Selekcjoner reprezentacji Polski Fernando Santos pojawił się w czwartek na konferencji prasowej przed pierwszym spotkaniem eliminacji do przyszłorocznego Euro z Czechami. Niespodziewanie razem z nim na spotkanie z mediami przybył również Robert Lewandowski. Okazuje się, że plan był zupełnie inny, a kapitan kadry miał w ogóle nie wychodzić w czwartek do dziennikarzy.
Mimo wszystko 34-latek wziąć udział w ostatniej konferencji prasowej przed piątkowym meczem. Błyskawicznie musiał się zmierzyć z pytaniem, które rozgrzewało całą piłkarską Polskę. - Chcę przeprosić kibiców, że jako kapitan nie powstrzymałem we właściwym momencie wydarzeń, które przeobraziły się w tzw. aferę premiową. Ta sprawa od początku nie była dla nas poważna i realna. Mieliśmy kilka sytuacji na to, by zamknąć ten temat, przerwać. To błąd, że tego nie zrobiliśmy - zakomunikował
Czwartkowy występ Lewandowskiego był jego suwerenną decyzją. Jak informowały największe krajowe stacje telewizyjne, czyli TVP oraz Polsat, poza Fernando Santosem do spotkania z mediami desygnowany był wcześniej Wojciech Szczęsny. Portal Meczyki.pl przekazał, że piłkarz FC Barcelony czuł jednak na barkach odpowiedzialność za wyjaśnienie niedokończonych spraw kadencji poprzedniego selekcjonera Czesława Michniewicza, dlatego dzień przed przylotem do Pragi postanowił, że pojawi się na konferencji.
Więcej podobnych treści znajdziesz na Gazeta.pl
W ostatnich dniach sprawę "afery premiowej" wskrzesił wywiad Łukasza Skorupskiego, który przyznał, że "reprezentanci Polski kłócili się tak, że nie gadali z pewnymi zawodnikami". - Wywiad Łukasza Skorupskiego trochę na nowo ożywił ten temat. Muszę powiedzieć, że dla nas to też było zaskoczenie. Załatwiliśmy tę sprawę wewnątrz drużyny, zamykamy ten temat. Sprawa premii nigdy nas nie podzieliła i nigdy nie podzieli - podsumował Robert Lewandowski.
Spotkanie Polska - Czechy zostanie rozegrane w piątek 24 marca o godzinie 20:45. Relację tekstową będzie można śledzić na Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.