Tak Polacy podzielili premię. Milion dla piłkarza z ławki. Szczegóły trafiły do mediów

Afera premiowa w polskiej kadrze wywołała wielkie poruszenie. Najnowsze informacje w tej sprawie przekazał portal Onet. Dziennikarze opisali, że premia początkowa poróżniła kadrę, a większość drużyny miała być niezadowolona z podziału pieniędzy.

Afera związana z wypłaceniem piłkarzom premii za awans do 1/8 finału nie ma końca. Na początku dziennikarze poinformowali, że piłkarze mieli otrzymać od rządu premię w wysokości 30-50 milionów złotych. Taką obietnicę miał złożyć premier Mateusz Morawiecki. Ostatecznie sprawę zamknął sam szef rządu, który wyznał, że premia nie zostanie wypłacona.

Zobacz wideo Messi w ekstazie, Ronaldo we łzach. Znamy półfinalistów mundialu

Kolejne doniesienia ws. afery premiowej

Cała sytuacja wywołała wielki skandal i przysłoniła sukces reprezentacji Polski na mundialu. Oberwało się między innymi piłkarzom, którzy mieli się spierać o podział pieniędzy. Najnowsze informacje w tej sprawie przekazał portal Onet. Początkowo mówiło się, że pieniądze zostaną rozdzielone w zależności od rozegranych minut. Ci, którzy spędzili na boisku najwięcej czasu, mieli otrzymać trzy miliony złotych, a zawodnicy, którzy nie zagrali ani razu - 400 tysięcy.

Zdaniem dziennikarzy taka propozycja nie spodobała się większości drużyny. "W podgrupach zaczęło się narzekanie na podział zaproponowany przez starszyznę. Pozostali uważali, że przy tak ogromnej premii różnica pomiędzy grającymi i tymi z ławki jest zbyt duża. Wielu nie spodobało się, że mają tak po prostu zaakceptować ich ustalenia" - czytamy. 

Ostatecznie piłkarze doszli do porozumienia. Ustalili, że dwa miliony mają trafić do zawodników z wyjściowego składu, a milion do tych z ławki. Przed spotkaniem z Francją zespół poinformował Michniewicza o nowym podziale i temat został zamknięty. 

Więcej tego rodzaju treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Przez długi czas żaden z kadrowiczów nie zabierał głosu w tej sprawie. W końcu do afery odniósł się Robert Lewandowski i zaznaczył, że piłkarze nikogo nie prosili o premię. - My niczego nie oczekiwaliśmy, niczego nigdy się nie domagaliśmy i też nie wyciągnęliśmy rąk po publiczne pieniądze - powiedział w rozmowie z Onetem.

W podobny sposób wypowiedział się również Grzegorz Krychowiak. - Przecież my o nic się nie prosiliśmy. Nie wyciągaliśmy po nic rąk. To były pieniądze, których nikt od nikogo nie chciał. Nie wiedzieliśmy nawet, czy to jest do końca na poważnie - stwierdził w wywiadzie z Meczyki.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.