Były prezes PZPN zabrał głos ws. sztabu Santosa. Nie ma wątpliwości. "To był cyrk obwoźny"

- Uważam, że powinno być w sztabie dwóch, a nawet trzech polskich trenerów - wskazuje były prezes PZPN-u Michał Listkiewicz w rozmowie z Polsatem Sport. Fernando Santos, w porównaniu z Leo Beenhakkerem, nie ma ani jednego polskiego asystenta. Oberwało się również Paulo Sousie.

Michał Listkiewicz przez lata pełnił funkcję sędziego międzynarodowego FIFA, a po karierze arbitra skupił się na roli działacza. W latach 1999-2008 był prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej. Za swojej kadencji zatrudniał na stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski czterech trenerów: Jerzego Engela, Zbigniewa Bońka, Pawła Janasa i Leo Beenhakera. W rozmowie z Polsatem Sport wspomina tamte czasy i przekonuje, że w sztabie szkoleniowym Fernando Santosa brakuje polskich trenerów. 

Zobacz wideo Granerud wreszcie zabrał głos. Tak tłumaczy słowa o parodii

Fernando Santos nie ma polskiego asystenta. Beenhakker "robił casting", a Sousa "cyrk obwoźny"

Podczas kadencji Michała Listkiewicza trzech trenerów pochodziło z Polski, a sztab szkoleniowy Leo Beenhakkera był wypełniony polskimi trenerami. Zdaniem byłego prezesa PZPN to jedyna słuszna droga do budowania przyszłości reprezentacji Polski. 

- Na nasz wniosek Beenhakker robił casting, na wzór tego filmowego. Podczas zgrupowania zapraszał na rozmowy trenerów. Długo z nimi rozmawiał. Selekcjonował z grupy dwukrotnie większej niż ta, która ostatecznie została wybrana. Natomiast to my dawaliśmy tych kandydatów, a Leo sobie wybierał - wspomina Listkiewicz. W sztabie Beenhakkera pracowali m.in. Bogusław Kaczmarek, Dariusz Dziekanowski, Adam Nawałka, Rafał Ulatowski, Radosław Mroczkowski, Jan Urban i trener bramkarzy Andrzej Dawidziuk. 

W późniejszych latach polska miała tylko jednego zagranicznego selekcjonera, którym był Paulo Sousa. Portugalczyk miał liczny sztab szkoleniowy, ale złożony tylko z zagranicznych trenerów i asystentów. Listkiewicz wskazuje, że to zdecydowany błąd. - Jedna "jedenastka" biegała po boisku, a druga, jego współpracowników, siedziała na ławce rezerwowych. Nie było tam żadnego Polaka, przypominało to cyrk obwoźny - wskazuje były prezes PZPN. Jego zdaniem tego błędu federacja nie powinna popełnić przy dobrze asystentów dla nowego selekcjonera Fernando Santosa. 

- Uważam, że powinno być w sztabie dwóch, a nawet trzech polskich trenerów. Z prostego powodu, by mogli czerpać wiedzę i doświadczenie od Fernando Santosa, by w przyszłości przejąć po nim stery w reprezentacji. Dla mnie najlepszym kandydatem na takiego asystenta jest Jan Urban - przekazuje były sędzia. Do pracy z portugalskim szkoleniowcem byli wskazywani m.in. Łukasz Piszczek, Grzegorz Mielcarski, ale obaj nie dołączą do sztabu szkoleniowego

Listkiewicz pokusił się jeszcze o porównanie Leo Beenhakkera i Fernando Santosa. Wskazał, że Holender miał dużo większe osiągnięcia klubami, a Portugalczyk zdecydowanie więcej osiągnął w piłce reprezentacyjnej. Ponadto przekonuje, że Santos jest idealnym kandydatem dla reprezentacji Polski i tylko on może osiągnąć z nią wystarczająco dużo. - Jeżeli nie on, to kto da radę? Jeżeli nie osiągnie wyniku, o którym marzą kibice, a dla mnie to ćwierćfinał mistrzostw Europy, to nie wiem, czy ktokolwiek będzie w stanie to zrobić z tym pokoleniem piłkarzy - zakończył Michał Listkiewicz. 

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Fernando Santos w roli selekcjonera reprezentacji Polski zadebiutuje 24 marca w Pradze, podczas meczu eliminacji Euro 2024 z Czechami. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA