Portugalczycy mówią o Santosie. I mają problem. "Źle"

Dominik Senkowski
"Santos wie, jak rozmawiać z piłkarzami", "Martwi się głównie o wynik, a obronę traktuje priorytetowo" - mówią nam portugalscy dziennikarze o nowym selekcjonerze reprezentacji Polski. Dodają, że Portugalczyk lubi i umie także rozmawiać z mediami i tłumaczyć im swoje wybory.

W poniedziałek Kacper Sosnowski ze Sport.pl poinformował, że Fernando Santos przyleciał do Warszawy. Kilka godzin później prezes PZPN Cezary Kulesza opublikował na Twitterze zdjęcie z Portugalczykiem. To Santos ma być następcą Czesława Michniewicza na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski.

Sport.pl skontaktował się z portugalskimi dziennikarzami, by zapytać ich opinie. Santos przez ostatnie osiem lat był selekcjonerem reprezentacji Portugalii. Zdobył z nią mistrzostwo Europy w 2016 r. oraz Ligę Narodów (2019).

Zobacz wideo Ta reprezentacja potrzebuje wymiany pokoleniowej

Wiek przeszkodą?

Nasi rozmówcy już na wstępie odnieśli się do wieku Portugalczyka i są w tej sprawie podzieleni. W październiku Fernando Santos skończy 69 lat. Dla porównania, Leo Beenhakker, obejmując reprezentację Polski w 2006 roku, miał 64 lat. 

- Decyzja Santosa nie jest zaskoczeniem. Od 2010 r. pracuje z reprezentacjami narodowymi. Jego wiek również wpływa na fakt, iż podjął pracę w roli selekcjonera, a nie trenera klubowego, ale jednocześnie nie uważam, by czynił go za starym na stanowisko w Polsce - mówi Nuno Travassos z maisfutebol.iol.pt.

- Nie sądzę, by Fernando Santos był za stary do tej roli. Trenowanie drużyny narodowej jest znacznie mniej czasochłonne i wymaga mniej energii niż praca codzienna na poziomie klubowym - mówi nam Diogo Pombo z tygodnika "Expresso". 

I dodaje: - Myślę, że jego decyzja jest logiczna i oczekiwana. Santos nie ma już ochoty na powrót do trenowania drużyny klubowej.

Fernando Santos zaczynał jako trener klubowy - prowadził m.in. FC Porto, Benfikę, AEK Ateny czy Panathinaikos. Dzięki pracy w lidze greckiej otrzymał posadę selekcjonera tego kraju. Grecy pod jego wodzą doszli do ćwierćfinału Euro 2012 (porażka z Niemcami, wyjście z "polskiej" grupy) oraz do 1/8 finału mistrzostw świata w 2014 (porażka z Kostaryką, w grupie wyprzedzili Japonię i Wybrzeże Kości Słoniowej). 

- W Portugalii wierzono, że przed końcem kariery Santos wróci do Grecji. Zawsze mówił, że Grecja to jego drugi kraj, że czuje się Grekiem - opowiada nam Luis Cristovao, portugalski komentator sportowy. Diogo to potwierdza: - Istniało u nas pewnego rodzaju oczekiwanie, że gdy w końcu rozstanie się z portugalską kadrą, będzie mógł wrócić do reprezentacji Grecji.

"Konserwatywny trener"

68-latek zdecydował się jednak na inne wyzwanie. Przyjął propozycję pracy ze strony Polskiego Związku Piłki Nożnej. Czego możemy się spodziewać po Fernando Santosie? 

- Santos jest z pewnością trenerem starego typu. Dobrze wie, jak rozmawiać ze swoimi zawodnikami, ale nie ma wizji nowoczesnego stylu gry. Drużyna będzie polegać głównie na indywidualnościach, mniej zaś na zbiorowej tożsamości. Jego siłą jest to, że zrobi wszystko, by wygrywać - uważa Cristovao.

- Santosa można opisać jako konserwatywnego trenera, martwiącego się przede wszystkim o wynik, mądrego w defensywie i dobrze czytającego mecze z ławki. To wyjaśnia jedną z cech jego stylu komunikacji - zwykle w trafny sposób analizuje spotkania na pomeczowych konferencjach prasowych czy w wywiadach - mówi nam Pombo. 

To trochę kłóci się z narracją PZPN i prezesa Cezarego Kuleszy, który zapowiadał, że reprezentacja pod wodzą następcy Michniewicza ma grać ofensywniej niż podczas mundialu w Katarze. - Po meczu z Francją kilku piłkarzy, w tym Robert Lewandowski czy Piotr Zieliński, jednoznacznie powiedziało, że mogliśmy grać odważniej, ofensywniej. Ja też tak uważam. Mamy potencjał, mamy odpowiednich wykonawców - mówił Kulesza w wywiadzie dla Interii. 

Przeszedł do historii 

Jak Fernando Santos odbierany jest w Portugalii? - Na zawsze przejdzie do historii jako trener, który dał Portugalii pierwszy tytuł mistrza Europy. W ostatnim czasie ewolucja reprezentacji nie spełniła oczekiwań, biorąc pod uwagę potencjał piłkarzy. Zmiana, którą Santos próbował zaszczepić, przyszła późno i powinna być bardziej stopniowa - tłumaczy Travassos.

Portugalczycy pod wodzą Santosa po wygraniu Euro 2016 i odpadli w 1/8 finału mistrzostw Europy 2020. Na mundialu 2018 zostali wyeliminowani w 1/8 finału, a w grudniu na MŚ w Katarze przegrali z Maroko na etapie ćwierćfinału. 

- Jego kadencja w Portugalii była udana, nawet jeśli w ostatnich turniejach realizował jedynie cele minimum. W niektórych meczach drużynie brakowało innego podejścia do gry. Na ostatnich mistrzostwach świata miał też pewne problemy z zarządzaniem Cristiano Ronaldo - przypomina Cristovao. Ronaldo nie był zadowolony z roli rezerwowego w drużynie narodowej na mundialu w Katarze.

Nasi rozmówcy przyznają, że po tym, jak Santos zdobył mistrzostwo Europy, kibice, portugalska federacja i większość mediów byli nimi zachwyceni. Pozytywne nastroje wzmocniło też wygranie Ligi Narodów. Ostatnie półtora roku przyniosło mu największą krytykę, odkąd przejął Portugalię w 2014 roku.

Nie wykorzystał potencjału

- Gdy niezwykle utalentowani przedstawiciele nowej generacji zaczęli docierać do drużyny narodowej (Joao Felix, Bernardo Silva, Bruno Fernandes, Joao Cancelo, Diogo Jota, Nuno Mendes, Vitinha i inni), stawało się coraz bardziej jasne, że Santos poświęca wszystkie największe talenty, nadal realizując konserwatywny model gry, który zakładał priorytetowe traktowanie stabilizacji w obronie - tłumaczy Pombo. 

Bramka Kyliana Mbappe w Pucharze Francji / Kylian MbappeMbappe bawił się w Pucharze Francji. Wyśrubował historyczny rekord [WIDEO]

- Dla Santosa ważniejsza była chęć kontrolowania mocnych stron przeciwnika niż praca nad systemem, który naprawdę starałby się wykorzystać wszystkich dostępnych dla reprezentacji utalentowanych zawodników. Spróbował zmiany na tym polu podczas ostatnich mistrzostw świata, ale było już za późno. Nie był w stanie zbudować odpowiedniej drużyny - kontynuuje dziennikarz tygodnika "Expresso".

Travassos broni Santosa i wylicza, jak portugalski selekcjoner może wpłynąć na polską kadrę. - Może nam się to bardziej lub mniej podobać, ale CV Santosa mówi samo za siebie. Wierzę, że odnajdzie szacunek w polskiej szatni, a tam będzie miał bazę do stworzenia zgranej grupy. Jego przyjście powinno wzbudzić entuzjazm, zarówno wśród zawodników, jak i kibiców - uważa portugalski dziennikarz.

- Dzięki doświadczeniu Santos może wnieść spójność do zespołu. Myślę, że zapewni wam równowagę między zespołowością a indywidualnymi umiejętnościami poszczególnych zawodników - uważa Travassos.

Komunikacja

A jak nowy selekcjoner reprezentacji Polski radzi sobie na płaszczyźnie komunikacyjnej? Tu nie mamy absolutnej jasności, bo nasi rozmówcy są podzieleni. 

- Santos źle się komunikuje poza szatnią. Nie lubi tłumaczyć się ze swoich decyzji i momentami jego relacje z portugalskimi mediami były bardzo trudne - wskazuje Cristovao.

Inaczej uważa Pombo. - Podczas przedmeczowych konferencji prasowych Santos był zwykle pogodny, spokojny i miał poważną twarz, nie zdradzając zbyt wiele dziennikarzom, pomimo szczerego stylu komunikacji - mówi. 

I dodaje: - Ale Santos jest otwarty na dziennikarzy i ceni sobie prywatne spotkania z nimi, aby wyjaśnić swoje wybory. Podczas Euro 2016 i 2021 prowadził coś w rodzaju nieoficjalnych spotkań z dziennikarzami, którzy relacjonowali turnieje, odpowiadając na pytania i rozmawiając o drużynie narodowej.

Mecz Norwegia - NiemcyFenomenalna końcówka Norwegów w hicie MŚ piłkarzy ręcznych. Znamy pary ćwierćfinałowe

Więcej o: