Szczęsny zdradził, co się działo przed karnym. Nagły problem. "Nie mówcie nikomu"

- Obejrzałem paręnaście karnych każdego z wykonawców, a było ich tam trzech. Troszkę miałem problem, bo stanął przede mną zawodnik, a ja nie wiedziałem, kto to - powiedział Wojciech Szczęsny na kanale Foot Truck o rzucie karnym w meczu z Arabią Saudyjską. Ostatecznie strzał z jedenastego metra oddawał inny zawodnik, ale polski bramkarz obronił jego uderzenie.

W drugim spotkaniu grupowym na mistrzostwach świata reprezentacja Polski pokonała 2:0 Arabię Saudyjską po bramkach Piotra Zielińskiego oraz Roberta Lewandowskiego. O zwycięstwo byłoby znacznie trudniej, gdyby nie świetna postawa Wojciecha Szczęsnego, który w doliczonym czasie pierwszej połowy najpierw obronił rzut karny Salema Al-Dawsariego, a potem dobitkę Mohammeda Al-Breika.

Zobacz wideo Jak Wojciech Szczęsny obronił karnego? Wyjaśnia Paweł Kieszek w Sport.pl Live

Szczęsny o rzucie karnym w meczu z Arabią Saudyjską. "Miałem spokój"

W sobotę reprezentant Polski udzielił wywiadu kanałowi Foot Truck. Tam wyjawił, że wcześniej analizował uderzenia saudyjskich piłkarzy z rzutów karnych, ale w trakcie meczu napotkał pewne trudności. - Powiem wam coś, ale nie mówcie nikomu... Obejrzałem paręnaście karnych każdego z wykonawców, a było ich tam trzech. Troszkę miałem problem, bo stanął przede mną zawodnik, a ja nie wiedziałem, kto to. Zacząłem trochę od boku podchodzić, żeby numer zobaczyć, ale on stał przodem do mnie. Rzuciłem: "Ej, obróć się trochę". W końcu oddał piłkę drugiemu, wiedziałem, który to jest i miałem spokój, bo wiedziałem, że obronię - zdradził.

Sytuacji z rzutem karnym była kontrowersyjna. Z jednej strony faul Krystiana Bielika, po którym sędzia wskazał na jedenasty metr, był wątpliwy. Z drugiej strony, gdy Szczęsny bronił karnego, jego stopa nie była na wysokości linii bramkowej, co mogło skutkować powtórzeniem strzału. - Myślę, że nie pachniało powtórką, bo sędzia wiedział, że nawet jak wyjdę trzy metry przed linię, to drugiego obronię, trzeciego też obronię, a potem jak mnie wyrzuci z boiska, to wejdzie Łukasz Skorupski i też obroni - zażartował 32-letni bramkarz. 

Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Gracz Juventusu nie ukrywał, że jego zdaniem arbiter popełnił błąd. - Odkryłem nową zasadę piłki nożnej, nie musi być faulu, żeby był karny. To wyjątkowo ciekawa zasada, kiedy grasz z Arabią Saudyjską -ironizował. Potem ponownie pokazał, że dobry humor go nie opuszcza. - Jakby po tej całej sytuacji sędzia postanowił powtórzyć rzut karny, to skończyłoby się kolejną czerwoną kartką na wielkim turnieju - powiedział, nawiązując do meczu otwarcia EURO 2012 z Grecją, gdy został wyrzucony z boiska.

Kolejny mecz na mistrzostwach świata reprezentacja Polski zagra w środę 30 listopada, rywalem będzie Argentyna. Relacja tekstowa na Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Więcej o: