"Zachowanie Lewandowskiego było żenujące. Mundial go przerósł"

- Widać było po nim, że jest kompletnie zestresowany, zagubiony, wystraszony i po tym, jak wykonywał tego pierwszego karnego. Jakieś niekontrolowane podskoki, nędzny strzał, obroniony zresztą. Mundial Roberta przerósł - mówi w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Radosław Kałużny. Były reprezentant Polski komentuje postawę kapitana drużyny oraz aferę premiową za awans z grupy.

Były piłkarz m.in. Zagłębia Lubin czy Wisły Kraków występował w reprezentacji Polski dwie dekady temu. Był uczestnikiem mistrzostw świata w 2002 roku. Dla kadry narodowej zagrał w 41 spotkaniach i strzelił 11 goli, w tym pamiętny hat-trick z Białorusią w 2000 roku. 

Zobacz wideo Kibicu, piłkarze reprezentacji mają cię w d... Mamy komentarz Kuleszy!

"Robert Lewandowski wszystko robi na zimno, po fakcie"

Robert Lewandowski na mundialu w Katarze zdobył dwie bramki i zaliczył asystę - były to jego pierwsze trafienia w historii najwyższego czempionatu - lecz nie sprawiło to, że jest dobrze oceniany za swój występ na nim. Radosław Kałużny. w rozmowie z "Przeglądem Sportowym", krytykuje postawę kapitana reprezentacji Polski zarówno na boisku, jak i poza nim. - Robert po Katarze powinien zrobić rachunek sumienia. To gdybanie, lecz wykorzystując karnego z Meksykiem, sprawiłby, że po wyjściu z grupy nie wpadlibyśmy na Francuzów. A z kolei w spotkaniu przeciwko Francuzom Roberta nie było, nie istniał. Bartosz Bereszyński, Matty Cash, Piotr Zieliński i Wojciech Szczęsny. Ci nas napędzali. Niestety, Robert nie brał w tym udziału, nie dał wsparcia - zaczyna Kałużny, po czym kontynuuje szerzej.

Widać było po nim, że jest kompletnie zestresowany, zagubiony, wystraszony i po tym, jak wykonywał tego pierwszego karnego. Jakieś niekontrolowane podskoki, nędzny strzał, obroniony zresztą. Powtarzam – to znakomity zawodnik, a nie jakiś kopacz, którym ja byłem, ale szczerze mówiąc, pijany Kałużny lepiej by tego karnego uderzył. Mundial Roberta przerósł.

Czesław MichniewiczŚwiat pisze o reprezentacji Polski. Niestety. "Skandal, wielka afera"

Kapitanowi naszej reprezentacji oberwało się również za zachowanie pozaboiskowe - najpierw chodzi o wywiad, który udzielił po spotkaniu z Francją TVP Sport, w którym tłumaczył, że potrzebuje czerpać "radość z gry", a potem o premię za awans do fazy pucharowej mundialu. - Wiadomo, jest genialnym piłkarzem i tak dalej, jednak jego pozaboiskowe zachowanie było po prostu żenujące. Najpierw wypala coś o braku radości z gry, strzelając zza węgła do Czesława Michniewicza, a później okazuje się, że zamiast skoncentrować się na piłce i mundialu, wykłócał się z selekcjonerem o pieniądze - komentuje Kałużny.

Byłby kozakiem, jeśli podczas mistrzostw ogłosiłby, że trener nie panuje nad drużyną, nie potrafi jej ustawić, wykorzystać potencjału. Po szkodzie, to każdy mądry

Wspomnienia z Korei

Największe oburzenie u "Taty", jak nazywany był były piłkarz w trakcie kariery, wywołały dyskusje o podziale 30 milionów złotych premii od premiera, jeszcze w trakcie turnieju. Piotr Wołosik, dziennikarz "Przeglądu Sportowego", który przeprowadzał wywiad, przypomniał rozmówcy o sytuacji sprzed 20 lat, gdy piłkarze również wykłócali się o pieniądze. - Awanturowaliśmy się przed mundialem, a nie w jego trakcie. Liczyła się wyłącznie piłka i boisko, a nie sakiewka - przypomina były piłkarz.

Katar 2022. Mecz Polska - Francja w 1/8 finału mundialu. Po lewej Robert Lewandowski, po prawej - Jakub Kamiński.Dwóch reprezentantów Polski powoli odchodzi. Tak ma wyglądać kadra przyszłości

Wtedy to był pierwszy mundial dla reprezentacji Polski od 16 lat. Zawodnicy walczyli o jak największe pieniądze dla siebie m.in. za kwestie wizerunkowe przy gadżetach związanych z kadrą. Były to kubki i szklanki. Jak przypomina Wołosik, wówczas przed szereg wyszedł ówczesny wiceprezes PZPN Zbigniew Boniek, który ukrócił bunt piłkarzy i kazał im podpisać umowę na warunkach związkowych. Następnie piłkarze zaczęli oczekiwać od dziennikarzy pieniędzy za wywiady na wyłączność.

- Po 16 latach bez awansu do wielkiego turnieju kompletnie nie mieliśmy pojęcia, jak skonsumować taki sukces - wspomina Kałużny. - Zapewnienia Czesława Michniewicza i kilku dziennikarzy, że wciąż świetnie dogaduje się z Robertem Lewandowskim brzmią identycznie wiarygodnie, jak stwierdzenie, że Jarosław Kaczyński i Donald Tusk są najlepszymi kumplami. Wydaje mi się, że selekcjoner nie chciał dokładać "do pieca" - dodaje na koniec.

Ostatecznie, o czym poinformował sam premier Mateusz Morawiecki, żadnej premii nie będzie. Jednak niezdrowa atmosfera wokół kadry narodowej pozostanie.

Więcej o: