Michniewicz mówi o atmosferze. "Pięknie". Nietypowa rola Grosickiego

Reprezentacja Polski wygrała 2:0 z Arabią Saudyjską. W ramach nagrody niedziela była dniem wolnym dla naszej kadry. Czesław Michniewicz zdradził w rozmowie z Interią, jak Biało-Czerwoni spędzili ten czas. Selekcjoner opowiedział także o atmosferze panującej w reprezentacji Polski. - Ta drużyna funkcjonuje bardzo dobrze. Wśród piłkarzy nie ma żadnej zawiści - podkreślił trener.

W pierwszym meczu mistrzostw świata reprezentacja Polski rozczarowała. Biało-Czerwoni jedynie bezbramkowo zremisowali z Meksykiem, za co spadła na nich fala krytyki. Jednak już w drugim spotkaniu pokazali się ze zdecydowanie lepszej strony. Piłkarze Czesława Michniewicza triumfowali 2:0 w sobotnim starciu z Arabią Saudyjską po golach Piotra Zielińskiego i Roberta Lewandowskiego. Poza strzelcami bramek bohaterem drużyny został Wojciech Szczęsny - bramkarz Juventusu obronił rzut karny oraz dobitkę. Dzięki temu zwycięstwu nasza kadra objęła prowadzenie w grupie C. W ramach nagrody niedziela była dniem wolnym. W rozmowie z Interią Michniewicz uchylił rąbka tajemnicy i opowiedział, jak drużyna spędziła ten czas. 

Zobacz wideo Dariusz Szpakowski ocenia Polaków: To jedyny pozytyw

Michniewicz relaksuje się w Katarze. Pali sziszę i korzysta z uroków Kataru. "Taki dzień był nam potrzebny"

- W niedzielę po południu mieliśmy fajną kolację z piłkarzami i ich rodzinami. Nie tylko żony i dzieci byli, ale także wielu rodziców. Atmosfera naprawdę była super, bardzo rodzinna - podkreślił selekcjoner. Na wspólnym posiłku się jednak nie skończyło. Michniewicz oraz jego współpracownicy spędzili kilka godzin przechadzając się po ulicach Dohy. 

- Wyskoczyliśmy w wolnym dniu na miasto, bo dwa tygodnie siedzimy już tu razem od rana do nocy. Hotel, trening bez wolnego. (...) Byłem już w Katarze i po losowaniu przewodnik zaprowadził nas do takiej fajnej knajpki z sziszą. Teraz do niej wróciłem i zabrałem swój sztab. Mi smakowało. Moi asystenci pierwszy raz palili i jednak nie wszystkim ten sam podszedł. Pochodziliśmy po suku, ich Starym Mieście. Porobiliśmy zdjęcia, pożartowaliśmy. Taki dzień był nam potrzebny - podkreślił Michniewicz.

Media donoszą, że atmosfera w kadrze jest znakomita, a piłkarze są podbudowani zwycięstwem nad Saudyjczykami. Potwierdził to również selekcjoner. - Ta drużyna funkcjonuje bardzo dobrze. Wśród piłkarzy nie ma żadnej zawiści. Zresztą widać to było po golu Roberta Lewandowskiego, kiedy wszyscy się na niego rzucili, łącznie z rezerwowymi. Jak się jedzie na taki turniej trzeba zebrać spójną ekipę - kontynuował.

Jeszcze przed mundialem wielu ekspertów miało zastrzeżenia do decyzji Michniewicza. Dotyczyły one przede wszystkim powołań. Dziennikarze byli zdziwieni m.in. zaproszeniem na mistrzostwa Artura Jędrzejczyka, który przez długi czas nie grał w reprezentacji Polski. Jednak trener uważa, że była to słuszna decyzja. Mimo że piłkarz raczej nie będzie miał okazji do gry, to pozytywnie wpływa na atmosferę w drużynie, co zdaniem selekcjonera ma równie duże znaczenie. 

- Każdy piłkarz, który tu przyleciał, jest niezmiernie ważny. "Jędza" i "Grosik" pięknie spajają ekipę i dają drużynie doświadczenie, a wiem też, że jeśli będę ich potrzebował na boisku, to wykonają swoje zadania. Pod względem młodości i właśnie doświadczenia, ta kadra jest dobrze zbilansowana, bo są młodzi, jak Kuba Kamiński, który fantastycznie się zaprezentował i starsi Szczęsny, Glik, Lewandowski - zakończył.

Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

Teraz przed reprezentacją Polski najważniejsze spotkanie tych mistrzostw. W środę 30 listopada Biało-Czerwoni zmierzą się z Argentyną. Do awansu do 1/8 finału wystarczy im remis. W przypadku porażki nasza kadra także ma szanse na wyjście z grupy - wszystko będzie zależało od wyniku rywalizacji Meksyku z Arabią Saudyjską.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.