Świat ma dość Polski na mundialu. "Przerażające, okropne"

Paweł Karpiarz
O stylu gry reprezentacji Polski dyskutujemy zażarcie, lecz koniec końców machamy na niego ręką, o ile osiągamy dobre wyniki - to efekt mundialowych upokorzeń przeżywanych od dekad. Ale reszta świata ma nas dosyć. Bo na Polskę na wielkich turniejach od lat nie da się patrzeć.

Polscy kibice pewnie nie zawsze zdają sobie z tego sprawę, bo - co naturalne i oczywiste - mecze reprezentacji częściej oglądamy jednak sercem niż głową. Tęsknota za jakimikolwiek osiągnięciami sprawia, że dla większości wynik jest ważniejszy niż styl. W XXI wieku graliśmy na siedmiu dużych imprezach, katarski mundial jest ósmy - ale z grupy wyszliśmy tylko raz, przez co Serbowie określili nas niedawno jako "jednych z największych nieudaczników XXI w.". Jesteśmy mistrzami awansów, ale na turniejach odgrywamy marginalne role, zazwyczaj kończąc na mniejszych bądź większych upokorzeniach. Dlatego marzymy o jednym - nieważne jak, ale coś wygrajmy, awansujmy, bądźmy w fazie pucharowej. By zgadzał się przynajmniej wynik. I to nawet jest jakoś zrozumiałe dla nas, Polaków. Reszta świata ma jednak gdzieś - i całkiem słusznie - czy Polska wyjdzie z grupy, czy nie. A kiedy świat ogląda nasze mecze bez tego emocjonalnego filtra, to oczy mu krwawią.

Zobacz wideo Borek aż złapał się za głowę. Tego nie było widać w TV. Kulisy meczu Polska-Meksyk

Mecz Polska-Meksyk podczas meczu Polska-Meksyk na mundialu Katar 2022. Doha, 22 listopada 2022 r.Włosi przejechali się po reprezentancie Polski. "Rozczarowanie"

Liczby pokazują, jak Polacy mordują futbol

Spójrzmy prawdzie w oczy – mecz Polski z Meksykiem był jak na razie najgorszym z ośmiu meczów mundialu. Prawda, mecz Kataru z Ekwadorem też nie porwał. Gospodarze zaprezentowali się fatalnie, ale postronni kibice obejrzeli przynajmniej bramki. We wtorek, w meczu poprzedzającym starcie Polski z Meksykiem, także na 0:0 zagrały Tunezja z Danią. Ale intensywność gry była wyższa, podobnie jak chęć do ofensywnej gry z obu stron, mieliśmy nieuznaną bramkę, a skazywani na porażkę Tunezyjczycy zaprezentowali się bardzo przyzwoicie. W każdym z pozostałych spotkań padały co najmniej dwa gole.

Rzućmy okiem na statystyki. Mundial w Katarze przyniósł nam nowinkę, którą jest wskaźnik tego, ile czasu piłka jest bezpańska. Oto, jak kształtują się te statystyki w dotychczasowych meczach:

"Sporne" posiadanie piłki w meczach MŚ w Katarze:

  • Katar – Ekwador – 8 proc.
  • Anglia – Iran – 9 proc.
  • USA – Walia – 10 proc.
  • Senegal – Holandia – 11 proc.
  • Francja - Australia - 11 proc.
  • Argentyna - Arabia Saudyjska – 12 proc.
  • Dania – Tunezja – 12 proc.
  • Meksyk – Polska – 19 proc.

Widać to było gołym okiem i potwierdzają to liczby – Polacy nie byli zainteresowani grą w piłkę. Bardzo ostrożnie podchodzili też do zaczepnych, ofensywnych akcji, co pokazuje statystyka tzw. goli oczekiwanych. Tylko w jednym meczu ich suma była mniejsza, niż w meczu Polski z Meksykiem i był to oczywiście mecz otwarcia mundialu. Dodajmy tylko, że lwią część wskaźnika xG z meczu Polaków stanowi karny Roberta Lewandowskiego - jego wartość to niemal 0,8 xG. I była to właściwie jedyna okazja Biało-Czerwonych, którzy w pierwszej połowie nie oddali celnego strzału na bramkę, a w polu karnym mieli tylko trzy kontakty z piłką. W całym meczu oddaliśmy dwa celne strzały - jeden ze wspomnianego, niewykorzystanego karnego.

Statystyki goli oczekiwanych na MŚ w Katarze:

  • Katar – Ekwador 0,35 – 1,16
  • Meksyk – Polska 0,69 - 1,04
  • Senegal – Holandia 0,78 – 1,11
  • Argentyna – Arabia Saudyjska 2,27 – 0,14
  • USA – Walia 0,82 – 1,73
  • Dania – Tunezja 1,40 – 1,29
  • Anglia – Iran 2,24 – 1,20
  • Francja - Australia 4,20 - 0,59

Owszem, nie tylko Polacy zagrali we wtorkowe popołudnie zachowawczo i słabo - nasi rywale z Meksyku też niczego wyjątkowego nie pokazali. Ale nie ma wątpliwości, że przebieg spotkania był w większym stopniu spójny z oczekiwaniami Czesława Michniewicza, a nie Taty Martino. I trudno się dziwić Michniewiczowi, że przyjął taką taktykę, to nie zarzut w jego kierunku: wszyscy dokładnie wiedzieliśmy, jaki jest styl gry drużyn Michniewicza. To on dawał największe szanse na awans na MŚ w sytuacji, w której znaleźliśmy się na początku roku i pokonał Szwecję, a potem utrzymał nas w Lidze Narodów. To, że świat cierpi, oglądając Polaków (a konkretne przykłady już za chwilę), to efekt pracy kilku selekcjonerów.

Wróćmy jeszcze do statystyk. Na grę Polski uwagę zwrócili nawet analitycy Opta. Wykres podań Wojciecha Szczęsnego mówi jasno: wprowadziliśmy taktykę "laga na Robercika" w życie, nawet nie próbowaliśmy rozgrywać piłki od tyłu.

Cezary Kulesza i Kamil BortniczukNajważniejsi ludzie polskiej piłki skomentowali pudło Lewandowskiego

Polacy nie pasują do wielkich imprez. Uwagę przyciąga tylko Lewandowski

Powiedzmy to wprost - postronni kibice piłki z innych krajów oglądając Polskę muszą się nudzić lub irytować, kolejność dowolna. Dobitnie pokazują to choćby komentarze hiszpańskich dziennikarzy. "Polska gra na wszystkich najważniejszych turniejach i niewiadomą pozostaje, jak się na nie dostaje. Reprezentacja, która gra w super nudny sposób. Nie raz, czy dwa. Zawsze" - napisał dziennikarz hiszpańskiego esRadio, Sergio Valentin.

"Mecze Polski są jak poniedziałkowe wyjście na miasto. Masz na to ochotę, wszystko wygląda obiecująco, ale po dziesięciu minutach chcesz wrócić do domu i położyć się w łóżku" - stwierdził w żartobliwy sposób Albert Blaya Sensat, dziennikarz portalu Relevo.

Hiszpański portal elimparcial.es napisał, że debiut Polski na MŚ w Katarze był "przerażający", a mecz "okropny". "Polska w swoim mundialowym debiucie nie zaproponowała nic ciekawego. Liczba graczy w linii obronnej momentami dochodziła do sześciu. Nie byli łaskawi zorganizować ataku lub przynajmniej zbliżyć się do Lewandowskiego, bardziej samotnego niż wysepka na środku oceanu. Gra toczyła się beznadziejnie, Polska stała blisko swojego bramkarza i czekała, aż minie depresja Lewandowskiego" – dodano.

Z kolei turecki dziennikarz Cetin Cem Yilmaz z "Talk Sport" dodał: "Polska, jak ich narodowe pierogi, wyglądają na pierwszy rzut oka smacznie, ale potem są absolutnie bez smaku".

Nudna, usypiająca publiczność, rozsypana, fundująca totalny futbolowy deficyt

Również Meksykanie dostrzegli, że Polacy byli nastawieni głównie na przeszkadzanie. Tamtejszy oddział ESPN bardzo gorzko podsumował, że to było typowe "europejskie" granie. "Wynik 0:0 obraża wytrwałość Meksyku, śmiałość przejmowania kontroli nad meczem, jednocześnie niewątpliwie nagradzając fałszowany występ Polski, która chciała tylko nie stracić gola. Nie stracić - to niezaprzeczalna religia Europejczyków" – czytamy. Może jest w tym trochę przesady, bo nie wszystkie reprezentacje preferują tak defensywny styl, ale faktem jest, że Polska nie wystawia najlepszej opinii.

Słowa o rozczarowaniu grą Biało-Czerwonych można mnożyć. Nudna, usypiająca publiczność, rozsypana, fundująca totalny futbolowy deficyt - to tylko określenia z ostatnich dni, dotyczące meczów z Chile (1:0) i Meksykiem (0:0). My próbujemy z tych spotkań wyciągnąć pozytywy - grę na "zero z tyłu", zwycięstwo, punkt, ale kibice z innych krajów nie dostają od naszej reprezentacji nic. Ani emocji, ani jakości, ani efektownej gry.

Polska włączyła tryb zniszczenie, mając ogromne pokłady kreatywności

"Polska pokazała nieznaną twarz, nie potrafiąc sklecić dwóch podań z rzędu" – napisali hiszpańscy dziennikarze po towarzyskim meczu Polaków z Chile. Cóż, tutaj polski kibic mógłby akurat tylko mruknąć przekąsem i dezaprobatą, bo przecież tę "nieznaną twarz" Polacy pokazaliby dopiero wtedy, gdyby zagrali atrakcyjnie dla oka i z polotem, albo chociaż odważnie, jak Arabia Saudyjska przeciwko Argentynie. I patrząc na wyjściowy skład wydawało się, że Polska chce grać w piłkę, miała do tego idealny skład i wykonawców: czwórka obrońców, z czego jeden nastawiony ofensywnie (Matty Cash), a przed Grzegorzem Krychowiakiem pojawili się Jakub Kamiński, Sebastian Szymański, Piotr Zieliński, Nicola Zalewski i Robert Lewandowski. Tkwią tu ogromne pokłady kreatywności, ale i tak włączyliśmy jedynie tryb zniszczenie. I to ustawiony na maksa.

I kiedy Saudyjczycy są bohaterami pierwszego tygodnia mundialu, kiedy Australijczycy potrafili przez moment postraszyć mistrzów świata z Francji, Tunezja pozostawiła po sobie przyzwoite wrażenie, Senegal długo parł do zwycięstwa z Holandią, a emocjonujące spotkanie rozegrały USA i Walia, Polacy kibicom z całego świata nie pokazali nic. Bo cofnięcie się na własną połowę, trzymanie dyscypliny w defensywie i satysfakcja z trzeciego z rzędu meczu "na zero z tyłu", to właśnie nic (nie mylić z wynikiem, który rozczarowujący nie jest - mowa jedynie o stylu).

Oczy krwawią.

To największy przegrany meczu z Meksykiem. Co za rozczarowanie. To największy przegrany meczu z Meksykiem. Co za rozczarowanie. "Chaos"

Więcej o: