Legenda krytykuje Lewandowskiego. "Nie może decydować o tym, kto będzie selekcjonerem"

- To przecież kapitan tej kadry zwolnił swoimi ośmioma sekundami milczenia trenera Brzęczka. No kto broni Lewandowskiemu cieszyć się z gry dla reprezentacji? - powiedział Antoni Piechniczek. Były selekcjoner ponownie krytykuje Roberta Lewandowskiego za jego słowa po meczu z Francją.

Były selekcjoner reprezentacji Polski nie pierwszy raz w ostatnich dniach odnośni się do Roberta Lewandowskiego. Zaraz po meczu z Francją Antoni Piechniczek skomentował słowa napastnika, który powiedział, że nie wie, jak będzie wyglądała jego przyszłość w reprezentacji Polski. - Trener Michniewicz powinien zostać. Jeżeli te słowa były pod adresem trenera, jest to bardzo nieeleganckie. Już raz zwolniono selekcjonera po wypowiedzi kapitana, Lewandowski nie powinien tak mówić od razu po przegranym meczu – powiedział w rozmowie z Radiem ZET.

Zobacz wideo Polską kadrę po mundialu w Katarze czeka przebudowa. Czy z Czesławem Michniewiczem u sterów?

"Kto broni Lewandowskiemu cieszyć się z gry dla reprezentacji?". Piechniczek uderza w kapitana kadry

- To nie może być tak, że jedna, czy druga opinia Lewandowskiego – najbardziej utytułowanego piłkarza naszej kadry – może decydować o tym, kto zostanie selekcjonerem reprezentacji - mówi Piechniczek w rozmowie z portalem TVP Sport. - To przecież kapitan tej kadry zwolnił swoimi ośmioma sekundami milczenia trenera Brzęczka. No kto broni Lewandowskiemu cieszyć się z gry dla reprezentacji? Lewandowski u Michniewicza jest wolnym elektronem. Może wszystko: grać tam, gdzie sobie zażyczy, strzelać rzuty karne. Każdy inny piłkarz po nietrafionej jedenastce oddałby honorowo piłkę koledze z zespołu. Co by było, gdyby Lewandowski nie strzelił z Francją drugiego karnego? Próbowałby trzeci raz? - pytał retorycznie były selekcjoner reprezentacji Polski.

Więcej takich informacji znajdziesz na Gazeta.pl

80-latek wziął także w obronę Czesława Michniewicza. - Nie można sugerować się wypowiedzią, że za Michniewicza nie było radosnej piłki, bo właśnie w meczu z Francją ją widzieliśmy. Michniewicz nie chciał wygrywać meczów po 5:0. Wolał zagrać dobrze zorganizowaną obroną i to dało nam wyjście z grupy. A to był cel nadrzędny - podkreślał Piechniczek, który na mundialu w 1982 roku osiągnął trzecie miejsce z reprezentacją Polski.

Tymczasem w Polsce świat piłki żyje aferę związaną z 30 milionami premii i która może wpłynąć na przyszłość Michniewicza na ławce reprezentacji Polski. Piłkarze i trener mieli za plecami prezesa PZPN-u negocjować z rządem premię za wyjście z grupy.

Więcej o: