Media: "Zmowa" liderów kadry przeciwko Michniewiczowi w meczu z Francją

Czesław Michniewicz chciał grać z Francją na 0:0, ale piłkarze mieli swój własny plan. Sprawy w swoje ręce miał wziąć Robert Lewandowski i po odprawach rozmawiał z zawodnikami, którzy woleli przyjąć bardziej ofensywną taktykę - tak wynika z informacji, które podaje "Przegląd Sportowy Onet".

Reprezentacja Polski zakończyła swój udział w mistrzostwach świata na 1/8 finału. Polacy, chociaż zagrali w zasadzie swój najlepszy mecz na tym mundialu, biorąc pod uwagę jeszcze klasę rywala, to przegrali 1:3. Obserwatorzy byli jednak zgodni co do tego, że była to porażka w zupełnie innym stylu, niż ta z Argentyną. Wówczas Polacy praktycznie porzucili grę do przodu. Z Francją, przynajmniej w pierwszej połowie, starali się coś wykreować i zakładać pressing na rywalach na ich połowie.

Zobacz wideo Co dalej z Michniewiczem? "Wyjście z grupy nie może przypudrować problemów polskiej piłki"

Bartosz Bosacki wypowiada się o reprezentacji PolskiByły reprezentant Polski o zachowaniu Morawieckiego: To bardzo smutne

- Zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie to trudny mecz i chcieliśmy zagrać inaczej. W pierwszej połowie były dobre momenty, może nie było ich zbyt wiele, ale mieliśmy kilka sytuacji, które mogły skończyć się bramką. Żałuję okazji Piotrka Zielińskiego i dobitki. To było jeszcze przy 0:0, a później wydarzyło się coś złego, czyli Francja strzeliła pierwszego gola – mówił po końcowym gwizdku w rozmowie z TVP Sport Czesław Michniewicz.

"Zmowa" reprezentantów przed Francją. W roli głównej Lewandowski

Kulisy przygotowań do meczu z Francją odsłania "Przegląd Sportowy Onet". Dziennikarze sugerują, że to nie do końca zasługa Michniewicza, że Polacy zagrali odważniej z mistrzami świata. Według informacji serwisu swój własny plan na to spotkanie ustalili piłkarze z Robertem Lewandowskim na czele. Jak czytamy w tekście "Przeglądu Sportowego Onet" zatytułowanym ""Zmowa" liderów kadry. To nie Michniewicz ustalał taktykę. Odsłaniamy kulisy", Michniewicz miał przygotowywać zespół na grę na 0:0. Ale to się nie spodobało liderom kadry, którzy wzięli sprawy w swoje ręce.

Kapitan reprezentacji Polski męczył się w trzech grupowych meczach, coraz bardziej irytowała go defensywna taktyka obierana przez selekcjonera i uznał, że mecz z Francją to właściwy moment, by zmienić strategię na bardziej ofensywną. Chodziło głównie o to, by dać więcej przestrzeni Zielińskiemu, by mógł zająć się kreowaniem gry, bo do tej pory było to maksymalnie utrudnione. W praktyce wyglądało to tak, że selekcjoner prowadził zajęcia i odprawy, a kreatywni piłkarze w głowach układali swój własny pomysł na grę i rozmawiali o tym między sobą. Przed meczem z Francją "po godzinach" Robert spotykał się z ważnymi zawodnikami, pytał ich o zdanie, dyskutował. To nie tak, że przed spotkaniem 1/8 finału Lewandowski wszedł z selekcjonerem w jakąś ostrą polemikę w sprawach taktyki, zresztą chyba nikt w żadnej drużynie nie próbowałby tego robić

 - czytamy.

W pierwszej połowie widać było zmianę nastawienia Polaków. Częściej utrzymywali się przy piłce, szukali innych rozwiązań niż osławiona "laga", próbowali zakładać wysoki pressing. Mieli stuprocentową sytuację, której nie wykorzystał Zieliński, piłki w bramce nie zdołał też zmieścić Kamiński. I można żałować, że pod koniec pierwszej połowy Giroud trafił dla Francji. W przerwie Lewandowski mobilizował zespół.

– Tu już nie ma co kalkulować, wszystko, co mamy, zostawiamy na boisku. Jak gramy piłką, nie wiedzą, co robić. Mogą coś zmienić, mogą zacząć grać agresywnie, ale to nic nie zmienia. Grajmy piłką, tak jak parę razy próbowaliśmy. Idźmy tam, nawet jeśli zaczną bardziej doskakiwać. Bo widać, że sobie nie radzą – mówił kapitan, co uwieczniły kamery kanału "Łączy Nas Piłka".

31.01.2022 Warszawa . Nowy trener Czesław Michniewicz (p) i prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezary Kulesza (l) podczas prezentacji nowego selekcjonera reprezentacji w piłce nożnej .Media: PZPN decyduje ws. Michniewicza. Sponsorzy domagają się zmiany

Druga połowa była już gorsza w wykonaniu Polaków. Zaryzykowali, odsłonili się, ale nie zdołali stworzyć żadnej sytuacji poza rzutem karnym w samej końcówce. Natomiast Francuzi za sprawą Kyliana Mbappe trafili jeszcze dwukrotnie. - Ta pierwsza połowa, naprawdę... Możecie sobie ją obejrzeć i zobaczyć, co jeszcze można byłoby zrobić, bo to jest droga, którą powinniśmy podążać, niezależnie od tego, z kim gramy – mówił po meczu Lewandowski.

Podobnie zresztą kadrowicze wypowiadali się dla mediów po spotkaniu. Słowa te zostały odebrane jako wotum nieufności dla Michniewicza. – Czy zagram na następnych MŚ? Radość z gry jest potrzebna. To będzie ważny element nawet niedalekiej przyszłości. Jak atakujemy, próbujemy, to jest inaczej. Jeśli gramy bardziej defensywnie, to takiej radości nie ma. Więc wiele czynników na to wpływa – powiedział Lewandowski w rozmowie z TVP Sport.

- Powinniśmy wykorzystywać umiejętności takich piłkarzy jak ja, "Lewy", Milik. Mamy gości, mamy gaz. Dla mnie ta reprezentacja powinna grać jak dziś. Nie mamy się czego bać – powiedział z kolei Piotr Zieliński. Natomiast Jakub Kamiński ocenił, że w poprzednich meczach Polacy "nie grali w piłkę".

Lewandowski znowu wolał grać inaczej, niż chciał trener

Dodajmy, że to nie byłby pierwszy raz, kiedy Lewandowski razem z piłkarzami ustala sposób gry w meczu w kontrze do trenera. Podobnie było w 2012 roku na mistrzostwach Europy.

Z Grecją do przerwy było 1:0, rywale w osłabieniu. A w szatni cisza. Powiedziałem, że musimy strzelić drugiego gola, by być pewnym wygranej. Trener tonował bojowe nastroje. Mówił, żeby grać spokojnie i czekać – opowiadał Lewandowski. Z kolei przy okazji meczu z Rosją, gdzie do przerwy było 0:1, Smuda po pierwszej połowie miał powiedzieć: "Przez pierwsze dziesięć minut grajcie spokojnie, a potem na nich ruszycie". I to piłkarze mieli zadecydować, żeby zrobić odwrotnie. - Wydawało nam się, że to, co ustaliliśmy, jest rozsądniejsze od tego, co mówił trener. Trener się bał. My nie chcieliśmy nakręcać się negatywnie, ciągle gadać, że jest źle. Wychodziliśmy grać jak najlepiej. Wiem, że w największym stopniu to my, piłkarze, odpowiadamy za wynik. Ale niektóre sprawy utrudniły nam, by był pozytywny – stwierdził Lewandowski.

Mateusz Morawiecki i Robert LewandowskiZwrot premiera Morawieckiego ws. premii dla piłkarzy. "Na koniec wprost"

- Sami ustalaliśmy, jak gramy i jak mamy zachowywać się na boisku. Trener nie milczał, niby coś mówił, ale może nie bardzo wiedział, co powiedzieć? Teraz łatwo zrzucić winę na niego. Nie chcę go obrażać, przecież zbudował zespół na eliminacje. W pewnych momentach brakowało mi jego słów, które coś by dla nas znaczyły i z których dowiedzielibyśmy się czegoś nowego – dodawał.

Więcej o: