Polska może pokazać światu prawdziwą twarz. "Jest pytanie do trenera Michniewicza"

Łukasz Jachimiak
- Czy technika użytkowa polskich zawodników jest zła? Nie, ona jest dobra, jest normalna. Czy polski zawodnik umie biegać długo, intensywnie i szybko? Umie. Czyli polski piłkarz spełnia podstawowe warunki do dobrej gry. W takim razie jest pytanie do trenera: dlaczego z tych zawodników nie jest stworzony zespół, który gra dobrą piłkę? - pyta Werner Liczka. Ceniony czeski trener pomaga nam spojrzeć chłodnym okiem na reprezentację Polski po jej awansie do 1/8 finału MŚ.

W środę Polska w marnym stylu przegrała z Argentyną 0:2 w ostatniej kolejce grupy C na mundialu Katar 2022. Mimo to nasz zespół awansował do 1/8 finału. Stało się tak, bo Meksyk zbyt nisko pokonał Arabię Saudyjską (2:1).

Zobacz wideo Czy zagramy ofensywnie z Francją? „To jakby ułani jechali na czołgi"

Po zajęciu drugiego miejsca w grupie o ćwierćfinał Polska powalczy z mistrzem świata, Francją. Mecz odbędzie się w niedzielę o godzinie 16.00 naszego czasu. - Pewnie z Francją przegracie, czego byście nie wymyślili, więc powinniście zagrać z polską zadziornością, z polskimi emocjami. Brakuje mi tej polskiej walki, tej waszej chęci, tego "my wam pokażemy". Polska kadra powinna sobie teraz zadać pytanie, po co jest na mistrzostwach. Jeśli była po to, żeby wyjść z grupy, to wyszła. Ale może jest jeszcze po coś więcej? Może zechce coś zagrać, powalczyć? Na pewno warto. Jestem bardzo "za" - słyszymy od Liczki. Trener, który kiedyś prowadził m.in. Polonię Warszawa, Górnika Zabrze, Wisłę Kraków i Groclin Dyskobolię Grodzisk Wielkopolski, teraz jest szefem szkolenia w czeskiej federacji i analitykiem współpracującym z czeską reprezentacją.

Łukasz Jachimiak: "Żenująca Polska", "Polska straciła godność", "Polsce brakowało szacunku do piłki nożnej" - tak świat komentuje awans naszej reprezentacji do 1/8 finału MŚ. Czy pan jako człowiek, który przepracował kilka lat w naszym kraju też jest zażenowany stylem, czy może znając nasze ograniczenia i wiedząc o naszej mundialowej niemocy potrafi pan docenić, że wyszliśmy z grupy?

Werner Liczka: Jestem kibicem polskiej drużyny i mam do reprezentacji Polski duży szacunek. I właśnie dlatego mam też wobec niej duże wymagania. Pozytywnie mogę mówić tylko o tym, że jest awans. Według mnie dostanie się Polski do 1/8 finału daje jej teraz szansę na pokazanie światu swojej prawdziwej twarzy.

Ta, którą pokazaliśmy, nie jest prawdziwa?

- Chcę wierzyć, że nie jest. Chcę wierzyć, że polski zespół jest w stanie porywalizować z kimś dobrym, szanując aktualne trendy futbolu. Na pewno do tej pory mieliście duże szczęście. I fantastycznego Wojciecha Szczęsnego. On pokazał znakomity poziom, jest najlepszym bramkarzem mundialu. Do tego macie dobrze zorganizowaną obronę. Ale bardzo pasywną, zbudowaną wokół Kamila Glika. Macie jeszcze osobowość Roberta Lewandowskiego. On strzelił gola, dał asystę, bardzo walczy dla drużyny, ale nie ma z kim pograć w piłkę.

Pozwoli pan, że zacytuję hiszpańskie "ABC". "Czy Lewandowski kiedykolwiek pomyśli, że miał pecha, że musiał urodzić się w Warszawie? Gdyby zrobił to kilkaset kilometrów dalej, w Dreźnie czy Berlinie, być może miałby teraz Puchar Europy, a nawet mistrzostw świata. Ale przypadek zrobił z niego Polaka, a to przekłada się na błąkanie się po boisku w desperackim poszukiwaniu piłki". Zgadza się pan?

- Myślę, że trener waszej kadry i wszyscy ludzie z nią związani zdają sobie sprawę z tego, że Robert cierpi. Życzę wam, żebyście z Francją zagrali taki mecz, w którym Lewandowski będzie mógł pokazać swoją jakość. Życzę, żeby też inni piłkarze waszej reprezentacji mogli pokazać, że coś potrafią. Na razie oni wyszli z trudnej grupy i to jest super. Ale co z tego "super" zostanie, jeśli z Francją pokażą się z tak słabej strony jak z Argentyną? Wtedy z "super" nie zostanie nic. Polska ma szansę pokazać, że aktualny stan jej futbolu jest inny niż to widzi świat.

Pan myśli, że stan naszego futbolu faktycznie jest lepszy niż to pokazały mecze fazy grupowej? My się obawiamy, że pod wodzą trenera Michniewicza zawsze będziemy przeszkadzali, a nie kreowali.

- Zgadzam się, ale myślę, że naprawdę taka taktyka nie znaczy, że nie możecie pokazać tego, co w waszej piłce dobre. Polska dobrze broni, ale może też dobrze zaatakować. Polska piłka jest emocjonalna, jest dobra kondycyjnie, polscy piłkarze są waleczni, są wybiegani. Ale teraz ja nic z tego nie widzę. Trzeba wrócić do pozytywnych punktów polskiej piłki. Nie może być tak, że najsłabszym faktorem jest u was gra zawodników bez piłki. Przecież jak wy odzyskujecie piłkę, to nie przenosicie ciężaru gry, nie przechodzicie do ofensywy. To jest na bardzo niskim poziomie.

A mamy kim to zrobić? Czy według pana tacy piłkarze jak Zieliński, czy Szymański, błyszczący w Napoli i Feyenoordzie, potrafiliby pograć z Lewandowskim, gdyby selekcjoner dobrał odpowiednią taktykę?

- Oczywiście. Zespół zawsze gra tak, jak go ustawi trener. Odpowiedzialnością trenera i jego sztabu jest zawsze to, jak gra drużyna. Polska zagrała swoje mecze mądrze, do tego miała szczęście i jest w fazie pucharowej. Ale żałuję, że Polska nie była dobra w niczym, w czym dobra być potrafi. Przecież polska piłka przez lata potrafiła być dobra w kontrataku, a aktualnie w ogóle nie próbuje go grać. Po zdobyciu piłki, po przechwycie, w ofensywie pokazuje się tylko dwóch-trzech zawodników. Tak się nie da skontrować. U was nie ma zmiany ciężaru gry, bo w nią powinno się zaangażować dziesięciu zawodników, a nie maksymalnie trzech. Z naszej, trenerskiej, strony, drużyna musi dostać informację, co chcemy grać. Ale też my, trenerzy, powinniśmy wiedzieć, co możemy grać i do tego dostosować pomysł. Zadam teraz ważne pytania. Po pierwsze: czy technika użytkowa polskich zawodników jest zła? Nie, ona jest dobra, jest normalna. Po drugie: czy polski zawodnik umie biegać długo, intensywnie i szybko? Umie. Czyli polski piłkarz spełnia podstawowe warunki do dobrej gry. W takim razie jest pytanie do trenera: dlaczego z tych zawodników nie jest stworzony zespół, który gra dobrą piłkę?

Jako człowiek związany z czeską kadrą pewnie niespecjalnie się pan martwi naszymi problemami? Przecież w marcu meczem z nami zaczniecie eliminacje Euro 2024.

- Jestem odpowiedzialny za szkolenie trenerów w naszej federacji, ale też mam teraz zespół analityków, z którymi dla reprezentacji wyciągamy wnioski z tego, co obserwujemy podczas trwającego mundialu. Mamy siedmioosobową grupę analityczną, to jest taki nasz think tank dla reprezentacji na marzec, na start eliminacji Euro 2024. Na początku marca sztab kadry dostanie od nas metodyczny materiał, raport do dyspozycji.

Domyślam się, że Polski niespecjalnie się boicie.

- Uważamy, że trafił nam się niewygodny rywal. Z podobnymi kłopotami do tych, jakie mamy i my. Ale my próbujemy myśleć tak: naszym celem nie jest awans na finały mistrzostw Europy, tylko naszym celem jest wypracowanie konkretnego sposobu, jakim chcemy awansować. Polska też powinna pójść tą drogą. Eliminacje powinny posłużyć budowie stylu. Proszę zauważyć, że zespoły, które szanują aktualne trendy futbolu, mają wyniki. A kto ich nie respektuje, ten w dłuższej perspektywie nie ma szans na osiągnięcie czegoś dużego.

Czechów na mundialu nie ma, ale proszę szczerze odpowiedzieć - czy oglądając naszą kadrę, mówicie sobie, że jesteście lepsi i żałujecie, że to nie wy byliście w grupie C?

- Trudno tak powiedzieć, bo prawda zawsze leży na boisku, a nas na mundialu nie ma. Ale uważam, że było nas stać na granie w Katarze. I na wynik taki, jaki zrobiła Polska. Ale my mamy co poprawiać i musimy się skupić na tym, a nie na takich rozważaniach. Myślę, że w ubiegłym roku na mistrzostwach Europy zaprezentowaliśmy się wcale nieźle [zwycięstwo nad Szkocją 2:0, remis z Chorwacją 1:1 i porażka z Anglią 0:1 w grupie, a później zwycięstwo nad Holandią 2:0 w 1/8 finału i porażka z Danią 1:2 w ćwierćfinale]. Natomiast żałuję, że w tegorocznej Lidze Narodów spadliśmy do Dywizji B. W czerwcu mieliśmy dobre mecze u siebie ze Szwajcarią [2:1] i z Hiszpanią [2:2], ale późniejsze mecze nie dały nam już zadowolenia ani z wyników, ani ze sposobu gry. Na nasze częściowe usprawiedliwienie powiem tylko, że jesteśmy malutkim państwem i gdy mamy dużo nieobecności w drużynie - a było ich nawet 10-12 - to robi się nam duży kłopot. Czechy stać na solidną kadrę 20-osobową, ale na 40-osobową już nie.

Proszę sobie wyobrazić, że to Czechy zremisowały 0:0 z Meksykiem, pokonały Arabię Saudyjską 2:0 i przegrały z Argentyną 0:2, co koniec końców dało wam awans do 1/8 finału trwającego mundialu. Czy u was byłaby taka krytyka za bardzo słaby styl, jaka jest u nas?

- Oczywiście, byłoby dokładnie tak samo! Też pisano by i mówiono, że styl jest wstydliwy. Czeski futbol miał sukcesy, tak samo, jak miała je polska piłka. U nas one były nawet całkiem niedawno, bo 18 lat temu byliśmy na trzecim miejscu w mistrzostwach Europy i 15-20 lat temu doszliśmy nawet do trzeciego miejsca w światowym rankingu. To było super, a spaść na mniej więcej 40. miejsce to wstyd. Ale najważniejsze jest teraz nie miejsce. Rozumiem, że chcecie od swojej kadry, żeby zagrała w piłkę. Pewnie z Francją przegracie, czego byście nie wymyślili, więc powinniście zagrać z polską zadziornością, z polskimi emocjami. Brakuje mi tej polskiej walki, tej waszej chęci, tego "my wam pokażemy". Polska kadra powinna sobie teraz zadać pytanie, po co jest na mistrzostwach. Jeśli była po to, żeby wyjść z grupy, to wyszła. Ale może jest jeszcze po coś więcej? Może zechce coś zagrać, powalczyć? Na pewno warto. Jestem bardzo "za".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.