Kibic krzyknął do Michniewicza. Selekcjoner odpowiedział: Chyba tylko twoim

Bartłomiej Kubiak
"Czesław Michniewicz naszym przyjacielem jest" - krzyknął w pewnym momencie jeden z fanów reprezentacji Polski. - Chyba tylko twoim - odpowiedział mu żartobliwie selekcjoner, który czwartkowe zajęcia w całości otworzył dla kibiców reprezentacji Polski. Tylko dla kibiców, bo dziennikarze zostali wyproszeni z treningu po kwadransie.

- Kibice będą mogli zostać, a dziennikarze niekoniecznie - powiedział się rzecznik kadry Jakub Kwiatkowski. - Ale my też jesteśmy kibicami - rzucił ktoś sali. - Nie jesteście. Hejt Polska gol zostaje - uśmiechnął się selekcjoner Czesław Michniewicz. To już był koniec czwartkowej konferencji w centrum prasowym w Al Kharaitiya, niewielkim miasteczku na obrzeżach Dohy, gdzie także trenuje reprezentacja Polski.

Zobacz wideo Borek aż złapał się za głowę. Tego nie było widać w TV. Kulisy meczu Polska-Meksyk

Czesław MichniewiczMichniewicz wypalił do dziennikarzy: Wszystko jest nagrane. To są bzdury

Michniewicz do dziennikarzy: Wszystko jest nagrane. To są bzdury

- To było ostatnie pytanie. O 17 zapraszamy na trening. Będzie otwarty przez pierwszy kwadrans, mimo że mogliśmy go dla was zamknąć - zauważył Kwiatkowski. - No to zamknijmy Kuba - zaśmiał się siedzący obok Michniewicz.

Selekcjoner chwilę wcześniej w trakcie konferencji musiał tłumaczyć się ze swojej środowej rozmowy z dziennikarzami. Tej po treningu wyrównawczym dla piłkarzy, którzy nie zagrali z Meksykiem (0:0) lub zagrali mniej niż 45 minut, kiedy długo, cierpliwie i merytorycznie odpowiedział na każde pytanie.

- To, że wczoraj miałem okazję i chęć z wami porozmawiać, wynikało z tego, że po treningu widziałem was stojących na słońcu. Podszedłem i zapytałem, jak wy wytrzymujecie bez alkoholu. Usłyszałem, że jest trudno, więc dodałem, że niestety nie zamieniam wody w wino. A dziś mogę przeczytać w mediach, że ja uważam, iż mamy słabych piłkarzy, bo nie zamieniam wody w wino. Wchodząc tu dzisiaj na konferencję - po całym dniu nieczytania internetu - jeden z moich asystentów pokazał mi to i ostrzegł, że mogą być pytania o moje wczorajsze słowa, że może być afera. Ale to nie o mnie źle świadczy, a o tym, kto takie bzdury wypisuje. Zresztą to wszystko jest nagrane. Każdy może sobie odtworzyć tę rozmowę i zobaczyć, kto ma jakie intencje i że to są bzdury - tłumaczył Michniewicz.

Robert Lewandowski wrócił do treningów

W czwartek selekcjoner nie wpuścił dziennikarzy na cały trening. Ale otworzył go w całości dla około setki kibiców, którzy pojawili się w Katarze. - Możecie przywitać piłkarzy brawami, kiedy przyjdą na tę stronę boiska. Ale później nie krzyczcie aż tak głośno - poczuali kibiców pracownicy biura prasowego reprezentacji Polski.

"Czesław Michniewicz naszym przyjacielem jest" - krzyknął w pewnym momencie jeden z fanów. - Chyba tylko twoim - odpowiedział mu Michniewicz, który czekał na piłkarzy rozgrzewających się na dalszym boisku.

Na czwartkowym treningu zabrakło trzech kadrowiczów: Piotra Zielińskiego, Bartosza Bereszyńskiego i Jakuba Kamińskiego. Wszyscy mają być jednak gotowi na mecz z Arabią Saudyjską. Pojawił się za to Robert Lewandowski. Kapitan reprezentacji Polski, który we wtorkowym meczu z Meksykiem nie wykorzystał rzutu karnego, po krótkiej rozgrzewce - wspólnie z Janem Bednarkiem i Mattym Cashem - grał w siatkonogę. Tuż pod czujnym okiem prezesa Cezarego Kuleszy, który stał po drugiej stronie boiska.

Czwartkowy trening po kwadransie został zamknięty dla dziennikarzy. - Może i nawet bym go dla was otworzył, ale będziemy mieć gierkę taktyczną. Później ją opiszecie i nadinterpretujecie, jak wczoraj moje słowa. Niepotrzebne to nikomu - wyjaśnił Michniewicz, który porozmawiał z nami chwilę na początku zajęć. To był przedostatni trening przed meczem z Arabią Saudyjską. Początek spotkania w sobotę o godz. 14.

Więcej o: