"Człowiek Cyc" pojechał na MŚ w Katarze. Niestety. Stało się to, czego się spodziewaliśmy

Katarczycy "kupili" 50 fanów holenderskiej reprezentacji, a wśród nich znalazł się "Człowiek Cyc", czyli Harry Goudsblom. Pojechał na mundial na koszt gospodarzy, zabrał sztuczne piersi i opaski "One Love". W rozmowie z dziennikarzami z Holandii przyznał, że miał w związku z tym problemy.

Podróż na mistrzostwa świata w Katarze wiąże się z ogromnymi kosztami i nie każdego stać na taki wydatek. Niedawno wyszło na jaw, że Katarczycy postanowili "kupić" 50 fanów holenderskiej kadry. Organizatorzy zapłacą za lot i zakwaterowanie, ale w zamian oczekują wzmożonej aktywności w mediach społecznościowych. Wszelkie zasady, do których muszą stosować się zaproszeni kibice, zostały spisane w tak zwanym Kodeksie Postępowania. 

Zobacz wideo Zmiana składu? Thomas Mueller reprezentacji Polski ma pomóc Lewandowskiemu

Meksykańscy kibice zadrwili z Roberta LewandowskiegoDrwili z Lewandowskiego. Meksykańscy kibice spotkali polskich piłkarzy w słynnej restauracji [WIDEO]

Kibic ze sztucznymi piersiami pojechał na MŚ na koszt Kataru. Miał problemy

Jak poinformowały holenderskie media, jednym z takich fanów jest Harry Goudsblom. Kibic znany jest z tego, że pojawia się na meczach ze... sztucznymi piersiami. Media nazwały Holendra "Człowiekiem Cycem". Biorąc pod uwagę, jakie obyczaje panują w Katarze, jest to dosyć duży chichot losu, że akurat ten kibic poleciał do Kataru na koszt gospodarzy. - Zwykły Holender ma inne zmartwienia. Możemy jechać na mistrzostwa świata za darmo, jak często masz taką szansę? Jedyne, czego się od nas oczekuje, to krzyczeć "Holandia, Holandia" przez trzy minuty i machać flagami. Cóż, mam z tym niewiele problemów, bo jesteśmy za Holandią i jesteśmy tam dla piłki nożnej – powiedział. Dodał, że pojedzie do Kataru ze swoimi piersiami i opaskami kapitańskimi "One Love", które są jednym z najgorętszych tematów na mistrzostwach.

Jak powiedział, tak zrobił Goudsblom pojechał na mundial z piersiami z silikonu i z opaskami. Teraz holenderskie media informują, że nie wszystko idzie gładko. Mówi o tym sam Goudsblom w rozmowie z portalem sportnieuws.nl. Na początku myślał, że nie będzie miał problemów po tym, jak skontaktował się z holenderskim związkiem (KNVB). - Na początku nie było żadnych problemów ani z policją, ani z ochroną, wszyscy chcieli nawet zrobić sobie ze mną selfie. Wszystko poszło dobrze, dopóki w trakcie meczu nie zobaczyłem strażnika rozmawiającego z agentem i wskazującego na mnie. Ale ten agent wykonał gest 'puść go'. Jeszcze później zobaczyłem, jak 2 agentów z iPadem idzie do innego kibica, który miał widoczną opaskę 'OneLove'. Mogłem wtedy szybko schować swoje opaski pod rękawami. Potem impreza trwała dalej, wygraliśmy mecz, tańczyłem na zewnątrz, na terenie stadionu i w ogóle. Znowu robiłem selfie. Nagle nadgorliwy agent zaczął zachowywać się nieswojo. Musiałem zdjąć opaski 'OneLove' i je oddać. Nie robić chciałem tego drugiego. Następnie musiałem opuścić teren stadionu w towarzystwie 20 funkcjonariuszy – opowiada Goudsblom.

Czesław MichniewiczCo z Bereszyńskim i Bielikiem? Michniewicz mówi wprost

Jeszcze przed wyjazdem do Kataru Holender zapowiadał, że ani myśli trafiać do katarskiego więzienia. - Jeśli jest to zabronione, to wystarczy mi powiedzieć, wtedy nie założę tych piersi. Ale ci gliniarze tutaj po prostu sami już nie wiedzą. Instrukcje są po prostu niejasne – wyjaśnił.

Więcej o: