Pierwszy krok do rewolucji. FIFA wprowadziła nowe zasady gry. "Ile?!"

Dawid Szymczak
Może to pierwszy krok w kierunku rewolucji? Futbol musi się zmienić - powtarzają od lat specjaliści, a FIFA na tym mundialu sporo zmienia. Najbardziej rzuca się w oczy, jak wiele czasu jest doliczanych do meczów - nawet po 15 minut do każdej z połów. Sędziowie mają w ten sposób rekompensować czas stracony na zmiany, radość z goli, faule i wznowienia gry. To troska o efektywny czas gry, ale też - a jakże! - o pieniądze.

- Ile?! Dziewięć minut?! Dlaczego tyle?! Dlaczego?! - emocjonował się siedzący obok mnie japoński dziennikarz, kibicowsko wręcz zaangażowany w mecz z Niemcami, gdy sędzia techniczny podnosił tablicę i ujawniał doliczony czas gry. Wykrzykiwał to do niby do kolegi siedzącego z jego lewej, ale słyszało go pół prasowej trybuny. Japonia prowadziła wtedy 2:1, a rywale naciskali. Pobudził się jeszcze raz, gdy zegar podchodził już pod sto minut, a Manuel Neuer biegł przez całe boisko w pole karne Japonii, by pomóc przy rzucie rożnym. - Ile jeszcze?! Ile można?! - uderzał pięściami o swoje uda. A po chwili odetchnął, bo wyrównujący gol nie padł, a sędzia zakończył mecz i Japonia, dolosowana do grupy śmierci z Niemcami i Hiszpanią, jednego z faworytów miała już za sobą.

Zobacz wideo Zmiana składu? Thomas Mueller reprezentacji Polski ma pomóc Lewandowskiemu

Ale z doliczonym czasem gry jest na tych mistrzostwach bardzo ciekawie. Mało który mecz trwa mniej niż 100 minut. FIFA każąc sędziom doliczać ich tak wiele, zwraca uwagę na jeden z większych problemów współczesnego futbolu. Nie ma bowiem innej zespołowej dyscypliny, która marnowałaby tyle czasu. A zewsząd słychać, że młodzi odbiorcy czasu nie mają, nudzą się szybko i emocji chcą na już - jak najwięcej i jak najszybciej podanych. Może obserwujemy właśnie pierwszy krok w stronę naprawdę rewolucyjnych zmian i odejścia od dwóch połów po trwających po 45 minut. 

Szejk Tamim bin Hamad Al Thani pozdrawia uczestników mundialu w towarzystwie szefa FIFA Gianniego InfantinoKolejny potężny gest. FIFA się już nie pozbiera? Ludzie, przecież już przegraliśmy

Mecze w Katarze trwają minimum sto minut

Mecz otwarcia między Katarem a Ekwadorem trwał w sumie 10 minut dłużej - sędzia doliczył 5 minut do pierwszej połowy i 5 do drugiej. Senegal - Holandia: też 10 minut dłuższy. USA - Walia: 13 min (4+9). Anglia - Iran: 24 min (14+10), co wynikało z kontuzji bramkarza, podobnej do tej z meczu Arabia Saudyjska - Argentyna z 19 doliczonymi minutami (5+14). Przykłady z innych meczów są podobne. Około dziesięciu minut doliczanych do drugiej połowy dziwi coraz mniej i odpowiada temu, co Pierluigi Collina, szef sędziów FIFA, zapowiadał tuż przed mundialem. - Nikt nie powinien być zdziwiony, jeśli do normalnego meczu doliczanych jest dziewięć minut - powiedział i tłumaczył, że w piłce nożnej traci się zbyt wiele czasu. Na radość z gola schodzi średnio półtorej minuty. Każda zmiana to przynajmniej 25 sekund, każda interwencja VAR-u to kolejne dziesiątki sekund bez gry. Dochodzą faule, wznowienia piłki, która wypadnie poza boisko. Czas ucieka, a piłkarze, którym na tym zależy, potrafią zrobić wiele, by upłynęło go jak najwięcej. Złodzieje minut są w każdym zespole - mogą długo leżeć na murawie po delikatnym nawet faulu, mogą spacerowym tempem schodzić z boiska, mogą dyskutować z sędzią, mogą też pieczołowicie ustawiać piłkę, zanim ją kopną. Byle zbliżyć się do końca meczu bez ryzyka straty bramki.

Piłka nożna jest jedynym poważnym zespołowym sportem, który pozwala aż tak marnować czas. W piłce ręcznej i koszykówce zegar jest zatrzymywany. W piłce za to przebywa się na boisku przynajmniej półtorej godziny, ale gra się niecałą godzinę. Tyle mniej więcej wynosi realny czas gry, zwany niekiedy czasem netto. Reszta schodzi na wymienione wyżej przerwy. Średni czas gry w Premier League w zeszłym sezonie wynosił nieco ponad 55 minut, a w słabszych ligach spada nawet do 45 min. FIFA o tym rozprawia, eksperci dookoła niej także. 

- Zaleciliśmy naszym sędziom, aby bardzo dokładnie obliczali czas, który należy dodać na koniec każdej połowy, aby zrekompensować czas stracony z przez różnego rodzaju zdarzenia. Chcemy uniknąć meczów z 42, 43, 44, 45 minutami efektywnej gry. To dla nas nie do zaakceptowania - powiedział Collina.

Przede wszystkim młodzi odbiorcy, o których uwagę futbol stara się walczyć, będąc jednak na straconej pozycji, mają problem, by tak długo koncentrować się na jednej rzeczy. Są rozproszeni, żądni bodźców. Futbol - ze swoją specyfiką gry - ma problem. Dodawanie minut, mające zrekompensować stracony wcześniej czas i zwiększyć ten efektywny, jest odpowiedzią na ten problem. Jedną z pierwszych, niezbyt stanowczych, ale sygnalizujących, że mogą pojawić się kolejne. Ze skróceniem czasu gry np. do dwóch połów po 30 min i zatrzymywaniem zegara jako docelowym rozwiązaniem. FIFA i IFAB (organ zajmujący się przepisami), wspomniały o tym już w 2017 r. Mówili wtedy, choć uchodzą za zachowawczych i ostrożnych, że musi być więcej piłki w piłce.

Parszywe jedzenie w KatarzeParszywe jedzenie na stadionach w Katarze. Katastrofa za 50 zł. Wyrolowali FIFA

Pierwszy krok. Ważne, że we właściwym kierunku

Efekt uboczny tych zmian jest dla FIFA bardzo korzystny. Dłuższe mecze, to też dłuższe transmisje, będące polem dla reklamodawców. Jeśli ich sponsorskie logo ma migotać za plecami piłkarzy nie przez 90 min, a 110 i więcej - tym lepiej. To dopiero początek mundialu, ale ciekawie będzie obserwować, jak na zachowanie piłkarzy wpłynie świadomość, że sędziowie są bardziej restrykcyjni w kwestii doliczania minut. Jeśli przestaną kraść minuty, wiedząc że na koniec i tak zostaną oddane, zmiana spełni swoje podstawowe zadanie. Obawiają się za to fizjoterapeuci i trenerzy, że dodatkowe minuty wycieńczą zawodników i zwiększą ryzyko kontuzji. I tak ten sezon ma niezwykłą intensywność, bo mundial wypadł w jego połowie. 

Czas na wyciągnięcie wniosków i podjęcie dalszych kroków będzie po turnieju. Ten z wydłużeniem meczów wygląda na pierwszy. Ale w dobrym kierunku.  

Kolejny kraj po Danii i Norwegii przeciwko FIFA. Chcą złamać InfantinoKolejny kraj po Danii i Norwegii przeciwko FIFA. Chcą złamać Infantino

Więcej o: