Trener Argentyny krzyczał do Messiego. "Jeżeli strzelimy im jeszcze jedną bramkę..."

- Jeżeli strzelimy im jeszcze jedną bramkę, to zostaną wykluczeni - krzyczał Lionel Scaloni do Leo Messiego w drugiej połowie meczu z reprezentacją Polski. Argentyna prowadziła już 2:0, co dawało jej awans do 1/8 finału mistrzostw świata z 1. miejsca w grupie. Sytuacja Biało-Czerwonych była przy tym wyniku dużo bardziej skomplikowana, bo strata trzeciego gola oznaczała wykluczenie z turnieju.

Polacy wywalczyli awans, dzięki lepszemu bilansowi bramek od Meksyku. Obie drużyny zgromadziły w tabeli grupy C po cztery punkty. Długo wydawało się, że o wyjściu z grupy decydować będzie ranking fair play, czyli liczba żółtych kartek. W nim Polacy byli nad Meksykanami, bo zgromadzili ich pięć w całym turnieju. Rywale mieli o dwie więcej. Ostatecznie o awansie zadecydował bilans bramkowy, a to za sprawą gola strzelonego przez Arabię Saudyjską w 95. minucie. Okazuje się, że sytuacją w tabeli i losami awansu przejmował się również Lionel Messi.

Zobacz wideo Co tu się działo?! Ostatnie minuty Polska - Argentyna. "MAMY TO"

Messi podszedł do ławki rezerwowych. Co usłyszał od trenera?

Argentyna drżała o awans do początku drugiej połowy. Remis z Polską i zwycięstwo Arabii Saudyjskiej nad Meksykiem wyrzuciłyby ją z turnieju. Piłkarze z Ameryki Południowej mieli sytuację opanowaną po nieco ponad godzinie gry. Wtedy to prowadzili 2:0 po golach Alexisa Mac Allistera i Juliana Alvareza. Wtedy też kamery uchwyciły, jak do ławki rezerwowych podszedł Lionel Messi.

Kapitan Argentyńczyków pytał swojego trenera o wynik meczu Meksyk - Arabia Saudyjska. Selekcjoner Lionel Scaloni na bieżąco śledził rezultat i powtarzał tylko: "2:0, 2:0!". Meksykanie doprowadzili do takiego stanu już w 52. minucie po golach Henry Martina i Luisa Chaveza. Wówczas Polaków w turnieju utrzymywał jedynie ranking fair play. - Jeżeli strzelimy im jeszcze jedną bramkę, to zostaną wykluczeni - krzyczał w kierunku Messiego.

Scaloni o Polakach: "Nie chce więcej"

Polacy wciąż rozpaczliwie się bronili. - Nie chcą więcej, oni nie chcą więcej - wołał dalej Scaloni. Na szczęście więcej goli już nie padło. Argentyna stworzyła sobie jeszcze kilka sytuacji. My sami też je prokurowaliśmy, jak w przypadku fatalnego zagrania Jakuba Kiwiora do tyłu, po którym Lautaro Martinez wyszedł sam na sam z Wojciechem Szczęsnym. Wszystko skończyło się jednak dobrze dla Polski. Po końcowym gwizdku w Dosze, w Lusail padła bramka Al-Dawsariego dla Arabii Saudyjskiej i w naszych szeregach wybuchł szał radości.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.

W 1/8 finału Argentyna zmierzy się Australią w sobotę, 3 grudnia o godz. 20.00. Polacy natomiast stawią czoła obrońcom tytułu - Francuzom. Ten mecz odbędzie się w niedzielę, 4 grudnia o godz.16.00.

Więcej o: