Spięcie Michniewicza z polskim dziennikarzem. "Chcecie ze mnie zrobić durnia?"

Bartłomiej Kubiak
- Przecież byliście na meczu, sami widzieliście. Chcecie ze mnie teraz zrobić durnia? - pytał Czesław Michniewicz polskiego dziennikarza, który zapytał selekcjonera o to, czy jest zadowolony albo chociaż widzi jakieś pozytywy w grze po meczu z Argentyną (0:2).

- Chciałem zapytać szczerze, nie prowokacyjnie: czy jest pan zadowolony albo chociaż jest w stanie wymienić jakieś pozytywy w naszej grze? - zapytał polski dziennikarz Czesława Michniewicza. Zaraz po tym, jak selekcjoner reprezentacji Polski już raz dał się wyprowadzić z równowagi, gdy zagraniczny dziennikarz na wstępie konferencji prasowej przytoczył mu statystyki posiadania piłki czy strzałów w meczu z Argentyną (0:2) i zarzucił, że Polska awansowała dalej tylko dzięki Arabii Saudyjskiej, która w środę nisko przegrała z Meksykiem (1:2).

Zobacz wideo "Katarski koszmar" za milion dolarów za godzinę. Nie do zniesienia

Wojciech Szczęsny broni rzut karny i argentyńscy kibice na trybunachLewandowski nawet nie spojrzał na Messiego. A później się zaczęło. Dramatyczne sceny

Michniewicz do dziennikarza: Ale o czym my w ogóle mówimy?

- Ale o czym my w ogóle mówimy? - odpowiedział pytaniem na pytanie Michniewicz. I od razu dodał: - Po 36 latach, kiedy Meksyk w tym czasie za każdym razem wychodził z grupy, my ich kosztem jesteśmy w 1/8 finału. Dajcie się trochę pocieszyć. Atakujcie nas od jutra. Macie jeszcze czas - do niedzieli. A dziś jaki był styl, każdy widział. Co ja mam wam teraz opowiadać? Przecież byliście na meczu, sami widzieliście. Chyba że przesiedzieliście go w kateringu. Albo - nie wiem - oglądaliście odwróceni plecami do boiska. Inaczej każdy był, widział. Chcecie ze mnie teraz zrobić durnia? - pytał Michniewicz.

- Ja tylko pytam pana o zdanie - wtrącił dziennikarz. - Ja mam takie samo zdanie jak pan. Że nie graliśmy ładnie i dobrze, przegraliśmy. Właśnie dostałem SMS-a od przyjaciela z Włoch, który mówi, że to najsłodsza porażka. Zgadzam się z tym - powiedział Michniewicz.

A później dodał już spokojniejszym tonem: - Ja się cieszę, drużyna się cieszy, wy też się cieszcie. W szatni po meczu mówiłem chłopakom, żeby nie dać sobie odebrać tej radości. Właśnie tego typu pytaniami, że to szczęśliwy awans. Nie zgadzam się z tym. My na ten awans zasłużyliśmy. Zdobyliśmy cztery punkty. Są grupy z drużynami, które wygrały trzy mecze i można było tam awansować do kolejnej rundy z trzema punktami. W takich wypadkach można mówić o szczęściu, bo tylko wygrywasz jeden mecz. A my wygraliśmy jeden, drugi zremisowaliśmy i trzeci przegraliśmy. Na MŚ to bardzo dużo - podkreślał w środę Michniewicz. 

Czesław MichniewiczMichniewicz rzucił marynarką. A to nie był koniec. Tego kamery nie pokazały

"Na smutek jeszcze przyjdzie czas. Pocieszcie się razem z nami"

- Ja wiem, jakie my mamy braki. Że są zespoły, które lepiej operują piłką i stwarzają sobie więcej sytuacji. Ale na koniec dnia w sporcie liczy się wynik. Były na poprzednich mundialach drużyny, które grały ładnie, ale po dwóch meczach pakowały walizki, a po trzecim jechały prosto na lotnisko. My ani nie musieliśmy pakować walizek, ani teraz nie jedziemy na lotnisko. Dajcie nam się trochę pocieszyć. Na smutek jeszcze przyjdzie czas. Pocieszcie się razem z nami - zaapelował jeszcze raz Michniewicz.

Polska w XXI wieku grała na czterech mundialach, ale dopiero teraz - na czwartym - udało jej się w końcu wyjść z grupy. Po raz pierwszy od 36 lat i MŚ w Argentynie. W 1/8 finału rywalem drużyny Michniewicza będzie Francja - aktualny mistrz świata. Początek meczu w niedzielę o godz. 16.

Więcej o: