- Absolutnie nie kwalifikowało się to na rzut karny dla Argentyny. VAR trochę to wymusił - tak Michał Listkiewicz ocenia dla Sport.pl sytuację, po której sędzia główny meczu mistrzostw świata przyznał rywalom polskich piłkarzy "jedenastkę". Zdaniem byłego arbitra międzynarodowego i dawnego prezesa PZPN Holender Danny Makkelie dał się w tej sytuacji nabrać.
Argentyńczycy zgodnie z przypuszczeniami wyraźnie dominowali w ostatnim meczu grupowym, który ma wpływ na kwestię awansu do 1/8 finału, ale przez długi czas ich próby powstrzymywali Wojciech Szczęsny lub jego koledzy grający w polu. Poważne zagrożenie dla utrzymania czystego konta przez Polaków stanowił rzut karny, który Danny Makkelie podyktował pod koniec pierwszej połowy. Szczęsny trafił wówczas ręką w walce powietrznej Lionela Messiego, ale wydawało się, że kontakt był niewielki i nastąpił, gdy piłka już minęła zawodników i Argentyńczyk nie miał już szansy jej sięgnąć. Arbiter główny początkowo odrzucił sugestię graczy z Ameryki Południowej dotyczącą wskazania na 11. metr, ale został wezwany przez asystentów pracujących przy systemie VAR i po powrocie zmienił decyzję.