Lewandowski znów jest bohaterem. Statystyki nie pozostawiają wątpliwości

Robert Lewandowski był czołową postacią polskiej drużyny w wygranym 2:0 meczu z Arabią Saudyjską. Strzelił gola i miał asystę, ale jego świetny występ podkreślają też inne statystyki, które przedstawiła Squawka.

Trudno znaleźć kibica reprezentacji Polski, któremu nie spadł kamień z serca w momencie, w którym Robert Lewandowski trafił do siatki w meczu z Arabią Saudyjską. W pierwszym meczu z Meksykiem kapitan polskiej kadry nie wykorzystał rzutu karnego, przez co Polska tylko zremisowała 0:0. Jeden z najlepszych napastników na świecie pozostawał bez bramki w finałach mistrzostw świata.

Zobacz wideo Ile kosztuje kebab w Katarze i jak smakuje? Recenzja od dziennikarza Sport.pl

Dwóch zaskakujących bohaterów reprezentacji Polski. Dwóch zaskakujących bohaterów reprezentacji Polski. "Zawsze tam, gdzie ma być"

Lewandowski bohaterem meczu z Arabią Saudyjską. Gol, asysta, a mogło być więcej

Ale z Arabią Saudyjską Lewandowski znów był wiodącą postacią polskiego zespołu. W 39. minucie po świetnej akcji Polaków ubiegł saudyjskiego bramkarza i wyłożył piłkę Piotrowi Zielińskiemu, a ten wbił ją do bramki. Lewandowski zanotował więc asystę, ale na tym nie poprzestał. W 82. minucie wykorzystał katastrofalny błąd w obronie stopera Arabii Saudyjskiej i w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza. Lewandowski dał upust emocjom i widać było, że zeszła z niego presja. Kapitan kadry miał jeszcze dwie znakomite sytuacje - w jednej z nich trafił w słupek, a w drugiej górą był bramkarz rywali.

Dobry występ Lewandowskiego potwierdzają statystyki, które przytacza specjalistyczna strona Squawka. Przeciwko Arabii Saudyjskiej kapitan reprezentacji miał 52 kontakty z piłką, z czego 10 w polu karnym przeciwnika. Wygrał dziewięć pojedynków. Pięć razy uderzał na bramkę rywali, z czego dwa razy celnie. Odzyskał pięć piłek. Miał cztery udane dryblingi. Do tego dorzucił trzy wybicia w obronie. I co najważniejsze – strzelił gola i zaliczył asystę.

- Zdobycie bramki na mistrzostwach świata to spełnienie marzeń. Wiadomo, że grając dla reprezentacji Polski, jej dobro jest na pierwszym miejscu, ale jestem napastnikiem i z tyłu głowy jest kilka-kilkadziesiąt procent, żeby strzelić bramkę. Zagraliśmy bardzo dobrze w defensywie - mogliśmy czasami bardziej atakować piłkę, przejmować ją w środku pola i doskakiwać agresywniej, ale mając dobry wynik, chcieliśmy kontrolować sytuację i czekać na swoje szanse. Może i dobrze, że zostaniemy na ziemi i w meczu z Argentyną będziemy mogli pokazać, co jeszcze mamy – powiedział po meczu w rozmowie z TVP Sport.

Wojciech Szczęsny broni karnegoEkspert przeanalizował karnego Szczęsnego i wydał wyrok: Geniusz albo szczęście

Reprezentacja Polski jest liderem swojej grupy, przynajmniej do wieczornego meczu Argentyny z Meksykiem. W środę Polacy zagrają ostatni mecz w grupie, który zadecyduje o tym, czy Polacy po raz pierwszy od 1986 roku wyjdą z grupy. Rywalem będzie Argentyna - Biało-Czerwonym do awansu wystarczy remis, ale nie będzie on wykluczony nawet w przypadku porażki.

Więcej o: