- Cytując klasyka, zostali powołani: Adamiak Adam, Adamiak Alojzy... - rzucił Czesław Michniewicz, nawiązując do znanej reklamy z Euro 2012, kilkanaście minut przed prezentacją. Selekcjonera spotkaliśmy na korytarzu Fabryki Norblina. Kiedyś tu produkowano blachy, miedziane rury, platerowe zastawy stołowe. Dziś jest tu nowoczesny wielofunkcyjny kompleks z biurami, handlem, usługami, gastronomią, kulturą i rozrywką. I to właśnie tutaj w czwartek - w niewielkiej salce galerii Art Box Experience - punktualnie o 15 na scenie pojawił się rzecznik kadry Jakub Kwiatkowski, a zaraz po nim Michniewicz.
- Przede mną bardzo ważny moment. Myślę, że najważniejszy w życiu. I najtrudniejszy, bo musiałem wytypować 26 piłkarzy, ale też skreślić 21. Wiem, że ta druga grupa poczuje się zawiedziona, a ja im tego bólu nie osłodzę. Ale po tej konferencji postaram się porozmawiać ze wszystkimi, którzy nie lecą na mundial - zaczął Michniewicz.
I zaraz później było pierwsze zaskoczenie, bo na wielkim ekranie za selekcjonerem pojawiło się trzech, a nie czterech bramkarzy. Zabrakło Kamila Grabary, który w ostatnich tygodniach mógł czuć się pewniakiem. Michniewicz mówił otwarcie, że na mundial zabierze czterech bramkarzy.
- Deficyty mieliśmy w środku pola. To dlatego zdecydowałem się wziąć trzech bramkarzy. By dać Bielikowi i Krychowiakowi dodatkowe wsparcie. Dwie kartki eliminują zawodnika z kolejnego meczu, więc musieliśmy mieć większe zabezpieczenie. Uznałem, że Damian Szymański może się przydać. Oglądaliśmy Piotrowskiego, Kozłowskiego i Karbownika. Chciałem zobaczyć i porównać ich formę. Najlepiej prezentował się Szymański - przyznał selekcjoner.
- Gdybym miał dzisiaj wytypować 26 zawodników, którzy polecą do Kataru, nie miałbym z tym problemu - mówił trzy tygodnie temu Michniewicz, kiedy w Zakopanem wyczytywał nazwiska 47 piłkarzy. To była szeroka lista, z której Michniewicz musiał wybrać ostateczną kadrę. I skreślić 21 nazwisk. - Co kilka dni, przy kawie rano, pisałem sobie kadrę na dany moment. Kilku piłkarzy zaczynało grać, inni przestawali. Ale dziś już rano przy śniadaniu nikt nowy na tę listę nie wskoczył - przyznał w czwartek selekcjoner.
Lista teoretycznie jest ostateczna. Teoretycznie, bo selekcjoner ma czas, by przesłać ją do FIFA do 14 listopada. I poczeka, bo w weekend kadrowicze rozgrywają jeszcze mecze w klubach. Gdyby, odpukać, komuś stało się coś złego, jego miejsce może zająć ktoś inny z 21 skreślonych.
Mundial w Katarze rozpocznie się już 20 listopada i potrwa do 18 grudnia. Polska w fazie grupowej zagra z Meksykiem (22 listopada), Arabią Saudyjską (26 listopada) i Argentyną (30 listopada).