na temat samej gry napastnika FC Barcelony nie miał jednak dobrego zdania. "Po wyjściu z szatni gwiazda Lewandowskiego zgasła. Praktycznie bez szans w pierwszej odsłonie. Polski napastnik ledwo był w stanie wymienić parę podań z kolegami z drużyny i stworzył sobie tylko jedną niebezpieczną okazję" - ocenił.
Z kolei madrycki "As" więcej uwagi poświęcił naszemu rywalowi. Wypunktował fatalną serię byłych mistrzów świata, która ciągnie się od mundialu w Katarze (skromne zwycięstwo z Peru, porażka z Belgią i remis z Ukrainą). "Niemcy po raz kolejny pokazali te same braki, które doprowadziły do ich odpadnięcia w fazie grupowej mundialu w Katarze. Dali Polakom zbyt dużo miejsca i Kiwior wiedział, jak to wykorzystać przy rzucie rożnym. Wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie dzięki główce, przy której bramkarz Barcelony, ter Stegen, również nie pokazał swojej najlepszej wersji" - czytamy.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.
Wszystkie trzy gazety wspomniały również pokrótce o pożegnalnym występie Jakuba Błaszczykowskiego.