Kołtoń ujawnił nowe fakty ws. "afery premiowej". "30 mln zł na dzień dobry"

Wciąż pojawiają się nowe informacje ws. afery z premiami dla reprezentacji Polski za awans do 1/8 finału MŚ w Katarze. Nowe światło na sprawę rzucił Roman Kołtoń na kanale Meczyki.pl. - Dialog był taki, że w grze było 30 mln zł na dzień dobry - wyjaśnił.

Afera premiowa rozgrzała polskie środowisko piłkarskie i kibiców, ale też tych, którzy na co dzień nie interesują się futbolem. Dzień po odpadnięciu reprezentacji z mundialu w Katarze prawie nikt nie rozmawiał już o występie na turnieju. Większość skupiła się na pieniądzach, które piłkarze mieli otrzymać od rządu. W mediach padały kwoty od 30 do 50 mln złotych.

Zobacz wideo 30 mln za wyjście z grupy na Mistrzostwach Świata? Tyle chciał dać premier Morawiecki

Roman Kołtoń zdradza nowe szczegóły

- Dialog był taki, że w grze było 30 mln zł na dzień dobry. Później - według moich informacji - Czesław Michniewicz przy obiedzie w rozmowie z premierem Morawieckim podniósł do 40 mln zł. Następnie jeden z piłkarzy - bodajże Łukasz Skorupski - rzucił: "Premierze, no jak 40, to może 50?". Dlatego były tak rozbieżne wersje tej premii. To trochę było - nazwijmy to - w ramach humorystycznej dyskusji - powiedział Roman Kołtoń, dziennikarz Polsatu Sport, który był gościem w studiu na kanale Meczyki.pl.

Jest to kolejny głos w sprawie premii, którą miała otrzymać reprezentacja Polski, ale informacje zdementował premier Mateusz Morawiecki. Z informacji portalu Weszło wynika, że pieniądze nie doprowadziły do rozłamów w reprezentacji, a kwestia ich podziału została załatwiona błyskawicznie. - Załatwiliśmy to w moment, ale to nie jest temat na telefon. W czwartek udzielę wywiadu w tej sprawie - powiedział selekcjoner Czesław Michniewicz.

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Podobne informacje zdradził również Krzysztof Stanowski. Dziennikarz Kanału Sportowego podzielił się treścią rozmów z obrońcą reprezentacji Polski Kamilem Glikiem.

- Potem piłkarze skonsultowali swoje pomysły z trenerem Michniewiczem, tam sztab był trochę pominięty. Trener Michniewicz stwierdził, że on w takim razie nie chce partycypować w tych premiach. I on i Kamil Patrykus nie będą chcieli nic, natomiast, żeby reszta sztabu, a tu chodziło o jakieś 30 osób, o kit-manów, masażystów, fizjoterapeutów, kucharzy, ochroniarzy, nie wiem, ekipę "Łączy nas piłka", żeby oni dostali równo te premie, o ile do takich premii w ogóle dojdzie. I był krótki komunikat "Panowie, tylko nie skupiajcie się na tym, bo po pierwszy tych pieniędzy w ogóle na dzisiaj jeszcze nie ma, po drugiej nie dopuście, żeby pieniądze nas poróżniły, bo mamy za dobrą atmosferę" - zdradził Krzysztof Stanowski.

Więcej o: