Kulesza po namowach podał nazwisko reprezentanta Polski, który mu szczególnie imponuje

Prezes PZPN Cezary Kulesza podsumował spotkanie z Arabią Saudyjską. Jak sam przyznał ten mecz, obok barażowego starcia ze Szwecją, był najważniejszy w jego kadencji. Szczególnie wyróżnił też jednego z polskich graczy. Wybór był nieoczywisty.

Cezary Kulesza udzielił wywiadu portalowi Interia, w którym podzielił się swoimi emocjami po wygranym meczu z Arabią Saudyjską. Prezes PZPN zdradził, że spotkanie kosztowało go sporo nerwów. Odetchnął nieco dopiero po bramce Roberta Lewandowskiego 2:0.

Zobacz wideo Kapitalne wieści dla Polski przed Argentyną! Kto obok Lewandowskiego?

Wymienił go z nazwiska. Cezary Kulesza zachwycony Bartoszem Bereszyńskim

Dla kapitana reprezentacji Polski był to pierwszy gol w finałach mistrzostw świata. Kulesza poza nim docenił również jeszcze jednego zawodnika. - Nie chcę rzucać nazwiskami, bo wyróżnić należy całą drużynę. To jest obecnie nasza największa siła, ale może wspomnę Bartka Bereszyńskiego, który nie gra może bardzo efektownie, ale jest szalenie efektywny. Rozegrał świetne spotkanie z Meksykiem, z Arabią też należał do najlepszych - stwierdził. Bereszyński z konieczności został przesunięty z prawej na lewą stronę defensywy i rzeczywiście spisuje się bardzo dobrze. Nieustannie haruje w obronie, jest wybiegany i bardzo aktywny.

Kilku ciepłych słów doczekał się także bohater meczu z Arabią Saudyjską - Wojciech Szczęsny, który obronił rzut karny i wciąż w turnieju pozostaje niepokonany. - Wojtek zagrał bardzo dobrze, widzimy, że od początku turnieju jest w znakomitej formie. To, że jest świetnym bramkarzem, wiedzieliśmy od dawna, ale da się zauważyć, że dojrzał, wydoroślał. I stał się liderem reprezentacji z krwi i kości - zaznaczył prezes.

Kulesza o stylu reprezentacji Polski: "Za dwa tygodnie nikt nie będzie pamiętał

"

Kulesza odniósł się także do krytyki w stronę polskiej drużyny z powodu stylu, jaki prezentuje na mundialu Katarze. Dla niego jest on kwestią drugorzędną. - Za dwa tygodnie nikt nie będzie pamiętał, jaki to był mecz, kto prowadził grę czy kto miał więcej sytuacji. Na końcu liczy się tylko wynik. Kogo bym dziś nie zapytał, to każdy zamiast pięknej gry i porażki wybierze brzydkie zwycięstwo - podsumował.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Przed reprezentacją Polski ostatni mecz fazy grupowej mistrzostw świata. W środę, 30 listopada zagramy z Argentyną. Początek o godz. 20.00.

Więcej o: