Francuzi wypytują polskich dziennikarzy, ale Michniewicza się boją. "Czy to prawda?"

Bartłomiej Kubiak
- Czy to prawda, że Robert Lewandowski alienuje się od drużyny, a atmosfera w waszej kadrze nie jest najlepsza? - dopytywali nas w sobotę francuscy dziennikarze. Czesława Michniewicza o to nie zapytali, interesował ich przede wszystkim styl, w jakim Polska awansowała do 1/8 finału. Nas też interesuje to, czy Biało-Czerwoni z Francją zagrają w piłkę, czy tylko w jej wybijanie. Stres zmalał, więc jest szansa na to pierwsze - pisze Bartłomiej Kubiak, korespondent Sport.pl w Katarze.

- Powiało chłodem - rzucił Czesław Michniewicz, kiedy w sobotę wszedł do sali konferencyjnej. W ostatnich dniach na linii selekcjoner - dziennikarze było dość nerwowo, ale to niekoniecznie było stwierdzenie rzucone w ich kierunku. To był żart w stylu Michniewicza. Być może z podtekstem, ale wciąż żart sytuacyjny, z którego selekcjoner może wytłumaczyć się w dwojaki sposób, bo w sobotę w sali konferencyjnej faktycznie było dość chłodno.

Zobacz wideo "Niewiarygodne! Co tu się dzieje!". Kulisy meczu Polska - Argentyna

Po Michniewiczu widać zmianę nastawienia. W pierwszych dniach był bardzo otwarty, podchodził do dziennikarzy nawet, jak nie musiał. Potem tylko prosił, by już nie nagrywać ani nie cytować tego, co mówi po konferencjach czy w trakcie treningów. Tak było tuż przed meczem z Argentyną, który decydował o naszym być albo nie być na mundialu. Wtedy wokół kadry było nerwowo, ale teraz te nerwy puszczają. I to widać. Nie tylko po Michniewiczu, ale też po piłkarzach.

Wszyscy patrzą na Lewandowskiego

Podstawowym celem kadry Michniewicza był awans do 1/8 finału. Polska to osiągnęła, ale styl, w jakim to zrobiła, wywołał krytykę. I to pomimo tego, że już przed mundialem z kadry wypływały sygnały, iż ponad wszystko liczy się wynik. Jako pierwszy głośno wyartykułował to Grzegorz Krychowiak, który po sparingu z Chile (1:0) zaapelował do kibiców, by nie oczekiwali od kadry, że będzie grać pięknie w piłkę.

- Naszym celem był awans do 1/8 finału. Osiągnęliśmy go, ale teraz już musimy odciąć się od tego, co było w grupie. Wszyscy wiemy, co było tam naszym problemem. W łatwych sytuacjach zagrywaliśmy trudne podania, sami komplikowaliśmy sobie życie. Przez to stwarzaliśmy sobie mało okazji, bo piłka po prostu nie docierała do Roberta Lewandowskiego - tłumaczył w sobotę Michniewicz.

Na Lewandowskiego na tym mundialu patrzą wszyscy. Przez 1/8 finału - także Francuzi. - Czy to prawda, że alienuje się od drużyny, a atmosfera w waszej kadrze nie jest najlepsza? - dopytywali nas w sobotę francuscy dziennikarze. Być może chcieli wywołać nerwowość, być może opierają się na informacjach wyssanych z palca. Kilkanaście minut później nie zapytali już o to samo Michniewicza, który chętnie i barwnie odpowiadał także na ich pytania. Francuzów, ale też innych dziennikarzy z zagranicy, na konferencji prasowej interesował przede wszystkim styl, w jakim Polska awansowała do 1/8 finału. To oni zwracali uwagę, że był toporny, brzydki i zachowawczy.

Nastroje w kadrze się zmieniają

My też zadajemy sobie pytanie o to, jak w niedzielę zagrają Biało-Czerwoni. Czy Polska z broniącą mistrzowskiego tytułu Francją będzie chciała zagrać na 0:0 i liczyć na karne? - Na pewno nie zmienimy stylu, nie zagramy radosnego futbolu z trzema napastnikami. Każdy, kto choć trochę interesuje się piłką, wie, że wcześniej z Argentyną czy teraz z Francją nie możemy iść na wymianę ciosów. Nie jesteśmy faworytem niedzielnego meczu, ale chcemy zagrać fajne spotkanie, by później być dumnym z tego, co pokazaliśmy na boisku. I poczuć się jeszcze bardziej szczęśliwymi niż teraz - mówi Bartosz Bereszyński w rozmowie ze Sport.pl.

Słowa Bereszyńskiego dobrze oddają zmieniające się nastroje w kadrze. Przed meczem z Argentyną była duża presja i nerwy. Po meczu pojawiła się ulga, ale też niedosyt, że zagraliśmy słabe spotkanie. A teraz przed Francją jest to przede wszystkim wiara i chęć pokazania, że się da. Że Polskę na tym mundialu stać na to, by rozegrać lepszy mecz niż z Argentyną. Że 20 minut niezłej gry po przerwie w meczu z Arabią Saudyjską (2:0) to nie jest wszystko, co piłkarze Michniewicza mają do zaoferowania, kiedy patrzy na nich cały świat.

Trening reprezentacji PolskiFrancuzi niezadowoleni. Zobaczyli Polaków. Pokręcili nosem i wyszli

Michniewicz: Szukałem, szukałem i nic nie znalazłem

Rywal jednak znowu jest trudny, być może nawet najtrudniejszy z możliwych w Katarze. - Słabe strony Francji? Szukałem, szukałem i nic nie znalazłem - śmiał się Michniewicz na sobotniej konferencji prasowej.

Ale później, już w nieco poważniejszym tonie, dodawał: - Szanujemy mistrzów świata, ale nie ma w nas strachu.

Tego strachu faktycznie nie widać. Albo inaczej: widać, że puścił stres. W kadrze wszyscy przekonują, że mecz z Francją będzie inny niż trzy poprzednie na mundialu. Nawet nie tyle pod względem taktyki i planu, ile pod kątem mentalności i nastawienia do samego spotkania. To Francja musi, a Polska może. Ale przy tym także chce. Przede wszystkim udowodnić, że mecz z Argentyną był wyjątkowo nieudany i że w niedzielę stać ją na to, by pokazać się z lepszej strony.

- Naszym celem nie jest zagrać pięknie i przegrać 0:4. Chcemy być skuteczni i wygrać 1:0. Wierzę, że stać nas na to - przekonuje Bereszyński. Początek meczu Francja - Polska w niedzielę o godz. 16.

Więcej o: