Były reprezentant ostro mówi o mentalności Polaków. "Bawi mnie to"

- Mam wrażenie, że my zawsze stawiamy się w roli przegranego - powiedział Mariusz Kukiełka w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego", mówiąc o aspiracjach polskiej kadry. Były reprezentant Polski pyta: - Po co my trenujemy i tam jedziemy, skoro mamy takie cele?

W środę reprezentacja Polski rozegrała najważniejszy jak do tej pory mecz na mistrzostwach świata. Zmierzyła się z Argentyną, a wynik tego spotkania był kluczowy w kontekście awansu do 1/8 finału. Drużyna Czesława Michniewicza przegrała 0:2, ale wyszła z grupy, ponieważ Meksyk pokonał Arabię Saudyjską tylko 2:1 i miał gorszy bilans bramek. Polska czekała na awans do fazy pucharowej mundialu od 1986 roku.

Zobacz wideo

Mariusz Kukiełka o nastawieniu reprezentacji Polski

Wynik odebrano jako sukces, choć radość mąci fakt, że gra Polaków jest zachowawcza, defensywna i momentami bardzo zła. Przemyśleniami dotyczącymi kadry podzielił się Mariusz Kukiełka, były reprezentant Polski. - Jaki jest nasz największy problem? Że my zawsze stawiamy się w roli przegranego. Oglądając letnie lub zimowe igrzyska olimpijskie, słyszę, że miejsce w pierwszej pięćdziesiątce będzie dobrym wynikiem, że awans do trzydziestki też jest sukcesem. Po co my trenujemy i tam jedziemy, skoro mamy takie cele? Wybierając się na takie imprezy, jedzie się zdobyć puchar, zostać mistrzem świata, bo po to się trenuje latami. Impreza, na którą się jedzie, weryfikuje własne możliwości - powiedział 20-krotny reprezentant Polski w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego".

Były piłkarz m.in. Energie Cottbus i Rody Kerkrade, uważa, że lepiej mieć większe oczekiwania przed turniejem, niż obniżać własne poczucie wartości. - Najbardziej bawi mnie, gdy słyszę wyświechtany tekst o nadmuchanym balonie. Nadmuchany? Źle. Bez oczekiwań i wielkiej presji? Też źle. Jak możesz więc czuć się silny i wartościowy skoro na starcie już przegrałeś? Gramy tak, jaki mamy materiał ludzki, ale bądźmy jednocześnie świadomi własnych wartości - dodał Mariusz Kukiełka.

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

- Nie, to nie jest sukces. To jest wyjście z grupy, zrealizowanie jednego z celów. Sukcesem będzie, gdy zdobędziemy mistrzostwo świata. Tak do tego podchodzę. Musimy zawsze grać o najwyższe cele. W swojej pracy starasz się wykonywać obowiązki w taki sposób, aby twoja praca była jak najlepsza, starasz się zrobić coś więcej. [...] Zawodnicy polskiej reprezentacji to profesjonaliści i wykonali zadanie, jakie sobie postawili, czyli awansowali do fazy pucharowej na mistrzostwach świata. Nie jestem chyba odpowiednią osobą do komentowania i analizowania tego meczu, bo zawsze szukam i będę szukał pozytywów. Nawet wtedy, gdy jest ich naprawdę mało. Na pewno z czystej przyzwoitości nie będę krytykował zawodników, bo sam byłem kiedyś piłkarzem - oznajmił odnosząc się do awansu bilansem bramkowym do 1/8 finału mistrzostw.

Mówił w rozmowie z tym samym dziennikiem Cezary Kulesza: - Mam świadomość, że ten awans nie został osiągnięty po doskonałej grze, a na boisku musieliśmy raczej cierpieć i wywalczyć go jako zdyscyplinowana drużyna, ale to nie umniejsza sukcesowi, jakim jest awans z grupy. Przed mundialem wszyscy byli pewni, że z Meksykiem zagramy o drugie miejsce. I w ostatecznym rozrachunku tak też się stało. Byliśmy lepsi o jedną bramkę - stwierdził prezes PZPN.

W 1/8 finału mistrzostw świata Polska zmierzy się z broniącą tytułu Francją. Mecz odbędzie się w niedzielę 4 grudnia o godzinie 16:00 na Al Thumama Stadium.

Więcej o: