Nowe fakty ws. "afery premiowej". Media: To nie był pomysł premiera Morawieckiego

Afera związana z premiami dla reprezentacji Polski nadal jest głównym tematem mediów. Jak informuje Onet, na pomysł nagrodzenia piłkarzy nie wpadł premier Mateusz Morawiecki. Dziennikarze podali, że stał za tym jego doradca wizerunkowy Mariusz Chłopik.

Reprezentacja Polski po raz pierwszy od 36 lat wyszła z grupy na mundialu, ale sukces ten został przysłonięty przez aferę. W poniedziałek dziennikarze poinformowali, że piłkarze za awans do 1/8 finału mieli otrzymać od rządu premię w wysokości 30-50 milionów złotych. Taką obietnicę miał złożyć premier Mateusz Morawiecki. Ponadto zawodnicy i sztab mieli się spierać o podział pieniędzy. Ostatecznie sprawę zamknął sam szef rządu, który wyznał, że premia nie zostanie wypłacona.

Zobacz wideo Ta reprezentacja potrzebuje wymiany pokoleniowej

To nie premier Mateusz Morawiecki chciał wynagrodzić piłkarzy. Pomysłodawcą był jego asystent

Skandal wywołał wielkie poruszenie i wielu kibiców jest rozczarowane postawą zarówno piłkarzy, jak i polityków. Sprawa dotarła także zagranicę i jest opisywana w mediach na całym świecie. Najnowsze informacje przekazał Onet. Zdaniem portalu, premia dla piłkarzy nie była pomysłem Morawieckiego, tylko jego doradcy wizerunkowego Mariusza Chłopika.

- Władze partii nie miały pojęcia, że Morawiecki obiecał piłkarzom milionowe nagrody z budżetu w razie wyjścia z grupy na mundialu - wyznał wysoko postawiony polityk PiS w rozmowie z Onetem. Gdy cała sprawa wyszła na jaw, wszyscy politycy partii z Jarosławem Kaczyńskim na czele byli wściekli. - Jak można w obecnej sytuacji gospodarczej gwarantować 30 czy 50 milionów piłkarzom, którzy i tak są milionerami? - pytał retorycznie rozmówca. 

Prezes PZPN Cezary Kulesza i Czesław Michniewicz, były selekcjoner reprezentacji PolskiMichniewicz zdradził szczegóły swojego kontraktu. "Nie było żadnych klauzuli"

Chłopik jest bardzo kontrowersyjną postacią. Jak dodaje Onet, "specjalizował się w inspirowaniu ataków na tych, których uważał za przeciwników premiera." Zdaniem dziennikarzy namawiał do ataków na osoby LGBT, a także na Sąd Apelacyjny, który wydał niekorzystny wyrok dla Morawieckiego. 

Więcej tego rodzaju treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Wydaje się, że cały skandal nie ma końca. Jednym z niewielu zamieszanych, który postanowił zabrać głos w tej sprawie, jest Robert Lewandowski. - Odpowiem bardzo osobiście. Cała ta sprawa stała się trochę pretekstem do rozpętania wojny polsko-polskiej, w której jest chyba dużo polityki, sporów różnych frakcji, również wokół PZPN-u, wokół zwolenników i przeciwników trenera. Tylko że to wszystko się dzieje poza piłkarzami, którzy razem z kibicami są ofiarami tej sytuacji - wyznał w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Czesław Michniewicz screenGrosicki wysłał SMS do Michniewicza. "Nie mam z tym człowiekiem nic wspólnego"

Więcej o: