Druga twarz Fernando Santosa. "Święty Jan Paweł II to dla mnie wielka osobistość"

- Spędziłem wiele lat trenując w Grecji. I pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem po przyjeździe, było ostrzeżenie zarządu związku, że w niedzielę rano potrzebuję kogoś, kto zabierze mnie do kościoła katolickiego i przywiezie z powrotem. Byli prawosławni, ale zawsze mnie szanowali - mówił w listopadzie zeszłego roku Fernando Santos. Nowy selekcjoner reprezentacji Polski udzielił wówczas dużego wywiadu, w którym opowiadał o swojej wierze.

We wtorek, w wywiadzie Fernando Santosa dla Interii, dziennikarz Sebastian Staszewski wspomniał o tym, że były selekcjoner reprezentacji Polski Paulo Sousa cytował na swojej pierwszej konferencji prasowej Jana Pawła II. - Świętego. Świętego Jana Pawła II. To bardzo ważne – poprawił go Santos. - Święty Jan Paweł II to dla mnie wielka osobistość. Co niedzielę chodzę na mszę do kościoła w Cascais, gdzie mieszkam. Stoi tam pomnik tego wielkiego Polaka – dodał chwilę później Portugalczyk.

Zobacz wideo Krzynówek wskazał wzór dla Santosa. "Szatnia była razem z nim"

BFernando Santoz, nowy selekcjoner pilkarskiej reprezentacji PolskiGłos z Portugalii po konferencji Santosa. "U nas też to zapowiadał, a wyszło inaczej"

Fernando Santos szczerze o swojej wierze i przekonaniach

Ktoś mógłby pomyśleć, że Santos, podobnie jak Sousa, próbuje się przypodobać Polakom. Nic bardziej mylnego. Nowy selekcjoner reprezentacji Polski to osoba bardzo wierząca i religijna. I nie jest to tajemnicą, bo o swojej wierze opowiadał w dużym wywiadzie dla serwisu "The Pillar". Rozmowa została opublikowana w listopadzie zeszłego roku.

"Na koniec, ale przede wszystkim, chcę powiedzieć kilka słów mojemu najlepszemu przyjacielowi i Jego Matce. Poświęcić Mu to zwycięstwo i podziękować Mu za to, że mnie wybrał i dał mi dary mądrości, wytrwałości i pokory, abym kierował tą drużyną, a także za to, że mnie prowadził i oświecał. Mam nadzieję i pragnę, aby stało się to na chwałę Jego imienia" – tak brzmiał koniec listu Santosa, który odczytał na konferencji prasowej po wygranej Portugalii na Euro 2016.

- Nie było to nic nowego, ludzie mnie znają i wiedzą, jakie są moje przekonania i że ich nie zmieniam, zwłaszcza jeśli chodzi o wiarę – wyjaśnił Santos w rozmowie z "The Pillar". Na pytanie dziennikarza, czy Santos zwraca się do Boga również po porażkach, odpowiada: - Oczywiście. Pierwszą rzeczą, którą robię rano po wstaniu, jest powierzenie Bogu mojego dnia, a ostatnią rzeczą, jaką robię wieczorem, jest dziękowanie Bogu za mój dzień. W ciągu dnia dzieje się wiele dobrych rzeczy, ale także wiele złych. Biada tym, którzy mają wiarę, a pozwalają, żeby to na nich wpłynęło. Był czas, wiele lat temu, kiedy dziękowałem Bogu tylko za dobre rzeczy, które mi się przydarzyły, ale wtedy przez większość dnia w ogóle o nim nie myślałem.

Santos odpowiedział też na pytanie, o co się modli przed meczem. - Oczywiście wszyscy wiemy, że Bóg nigdy nie stanąłby po żadnej ze stron w meczu piłki nożnej. W przeciwnym razie, co by zrobił, gdyby dwie osoby modliły się w ten sam sposób za przeciwne drużyny? Ale jeśli wierzymy, jeśli mamy wiarę, możemy wypatrywać jego znaków. W piłce nożnej jest wiele przesądów i często widzimy, jak gracze lub inne osoby zaangażowane w grę wykorzystują religię do szczęścia – wyjaśniał.

Poland Soccer SantosByły kadrowicz widział, jak pracuje Santos. "Większa kontrola nad Lewandowskim"

Religia w szatni? "To nie jest odpowiednie miejsce"

Santos nie zawsze był wierzący. Został ochrzczony, ale nie był religijną osobą. - Nie miałem prawdziwej wiary albo miałem jej bardzo mało. Łaskę uświęcającą otrzymałem na chrzcie, więc trochę wiary było, ale w sensie silnego przekonania wiara w Boga pojawiła się dopiero wtedy, gdy zdałem sobie sprawę, że tym, co definiuje chrześcijaństwo, jest Zmartwychwstanie Chrystusa - jego męka, śmierć i zmartwychwstanie – mówił Santos. Dodał, że zanim się nawrócił, miał swoje przesądy, np. nosił te same ubrania, chodził tą samą drogą. Przyznaje też, że każdy dzień rozpoczyna od czytania biblii.

- Kilka lat temu zaprosiłem przyjaciół do mojego weekendowego domku na wsi, a w niedzielę opuściłem mszę. Moja żona zapytała mnie o to, a ja powiedziałem, że byłoby niezręcznie zostawić naszych gości samych w domu, więc nie poszedłem. Ale potem zdałam sobie sprawę, jaki byłem głupi – opowiadał nowy selekcjoner Polaków.

- Spędziłem wiele lat trenując w Grecji. I pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem po przyjeździe, było ostrzeżenie zarządu, że w niedzielę rano potrzebuję kogoś, kto zabierze mnie do kościoła katolickiego i przywiezie z powrotem. Byli prawosławni, ale zawsze mnie szanowali – zdradził.

Santos mimo swojej głębokiej wiary zastrzegł jednak, że w szatni piłkarskiej nie ma miejsca na tego typu rozmowy. - Nie mogę pokazać się w szatni i zacząć mówić o religii, ponieważ są zawodnicy, którzy nie mają żadnej wiary, inni mają inne przekonania, więc to nie jest odpowiednie miejsce na tego rodzaju dialog – powiedział. Ale jednocześnie przyznał, że zdarzały się sytuacje, gdy piłkarz chciał z nim porozmawiać na temat wiary.

Santos i TomaszewskiTomaszewski komentuje wybór Santosa. "Tego się domagaliśmy. Stać nas"

Więcej o: