Zieliński brutalnie podsumował występ Polaków. "To nie miało prawa bytu"

- Taki gol nie miał prawa bytu. Gadamy w szatni "koncentracja", po czym wychodzimy i od razu "gong", tracimy gola - tak Piotr Zieliński skomentował kulisy przerwy meczu Polska - Argentyna. I podkreślał, że reprezentację Polski stać na lepszą i odważniejszą grę.

Mistrzostwa świata w Katarze są najbardziej udanymi dla Polski od 1986 roku. Wtedy po raz ostatni zagrała w 1/8 finału, ale już wiadomo, że na tegorocznym turnieju co najmniej wyrówna to osiągnięcie. 

Zobacz wideo Co musi zrobić Michniewicz, żeby poprawić swój wizerunek? „Demony wrócą"

Zieliński niezadowolony po meczu z Argentyną. "To nie może się nam przytrafić"

Polacy zapewnili sobie awans dopiero w ostatnim meczu grupowym z Argentyną. O ile w pierwszej połowie nie pozwolili sobie strzelić gola, o tyle druga połowa zaczęła się dla nich fatalnie. Alexis Mac Allister potrzebował niecałej minuty, aby zdobyć bramkę. Ta sytuacja rozzłościła Piotra Zielińskiego, o czym powiedział w wywiadzie z Interią. - Taki gol nie miał prawa bytu. Gadamy w szatni "koncentracja", po czym wychodzimy i od razu "gong", tracimy gola. To nie może się przytrafić drużynie takiej jak my. Powtarzamy sobie obietnice o poprawie i po 40 sekundach dostajemy "dzwon" - stwierdził.

Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Całe środowe spotkanie przebiegało w zasadzie pod dyktando rywali, którzy mieli ponad 70 procent posiadania piłki. Pomocnikowi trudno było się odnaleźć w takiej grze.Piłka troszkę nam lata, ale to od nas przecież zależy. Jeśli nie chcemy, żeby latała, to musimy grać bardziej po ziemi. Niestety, Argentyńczycy zabrali nam sprzęt i trzeba było za nim biegać - ocenił. Jednocześnie zaskoczyło go, że miejsca do gry było więcej, niż w starciu z Meksykiem.

Padło też pytanie o reakcje Czesława Michniewicza, który w trakcie meczu często instruował zawodników. Zdaniem Zielińskiego mogło to wynikać z niewystarczającej realizacji przedmeczowych założeń. - Mamy zawodników o dużych umiejętnościach, musimy wymagać lepszej gry. Być może jest za dużo bojaźni w naszych poczynaniach, uważam, że nie prezentujemy swojej piłki, oddajemy pole rywalom. Nie wychodzimy wyżej wszystkimi liniami: obrona, pomoc i robią się dziury, które ciężko później łatać w pogoni za piłką - wyjaśnił. Pomocnik musiał się nabiegać, jak przyznał, "w duchu prosił o to, by sędzia jak najszybciej skończył mecz".

W spotkaniu 1/8 finału mistrzostw świata Polska zagra z Francją. 28-latek twierdzi, że to spotkanie należy potraktować jako "nagrodę". - Nie mamy nic do stracenia. Musimy się cieszyć tym meczem i więcej od siebie wymagać, kreować więcej akcji, grać z większym polotem i radością. Nie możemy tylko stać z tyłu i bronić się. Przecież potrafimy grać w piłkę - podsumował. Mecz z Francuzami zostanie rozegrany w niedzielę, 4 grudnia o godz. 16:00.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.