Stanowski cytuje esemsa od Glika: "Robienie rodzinom krzywdy, że nam przeszkadzały"

- Rodziny nie mieszkały w hotelach z piłkarzami - powiedział Krzysztof Stanowski w programie Mundialowe Zero na Kanale Sportowym. Przytoczył również mocnego esemesa, jakiego dostał od Kamila Glika, stopera reprezentacji Polski.

Reprezentacja Polski zakończyła udział w mistrzostwach świata z najlepszym wynikiem od 36 lat. Dzięki zajęciu drugiego miejsca w grupie awansowała do 1/8 finału. W niej co prawda przegrała 1:3 z Francją, ale i tak zebrała pochwały za odważniejszą grę niż we wcześniejszych spotkaniach.

Zobacz wideo Co dalej z Michniewiczem? "Wyjście z grupy nie może przypudrować problemów polskiej piłki"

Trener Czesław Michniewicz podczas meczu piłki nożnej Meksyk - Polska, Doha, 22.11.2022 r.Michniewicz chce raz na zawsze zamknąć temat premii. O wszystkim opowie w wywiadzie

Stanowski komentuje: Czy naprawdę każdy musi mieć każdy dziś news z dupy?

Choć wynik sportowy można uznać za zadowalający, to atmosfera wokół drużyny prędko stała się fatalna. W poniedziałek pojawiły się doniesienia o premii w wysokości 30 mln zł, jaką miała otrzymać reprezentacja od władz państwowych za awans do fazy pucharowej. Nie dość, że sztab nie potrafił dogadać się z zawodnikami w kwestii podziału pieniędzy, to o całej sprawie nie wiedział Cezary Kulesza, prezes PZPN.

W dodatku "Interia" informowała, że selekcjoner i prezes mieli odmienne zdania na temat miejsca pobytu rodzin piłkarzy. - Kulesza miał zażądać od selekcjonera, aby rodziny piłkarzy wyniosły się do innego hotelu, selekcjoner jednak odmówił wykonania tego polecenia przełożonego. Miał zasłonić się argumentem, że za kadencji Adama Nawałki piłkarze również dostawali zgody na meldowanie w hotelu, oczywiście na ich koszt, rodzin piłkarzy - można było przeczytać w "Interii".

Informacje te skomentował dziennikarz Krzysztof Stanowski.

- Najgłupszy news przyładowała Interia. Napisała, że Kulesza jest wściekły na Michniewicza, że nie zastosował się do poleceń i pozwolił rodzinom piłkarzy spać w hotelu reprezentacji Polski. Ja teraz coś zacytuję i mam nadzieję, że Kamil Glik się na mnie nie obrazi - powiedział Stanowski.

Po chwili zacytował esemesa, którego dostał od Kamila Glika.

"Niech [media] nie dopisują teorii o rodzinach, że przeszkadzały, bo to po prostu krzywdzi. Wiesz, ja mam to w d..., ale to, że żona z dziećmi, mama, teściowa, przyjechały za moje pieniądze (250 tys. złotych) do hotelu oddalonego od 40 minut od nas, to jest złe? Widziałem się z nimi dwa razy, po meczach z Meksykiem i Arabią, między 13 a 20, bo było pozwolenie na wyjście na obiad... Robienie rodzinom krzywdy, że nam przeszkadzały, że za pieniądze PZPN się bawiły, to najwyższe skurw... z możliwych" - napisał Glik.

Stanowski starał się też wyjaśnić temat noclegu rodzin w hotelu piłkarzy.

- Muszę powiedzieć, że rodziny nie mieszkały w hotelach z piłkarzami. Zdarzyły się noclegi pojedynczych osób, jak np. żona Wojciecha Szczęsnego przyleciała z synkiem na ostatni mecz. W Katarze to nie jest tak, że idziesz do dowolnego hotelu i cię przyjmują. Tam jest bardzo ciężko. Rodzina Szczęsnego została w hotelu zakwaterowana w innym skrzydle i to wszystko. Przyleciała też żona Kamila Glika drugi raz i jedną noc spędziła w hotelu. Przyleciały też żony Przemysława Frankowskiego i Kamila Grosickiego. Cztery pojedyncze osoby, które spędziły jeden dzień w hotelu. O co tu chodzi? - pytał Stanowski.

Maroko - HiszpaniaNajwiększa sensacja mistrzostw świata. "Czarny koń" zaprzecza logice

Cały odcinek można zobaczyć tutaj.

Więcej o: