Syn Michniewicza uderzył w Paulo Sousę. "Wygraliśmy tylko z niewidomymi"

Reprezentacja Polski utrzymała się w dywizji A Ligi Narodów. Jednak ostatnie mecze biało-czerwonych pozostawiały wiele do życzenia. W związku z tym pojawiły się opinie, że na stanowisko selekcjonera powinien wrócić Paulo Sousa. Mateusz Michniewicz nie ma najlepszego zdania o portugalskim trenerze. - Wychwalanie Sousy i podniecanie się porażkami jest nie na miejscu - podkreślił syn Czesława Michniewicza.

Reprezentacja Polski odbudowała swój wizerunek w Lidze Narodów i po porażce z Holandią (0:2) triumfowała w starciu z Walią 1:0. Dzięki temu zwycięstwu biało-czerwoni utrzymali się w dywizji A. Jednak gra drużyny Czesława Michniewicza nie zachwyciła. W kuluarach pojawiły się głosy, że lekarstwem na złą formę Polaków, może być zmiana trenera. Taką tezę wygłosił m.in. Jerzy Dudek. Były kadrowicz poszedł o krok dalej i zasugerował, że na stanowisko selekcjonera powinien wrócić Paulo Sousa. 

Zobacz wideo Robert Lewandowski ocenia reprezentację Polski: Powinniśmy się zastanowić

Syn Michniewicza nie gryzie się w język i uderza w Paulo Sousę. "Wygraliśmy tylko z niewidomymi"

"Prezes Cezary Kulesza powinien przeprosić się z Paulo Sousą, dopóki jest jeszcze wolny, bo może on będzie w stanie coś pozytywnego z tego bałaganu zbudować" - napisał Dudek w felietonie dla "Przeglądu Sportowego Onet". Słowa byłego reprezentanta Polski wzbudziły kontrowersje. Pomysł ponownego ściągnięcia do kadry Portugalczyka, który niecały rok temu uciekł z drużyny, wydał się wręcz absurdalny. 

Negatywnie nastawiony do Sousy jest Mateusz Michniewicz. W podcaście "Jeszcze Polska nie zginęła" na Youtubie syn selekcjonera reprezentacji najpierw odniósł się do gry biało-czerwonych w trakcie spotkania z Walią, a następnie uderzył w portugalskiego szkoleniowca. 

- Wszystko zweryfikuje wynik. Wiadomo, że "szkoła otwocka" będzie opowiadała o tym, że źle w piłkę graliśmy, że za mało ofensywnie. Ale to nie ma kompletnie znaczenia, bo wychodzisz na boisko i liczy się to, ile jest w sieci - podkreślił Michniewicz. Jego rozmówca zwrócił jednak uwagę, że tak samo mówiło się za czasów Jerzego Brzęczka, ale kadra nie wyszła na tym najlepiej. Odpowiedź Michniewicza była natychmiastowa.

- Za to dostałeś później Sousę. Wszyscy wspominają, jacy byliśmy wtedy fenomenalni. Ale wygraliśmy tylko z Albanią, Andorą i z San Marino. Można powiedzieć, że wygraliśmy tylko z "niewidomymi", że tak powiem, z całym szacunkiem do nich - powiedział.

- My graliśmy (na Euro 2020, przyp. red.) z dużo słabszymi od nas. Ze Słowacją porażka, ze Szwecją kompletnie nic nie działało i gdyby nie te dwa przebłyski Lewego i jego dwie fenomenalne akcje, to byśmy przegrali 0:2. Po to są ci piłkarze najlepsi, żeby brali zespół na swoje plecy, ale wychwalanie Sousy i podniecanie się porażkami jest nie na miejscu - kontynuował. 

 

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Do zmiany na stanowisku trenera reprezentacji Polski tuż przed mundialem nie dojdzie, o czym kilka dni temu poinformował Cezary Kulesza, prezes PZPN. - Chyba nikt nie sądzi, że po grudniowej ucieczce, Paulo Sousa dostałby jakąkolwiek propozycję od polskiej federacji. Wciąż wierzę w drużynę prowadzoną przez Czesława Michniewicza. Mimo kontuzji mamy dobry skład, aby walczyć o wyjście z grupy - podkreślił działacz

Teraz przed reprezentacją Polski mistrzostwa świata. Biało-czerwoni trafili do grupy C, w której zmierzą się z Meksykiem (22 listopada), Arabią Saudyjską (26 listopada) oraz Argentyną. Ostatnim sprawdzianem drużyny Michniewicza przed mundialem będzie spotkanie towarzyskie z Chile. Sparing zaplanowano na 16 listopada. Dzień później kadra wyleci do Kataru. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.