Czesław Michniewicz po raz pierwszy reaguje ws. premii. Lakonicznie

Nie milkną echa afery wywołanej z rzekomymi 30 mln zł, która polskiej kadrze miał przekazać Mateusz Morawiecki. Głos w tej sprawie zabrał jeden z piłkarzy, jednak nie chciał podać nazwiska. Milczenie przerwał również selekcjoner reprezentacji Polski Czesław Michniewicz.

Mistrzostwa świata zakończyły się dla reprezentacji Polski największym sukcesem od 36 lat i prawdopodobnie największym kryzysem wizerunkowym w XXI wieku. Dziennikarze Wirtualnej Polski ujawnili, że premier Mateusz Morawiecki obiecał polskim piłkarzom 30 milionów złotych premii za wyjście z grupy. Całą sytuację skomentował anonimowo jeden z piłkarzy kadry obecnych na mundialu w Katarze, a także głos zabrał Czesław Michniewicz.

Zobacz wideo Kibicu, piłkarze reprezentacji mają cię w dupie. Mocne kulisy

Czesław Michniewicz w sprawie pieniędzy za awans

- Załatwiliśmy to w moment, ale to nie jest temat na telefon. W czwartek udzielę wywiadu w tej sprawie - oznajmił portalowi Weszło Czesław Michniewicz. Selekcjoner do tej pory nie wypowiadał się w sprawie kwoty, jaką mieli otrzymać piłkarze oraz sztab szkoleniowy kadry. Ostatecznie premier Mateusz Morawiecki poinformował, że uczestnicy mundialu w Katarze nie otrzymają żadnych dodatkowych pieniędzy za awans.

Michniewicz uciął temat, jakoby zawodnicy sami opłacali pobyt swoich najbliższych, gdy ci chcieli przylecieć na mundial w Katarze. - Od początku turnieju żadna żona piłkarza nie mieszkała w naszym hotelu. Rodziny piłkarzy wykupiły w PZPN możliwość bycia na 3 meczach grupowych i mieszkały w hotelu oddalonym od nas o ponad godzinę, na przeciwnym końcu miasta. - zaczął. - Dzień przed meczem z Argentyną przyjechało kilka osób, one zamieszkały w przeciwnym skrzydle naszego hotelu. Zawodnicy mieszkali w innym skrzydle hotelu, dostęp do nich był ograniczony przez ochronę hotelu - dodał.

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

- Trener zaproponował, żeby podzielić to równo, a sztab poza Michniewiczem i jego asystentem miał dostać dziesięć procent. W grę wchodziło trzydzieści osób. Ktoś tam zaproponował, żeby podzielić to inaczej. Ustaliliśmy, że do tematu wrócimy po mistrzostwach, jeśli w ogóle jakieś dodatkowe pieniądze się pojawią. Bo to wcale nie zostało zapowiedziane oficjalnie - wyjawił anonimowo jeden z reprezentantów Polski dla Polsatu Sport.

"Chciałbym wiedzieć, który geniusz PR to wymyślił. Gratuluję pomysłu, teraz zbiera jego owoce. Można powiedzieć, że naród się zjednoczył. Obrywa premier, rząd, PiS, a również trener Czesław Michniewicz, Robert Lewandowski i cała kadra. Zamiast radości z sukcesu jest smród" - pisze Michał Kiedrowski ze Sport.pl.

Więcej o: